Niemcy, Francja i Włochy coraz częściej krytykują system handlu emisjami EU ETS. Na ile prawdopodobne jest zawieszenie systemu handlu emisjami i jakie byłyby realne konsekwencje tego kroku?
– Zawieszenie systemu ETS oznaczałoby poważne turbulencje finansowe, ponieważ wiele budżetów państw europejskich w znacznym stopniu opiera się dziś na wpływach z tego mechanizmu. W przypadku Polski mówimy o dochodach rzędu kilkudziesięciu miliardów złotych, więc nagłe wyłączenie ETS spowodowałoby natychmiastową lukę budżetową, którą trzeba by było pokryć albo podatkami, albo ograniczeniem wydatków publicznych. W praktyce oznacza to, że system, który krytykuje się w debacie politycznej, jest mocno wrośnięty w finansową architekturę Unii Europejskiej. Dlatego większość wypowiedzi o jego szybkim demontażu ma charakter sygnału kierowanego do wyborców, ponieważ gospodarka europejska wchodzi w fazę spowolnienia i politycy próbują pokazać, że problemy wynikają nie z ich decyzji, lecz z samej konstrukcji systemu klimatyczno-energetycznego.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

