Jakie międzynarodowe konsekwencje będzie miała klęska Viktora Orbána? Niekorzystne zmiany w funkcjonowaniu UE będą teraz przyspieszać?
– Niewątpliwie, w sensie wizerunkowym mamy do czynienia z triumfem Ursuli von der Leyen, z triumfem Berlina, który uruchomił nawet Wołodymyra Zełenskiego do tego, żeby wywierać presję na Węgry. Jednak ja uważam, że trzeba poczekać na to, jak w rzeczywistości i dłuższej perspektywie czasowej będzie wyglądać rządzenie Pétera Magyara. Jest to polityk wywodzący się z obozu Orbána, co prawda secesjonista, który skupił wokół siebie różne środowiska, ale pamiętajmy też, że Viktor Orbán nie był od zawsze politykiem skrajnie antyniemieckim czy antybrukselskim. On przez lata był członkiem Europejskiej Partii Ludowej. Wystąpił z niej, ponieważ zaczął prezentować wizję UE bliższą wizji PiS, czyli antynatalistyczną. Dlatego trzeba powiedzieć, że obecna sytuacja na Węgrzech jest dość skomplikowana i na pewno nie da się podsumować do prostego opisu, że mamy do czynienia z wyborem kompletnie „w drugą stronę”. Ale oczywiście: celem Brukseli jest to, ażeby zcentralizować Unię i doprowadzić do budowy superpaństwa. I na tym stosunkowo małym poletku, jakim są Węgry, Bruksela pokazała, że poprzez szantaż finansowy, presję medialną jest w stanie osiągać swoje cele. Raz już udało się dokonać takiego zwycięstwa w Polsce w 2023 r. po doprowadzeniu do klęski PiS. Choć w przypadku Węgier ważny jest także element zmęczenia długoletnimi rządami Orbána. Niemniej wczoraj w Brukseli otwierano szampana.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

