W ubiegłym tygodniu podczas konferencji prasowej minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda poinformowała
o wsparciu z Funduszu Medycznego
dla tych podmiotów, które zechcą przystąpić do procesu konsolidacji. Ponad 1 mld zł
z Funduszu Medycznego trafi do szpitali, które zdecydują się na konsolidację lub reorganizację. Ministerstwo Zdrowia chce
w ten sposób zachęcić placówki, zwłaszcza powiatowe, do łączenia oddziałów, wspólnego planowania świadczeń
i ograniczania konkurencji o kadry. Maksymalna dotacja to 70 mln zł. Konsolidacja to brzmi bardzo profesjonalnie, ale czy nie jest to nagradzanie szpitali
za zamykanie oddziałów?
– Zdecydowanie tak właśnie jest. To są pieniądze przeznaczone nie na leczenie pacjentów, tylko na rekompensatę, a wręcz zachętę do tego, żeby likwidować oddziały w szpitalach powiatowych, żeby utrudniać pacjentom dostęp do leczenia. Wiadomo, z czym to się wiąże: jeżeli likwiduje się oddziały w szpitalach powiatowych, czyli takich, które znajdują się najbliżej pacjentów, do których dostęp powinien być najłatwiejszy
i najszybszy, to nie można tego nazywać żadną reformą.
To jest ordynarna forma likwidacji szpitali powiatowych. Rządzący od początku do tego zmierzają. Taki jest ich zamysł. A niewykluczone – w moim przekonaniu wręcz bardzo prawdopodobne – że chodzi docelowo o ich prywatyzację. Dużo łatwiej jest przeprowadzić proces prywatyzacji takich jednostek, bo przecież one są dużo mniejsze niż szpitale wojewódzkie.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

