logo
logo

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Głos milionów Polaków

Poniedziałek, 1 czerwca 2026 (11:11)

Aktualizacja: Poniedziałek, 1 czerwca 2026 (11:24)

Rozmowa z Agnieszką Jędrzak, podsekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta RP, nadzorującą Biuro ds. Polonii oraz Biuro Odznaczeń i Nominacji

Mija już rok od wygranej Karola Nawrockiego w wyborach prezydenckich. Wszyscy pamiętamy nierówną walkę, jaką przyszło mu stoczyć w czasie kampanii. Pamiętamy też jego przemówienie przed Zgromadzeniem Narodowym, w którym zapowiedział swoją aktywność ustawodawczą. I rzeczywiście po roku kadencji jego aktywność nie słabnie. Zna Pani prezydenta Karola Nawrockiego jeszcze z czasów IPN. Uważa Pani, że tego zapału, siły, aktywności nie zabraknie w kolejnych czterech latach prezydentury?

– Na pewno nie zabraknie. Pan Prezydent realizuje nie zadanie, tylko misję, na którą umówił się z Polakami podczas kampanii wyborczej, a której celem są bezpieczeństwo, dobrobyt oraz rozwój Polski i Polaków. Planuje nie na tydzień czy miesiąc, lecz na rok, dwa, pięć lat do przodu. Proszę pamiętać, że jest bardzo sprawnym menedżerem, co udowodnił już, kierując Muzeum II Wojny Światowej i Instytutem Pamięci Narodowej – formułuje strategię, rozkłada siły i asygnuje środki, dobiera kompetentnych współpracowników, deleguje zadania i pilnuje ich realizacji, regularnie korygując kurs i strukturę zespołu. To naturalny lider i autorytet, obdarzony nieprzeciętną charyzmą, a tacy ludzie inspirują otoczenie. Do tego wszystkiego ktoś, komu sprawia autentyczną przyjemność to, co robi.

Zresztą wspomniana przez panią aktywność ustawodawcza Pana Prezydenta na arenie krajowej jest najlepszą ilustracją tych przymiotów: w Planie 21 zapowiadał niższe i proste podatki i pięć dni po inauguracji złożył w Sejmie projekt PIT Zero. Rodzina na Plus. Obiecywał starania o obniżkę cen energii i od listopada na głosowanie czeka prezydencka propozycja Tani Prąd -33%. Zapowiadał poparcie projektów rozwojowych i przedłożył posłom pod głosowanie inicjatywy Tak dla CPK, Tak! Dla Polskich Portów czy Fundusz Rozwoju Technologii Przełomowych. Niestety, nad tak ewidentnie korzystnymi dla kraju i obywateli rozwiązaniami Sejm do tej pory się nie pochylił i od miesięcy trzyma je w zamrażarce, choć pierwszy marszałek w tej kadencji deklarował, że zamrażarki w parlamencie nie będzie.

Przez ten rok Karol Nawrocki dał się poznać jako człowiek, który wiernie stoi po stronie wartości katolickich. Konsekwentnie realizuje zobowiązania wynikające z umowy programowej Katolicy z Nawrockim, którą zawarł w czasie kampanii. Jego decyzje – zawetowane ustawy czy inicjatywy ustawodawcze, najlepiej tego dowodzą?

– Owszem, bardzo wyraźnie widać to na niwie ustawodawczej. Prezydencki projekt PIT Zero. Rodzina na Plus czy inicjatywa zamrożenia cen energii to przecież wyraźne wsparcie dla rodzin. Z kolei wetując nowelizację prawa oświatowego, która prowadziłaby do chaosu i ideologizacji szkoły, wziął w obronę najmłodszych. Wreszcie niedawny sprzeciw wobec ustawy o rozwodzie pozasądowym pokazał prezydencki szacunek dla małżeństwa, które nazwał „jednym z fundamentów życia społecznego […] rodziny, fundamentem wychowania dzieci, fundamentem trwania wspólnoty narodowej”. Trzeba także pamiętać, że zapisy umowy podpisanej z przedstawicielami przedsięwzięcia społecznego Katolicy z Karolem Nawrockim realizowane są przez powołane przez Pana Prezydenta rady – na przykład do Spraw Młodzieży czy Rodziny i Demografii.

Ale właściwie wszystkie poczynania Pana Prezydenta pokazują, że umowę sprzed roku traktuje bardzo poważnie. Broni życia, stoi murem za małżeństwem i rodziną (świecąc zresztą w tym względzie przykładem), daje wyraźny sygnał przywiązania do wiary udziałem w Mszach Świętych rozpoczynających wszystkie uroczystości państwowe oraz obchody katolickich świąt, wspiera ruch pielgrzymkowy, bardzo często odwołuje się do Boga i wartości katolickich w swoich wystąpieniach, a w ramach swojej polityki odznaczeniowej wyróżnia nieocenioną pracę świeckich i duchownych działaczy charytatywnych oraz misjonarzy.

Jak wyglądałaby sytuacja polityczna Polski, gdyby Karol Nawrocki nie został prezydentem? Co oznaczałoby w praktyce tzw. domknięcie systemu?

– Ni mniej, ni więcej tylko skręt w stronę, w którą większość Polaków wcale nie chce skręcać. Widzieliśmy tego zwiastun w poczynaniach głównego rywala prezydenta Nawrockiego w warszawskiej mikroskali. Gdyby to on zamieszkał w Pałacu Prezydenckim, wraz z rządem ukierunkowałby wektory polityki państwa na podporządkowanie Unii Europejskiej i ochłodzenie kontaktów z USA, analogicznie zmieniając też naszą strategię obronną. Byłaby to w istocie rezygnacja z realizacji własnych interesów na rzecz interesów Niemców czy Francuzów, zmierzająca do całkowitej zależności w kluczowych sektorach, takich jak gospodarka, bezpieczeństwo, polityka zagraniczna i fiskalna. Proszę mnie dobrze zrozumieć: Prezydent Nawrocki ani myśli wyprowadzać Polski z Unii, ale Wspólnota nie jest tą samą, do której 22 lata temu wstępowaliśmy, i wymaga reform. Za sprawą poważnych błędów – jak zapraszanie milionów migrantów, polityka klimatyczna czy umowa z krajami Mercosuru – przypomina dzisiaj pojazd pędzący ku przepaści. Jedni ochoczo do niego wskakują, a inni, jak Pan Prezydent, pracują nad korektą niebezpiecznego kursu.

Poza tym system domknąłby się także w sferze wartości. Zlaicyzowana i materialistyczna Unia próbuje narzucić bardziej konserwatywnym krajom, takim jak Polska, liberalne ideologie zupełnie nieprzystające do ważnego dla większości Polaków patriotyzmu, przywiązania do wiary chrześcijańskiej, dorobku kulturalnego, tradycyjnej obyczajowości, społecznych zwyczajów i wzorców. Poza tym, gdyby np. Niemcy zdominowały nas politycznie i gospodarczo, narzuciłyby nam także dyktat w innych obszarach, w tym dyplomacji historycznej. Dzisiaj polski Prezydent domaga się reparacji, a polskie czynniki oficjalne obnażają manipulacje Rossolińskiego-Liebego, ale czy inny prezydent byłby równie wobec Niemców stanowczy? Nie wydaje mi się. A gdyby dyskursem historycznym rządziła centralnie jakaś unijna instytucja zdominowana przez niemieckich badaczy, czy moglibyśmy obalać oczywiste kłamstwa? Wątpię.

Rząd prowadzi politykę uległą względem Berlina i Brukseli. Czy nie powoduje to marginalizacji Polski na arenie międzynarodowej? Jaka jest rola Prezydenta w budowaniu silnej pozycji Polski na arenie międzynarodowej?

– To prawda, że rząd coraz częściej abdykuje na poziomie politycznym, przystępując, na przykład, do paktu migracyjnego czy rezygnując z przejęcia amerykańskich żołnierzy wycofywanych z Niemiec. Nie lepiej jest w gospodarce, bo podpisana z krajami Mercosuru umowa może zrujnować polskie rolnictwo, a rachunki Polaków, w tym polskich przedsiębiorstw, rosną przez unijną politykę klimatyczną i system ETS. Jednocześnie zamrażane lub redukowane są inicjatywy rozwojowe, które mogłyby stanowić konkurencję dla unijnych, czy wręcz niemieckich – wystarczy spojrzeć na to, jak ograniczono projekt Centralnego Portu Komunikacyjnego, jak wygasza się budowę terminala kontenerowego w Świnoujściu i jaki zastój zapanował w zakresie dokańczania tras ekspresowych. A symbolem owej uległości jest deklaracja premiera, że skoro Niemcy nie chcą wypłacić zadośćuczynienia polskim ofiarom drugiej wojny światowej, wypłaci je Polska.

W tej sytuacji można się tylko cieszyć z asertywnej polityki gospodarczej, migracyjnej, klimatycznej czy tożsamościowej Pana Prezydenta. Co więcej, nie ogranicza się on tylko do Unii Europejskiej, ale rozwija polską obecność w formatach regionalnych, jak Inicjatywa Trójmorza, Grupa Wyszehradzka czy Bukareszteńska Dziewiątka. Zawdzięczamy mu znakomite relacje z administracją Donalda Trumpa, dzięki czemu Polska otrzymała zaproszenie do udziału w szczycie państw G20 i deklarację wzmocnienia amerykańskiego kontyngentu wojskowego w naszym kraju. Pan Prezydent jest słuchany przez głowy państw, szefów rządów, ale także, za sprawą inicjatyw oddolnych, które inicjuje bądź wspiera, przez środowiska młodzieżowe, naukowe czy biznesowe, również w wymiarze międzynarodowym. Ta ponadnarodowa reputacja to także rezultat odważnego orędowania za polskimi interesami – a świat, jak wiadomo, ceni ludzi śmiałych – na przykład w kwestii wspomnianych już reparacji czy ekshumacji ofiar zbrodni wołyńskiej.

Jak ważne dla Karola Nawrockiego jest budowanie tożsamości narodowej?

– Z całą pewnością wykształcenie historyczne Pana Prezydenta, a także jego pasja, jeśli chodzi o historię najnowszą, wybrzmiewają w większości jego wypowiedzi publicznych. Uwidacznia się w nich duma z naszej historii, waleczności i odwagi, pomimo niełatwej drogi do odzyskania niepodległości w 1918, a potem po 1990 roku. Nie bez powodu, jeszcze jako prezes IPN, Karol Nawrocki zabiegał o przywrócenie narodowej świadomości postaci Sergiusza Piaseckiego, czego zwieńczeniem było sprowadzenie prochów pisarza do Polski – już w czasie tej prezydentury. Życiorys Piaseckiego mieści w sobie narodziny na terenie dawnych Kresów Wschodnich, bolesne zetknięcie z rewolucją bolszewicką w 1917 roku, udział w wojnie z Sowietami, pracę w Oddziale II Sztabu Generalnego, a po 1939 roku – działalność na rzecz Armii Krajowej, wreszcie emigrację w Londynie i śmierć na wygnaniu. Jest też wątek świadomego wyboru ojczyzny i języka, ze wszystkimi konsekwencjami, jakie się z tym wiązały.

Innym często przywoływanym przez Pana Prezydenta motywem jest walka o Westerplatte: w czasie gdy kierował Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku, odnaleziono ciała dziewięciu z żołnierzy, którzy tam polegli. Często odwołuje się też do postaci Niezłomnych – „Inki” i „Zagończyka”, którzy walczyli w polskim podziemiu niepodległościowym po 1945 roku. W 2016 roku, jako pełnomocnik ówczesnego prezesa IPN, zajmował się organizacją ich pogrzebu, a także współprzewodniczył komitetowi społecznemu, który wzniósł w Gdańsku pomnik Żołnierzy Wyklętych. Nie da się też nie wspomnieć o prowadzonej w czasach prezesury w IPN kampanii dotyczącej dekomunizacji przestrzeni publicznej, która do tej pory pozwoliła na usunięcie czterdziestu czterech sowieckich obiektów – „pomników wdzięczności” Armii Czerwonej – na terenie Polski, co spotkało się z ogromnym sprzeciwem ze strony propagandy Putina i wpisaniem Karola Nawrockiego na listę osób poszukiwanych przez Federację Rosyjską.

Hasło „blisko ludzkich spraw” to główne przesłanie zainicjowane przez prezydenta Karola Nawrockiego oraz filar działalności pierwszej damy Marty Nawrockiej. Odnosi się ono do ich zaangażowania w problemy zwykłych obywateli, walkę z wykluczeniem społecznym oraz pomoc potrzebującym na poziomie lokalnym. Jakie konkretne działania i programy społeczne uważa Pani za najważniejsze, aby prezydentura Karola Nawrockiego pozostała faktycznie „blisko ludzkich spraw”?

– W mojej opinii „ludzki” wymiar tej prezydentury był już widoczny w trakcie kampanii, jeśli weźmiemy pod uwagę imponującą liczbę powiatów, które odwiedził w tym czasie Karol Nawrocki, żeby spotkać się z mieszkańcami i poznać ich problemy. Nie udało mu się oczywiście pojawić we wszystkich miejscach w tak krótkim okresie, ale rekompensuje to teraz, planując wizyty krajowe. Ostatnio gościł na przykład w Bielanach-Jarosławach w powiecie sokołowskim, gdzie stwierdził między innymi: „Mam nieść odpowiedzialność za Rzeczpospolitą, wsłuchując się w głos Polek i Polaków. Nie ma dla mnie ważniejszego zadania”. Powołał się też na projekty ustaw, złożone do laski marszałkowskiej, które w zamyśle miałyby wyjść naprzeciw potrzebom obywateli. Kilka przykładów z dwudziestu projektów to Godna Emerytura, PIT Zero. Rodzina na Plus, Tani Prąd -33% czy Technologie Przełomowe. Komentował też fakt niepoddawania ich pod obrady Sejmu: „Marszałek Sejmu, który dostał dwadzieścia cztery tysiące głosów, blokuje głos milionów Polaków, który jest zamknięty w dwudziestu inicjatywach ustawodawczych Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej”.

Jedną z zapowiadanych jeszcze w czasie kampanii kwestii jest walka z hejtem w sieci, zwłaszcza wymierzonym w najsłabszych – dzieci i młodzież. Jak doskonale wiadomo, hejt stanowi obecnie prawdziwe wyzwanie dla naszego społeczeństwa. Odpowiada za wiele tragedii, których przecież można by uniknąć. Wydaje mi się, że nadal zbyt lekko przychodzi nam ferowanie sądów w sferze wirtualnej. Młodym ludziom brakuje też narzędzi do radzenia sobie w sytuacji, gdy to oni staną się celem ataku. Stąd działania Pierwszej Damy nakierowane na bezpieczeństwo młodych w internecie uważam za niezwykle potrzebne. Ostatnio sama byłam zmuszona do reakcji w związku z burzą medialną wokół uczennicy z Gdańska, Kornelii Wieczorek, po tym, jak otrzymała z rąk Pana Prezydenta Srebrny Krzyż Zasługi. Mimo że od lat poruszam się w przestrzeni internetowej, skala ataku na tę dziewczynę była dla mnie zatrważająca. Co symptomatyczne, głosy rozsądku, takie jak apel dyrektora gdyńskiej „Trójki”, do której uczęszczała Kornelia, praktycznie ginęły na tle nagonki medialnej, w tym gróźb kierowanych w jej stronę. Nikomu nie odbieram prawa do merytorycznej dyskusji, ale na przemoc nie może być zgody.

Wiele bieżących działań Pani Prezydentowej skierowanych jest do osób z niepełnosprawnością, a także ich rodziców i opiekunów. Niedawno, 5 maja, obchodziliśmy Europejski Dzień Walki z Dyskryminacją Osób Niepełnosprawnych oraz Dzień Godności Osoby z Niepełnosprawnością. Z tej okazji para prezydencka przypomniała, że te osoby potrzebują nie szczególnego traktowania, ale przewidywalnych rozwiązań, wsparcia i możliwości decydowania o swoim życiu. Przywołano też priorytetowe zagadnienia w tej kwestii, takie jak asystencja osobista czy zmiana zasad łączenia pracy z rentą. Jak napisano w apelu: „Wspólnota jest silna wtedy, gdy nikt nie zostaje na jej marginesie”. Od marca br. działa też Rada do Spraw Osób z Niepełnosprawnościami przy Prezydencie RP.

Dobrą okazją do spotkań i wsłuchania się w potrzeby różnych grup społecznych są uroczystości, takie jak niedawny Międzynarodowy Dzień Pielęgniarki i Dzień Położnej, podczas którego wręczaliśmy odznaczenia państwowe. Za codzienny trud i „pracę serca” dziękowała Pierwsza Dama. Ogromnie cenne są spotkania z rodzinami wielodzietnymi, które również staramy się honorować krzyżami zasługi.

Cieszę się, że Pałac Prezydencki jest miejscem otwartym dla wszystkich, także tych, którzy zasługują na większe wsparcie ze strony państwa. Często na przykład gościmy młodzież polską z dawnych Kresów Wschodnich.

Uważa Pani, że Prezydent jest mediatorem, który – mając ogromny mandat zaufania milionów Polaków – łagodzi spory polityczne?

– Pan Prezydent bierze aktywny udział w debacie publicznej oraz jasno wyraża swoje zdanie w sprawach, które uznaje za istotne. Natomiast wielokrotnie udowadniał, że nie jest jego celem eskalowanie sporów, co unaoczniają chociażby ostatnie wymiany poglądów z marszałkiem Sejmu czy premierem.

Z moich obserwacji wynika, że Pan Prezydent skupia się na dyskusji merytorycznej, każdorazowo objaśniając swój punkt widzenia w ramach podawania danej decyzji do publicznej wiadomości, na przykład przy wetowaniu niektórych ustaw. Nie interesuje go natomiast tzw. walka o zasięgi – bo też nie traktuje tej sprawy ambicjonalnie.

Jaką rolę Karol Nawrocki upatruje w Polonii i w naszych rodakach mieszkających poza granicami Polski?

– Jak pani redaktor pamięta, bo miałyśmy okazję rozmawiać o tym na łamach „Naszego Dziennika”, 2 maja – w Dniu Polonii i Polaków za granicą – powołano Radę ds. Polonii przy Prezydencie RP. To pierwsza taka rada w historii polskiej państwowości.

W dniu powołania nowo nominowani członkowie tego gremium na zaproszenie Pana Prezydenta udali się na finałowy mecz Pucharu Polski z własnym banerem – „Jest nas 60 milionów”. W ocenie zarówno Pana Prezydenta, jak i mojej, jako ministra odpowiedzialnego w Kancelarii za sprawy Polonii, to niezwykle ważny przekaz, nie dość akcentowany w debacie publicznej.

Nasi współobywatele poza granicami kraju to ogromna, 20-milionowa grupa. Obrona jej interesów, zwłaszcza w zakresie swobody pielęgnowania tożsamości narodowej, to niezaprzeczalny obowiązek państwa polskiego. O tę swobodę Pan Prezydent upominał się już wielokrotnie – chociażby na Łotwie czy Litwie w rozmowach z głowami tych państw. Problem nauczania języka polskiego na Białorusi przebijał się też ostatnio w wypowiedziach Andrzeja Poczobuta – od pierwszych chwil jego uwolnienia. Dla polskiej racji stanu są to kwestie fundamentalne.

Polacy za granicą to także wielki potencjał dla kraju. Trudno chociażby wyobrazić sobie bez ich udziału prowadzenie współczesnej polskiej dyplomacji historycznej. Sama wielokrotnie korzystałam z pomocy działaczy polonijnych – osób opiniotwórczych w swoich środowiskach – przy reagowaniu na dyfamacje przeciwko dobremu imieniu Polski pojawiające się w przestrzeni publicznej. Nasi rodacy są też realnym wsparciem, jeśli chodzi o budowanie relacji gospodarczych z innymi państwami, w tym w zakresie wymiany naukowej czy nowych technologii. Do dziś pozostaję pod wrażeniem niesamowitej energii teksańskiej Polonii, która w tym roku przyjmowała Pana Prezydenta w Dallas. Takie osoby jak profesor Jim Mazurkiewicz, przedsiębiorca i wychowawca pokoleń młodzieży, czy Fred Schmidt, potomek słynnego polskiego naukowca Jana Czochralskiego, to również członkowie Rady.

A jaki był pierwszy rok prezydentury Karola Nawrockiego w Pani ocenie?

– Jest jeszcze trochę za wcześnie na podsumowanie dwunastu miesięcy prezydentury, ale już dziś mogę powiedzieć, że był to rok ciekawy, dynamiczny i pełen wyzwań. Rok budowania pozycji Polski w Unii Europejskiej i na świecie oraz umacniania jej bezpieczeństwa w warunkach bardzo skomplikowanej sytuacji geopolitycznej. Na pewno za sukcesy należy uznać dołączenie do grona G20 czy uwolnienie Andrzeja Poczobuta. Bardzo ważnym, sprzyjającym czynnikiem było wzajemne zaufanie pomiędzy prezydentem Karolem Nawrockim a prezydentem Donaldem Trumpem, które procentuje, biorąc pod uwagę chociażby ostatnie doniesienia o planach zwiększenia amerykańskiej obecności wojskowej w Polsce dla umocnienia wschodniej flanki NATO.

Nie zapominajmy też, że obok trudności z zewnątrz Pan Prezydent funkcjonował w warunkach niełatwej sytuacji wewnętrznej, nieustannego ścierania się odrębnych wizji politycznych obozu prezydenckiego z obozem rządowym.

Dziękuję za rozmowę.

Urszula Wróbel, „Nasz Dziennik”

Nasz Dziennik