Brytyjski Trybunał Pracy orzekł, że polityka Narodowego Systemu Zdrowia (NHS) zezwalająca biologicznym mężczyznom, rzekomo identyfikującym się jako kobiety,
na wstęp do prywatnych przestrzeni kobiet jest niezgodna z prawem i narusza prawa pracownic. Jak podkreślił sąd, Fundacja NHS Trust County Durham and Darlington, jedna z największych w Anglii instytucji zapewniających opiekę zdrowotną mieszkańcom hrabstw Durham i Darlington, bezprawnie dyskryminowała oraz nękała pielęgniarki, zmuszając je do przestrzegania ideologicznych wymogów narzuconych przez NHS. Mimo że – jak zauważa dr Artur Dąbrowski, prezes Akcji Katolickiej Archidiecezji Częstochowskiej – problem ten w dalszym ciągu jest obecny na świecie i nie można go bagatelizować, wyrok brytyjskiego Sądu Pracy jest pozytywnym przykładem wygranej prawdy biologicznej, której nie można podważyć. – To pozytywny sygnał, że w systemie sądowniczym
i prawniczym Wielkiej Brytanii powraca zdrowy rozsądek
i uznanie biologicznej prawdy. Ona mówi jasno: nie można żyć w „świecie zaimka”, w którym osoba uważa się za kogoś, kim nie jest, tym bardziej kosztem bezpieczeństwa innych ludzi, w tym przypadku kobiet – ocenia w rozmowie z „Naszym Dziennikiem”.
Chociaż lewicowi aktywiści wymagają rzekomej równości, jak pokazuje sytuacja pielęgniarek z Wielkiej Brytanii, nakazują respektować te zasady wyłącznie wobec swojego środowiska, a nie całego społeczeństwa. Ukazało to stanowisko brytyjskiego Trybunału Pracy, który wskazał,
że Fundacja NHS nie wywiązała się ze swoich zobowiązań prawnych wynikających z tzw. ustawy o równości, ignorując obawy pielęgniarek dotyczące ochrony prywatności i godności. Ponadto, jak określiła Andrea Williams, dyrektor generalna Chrześcijańskiego Centrum Prawnego, które wsparło poszkodowane pielęgniarki, wyrok obnaża skalę, w jakiej Fundacja NHS została zawładnięta skrajną ideologią gender i jej gotowość do poświęcenia bezpieczeństwa i godności kobiet kosztem utrzymania placówki – wskazała kobieta. Tym bardziej że poszkodowane, zgłaszając już wcześniej ten problem do NHS, zostały poinformowane, że to one powinny ustąpić
w tej sprawie i znaleźć inną przebieralnię, jeśli przeszkadza im obecność mężczyzny. W ocenie dr. Artura Dąbrowskiego sytuacja ta jest oburzająca, a same poszkodowane zostały potraktowane przez NHS jako winne.
– Jest to radykalne uderzenie w kobiety i to one są ofiarą. Wynika to z jasnego marksizmu kulturowego, w którym chęć promocji ideologicznej dewiacji postawiono ponad bezpieczeństwo i samopoczucie tych bezbronnych kobiet. Wykorzystano je w tym celu, co jest potępiające – podnosi dr Artur Dąbrowski. Wskazuje, że to nie pierwszy raz, kiedy lewicowe środowisko, które rzekomo walczy
z dyskryminacją, dopuszcza się jej wobec innych.
– Należy przypomnieć sprawę polskiej bokserki
Julii Szeremety, która została zmuszona do walki
z biologicznym mężczyzną, nazywającym się kobietą, podczas igrzysk olimpijskich. Przegrała ze względu na przewagę fizyczną przeciwnika. Gdzie w tej sytuacji były wszystkie feministki? Kobieta doznała niesprawiedliwości
i dyskryminacji, jednak środowiska lewicowe były cicho – przypomina dr Artur Dąbrowski. Dodaje, że sytuacja ta
ma miejsce również teraz – w przypadku zgwałconej policjantki czy śmierci kobiety w ciąży, której w szpitalu zamiast tlenu podano inny gaz, organizacje feministyczne milczą.
Niestety, sprawa z Wielkiej Brytanii nie jest odosobniona. Chociaż w tym przypadku wygrała prawda, na świecie wiele kobiet, poprzez szkodliwą ideologię, narażonych jest nie tylko na dyskomfort, ale też na niebezpieczeństwo, ponieważ – zdaniem dr. Artura Dąbrowskiego – może być wręcz wykorzystywanych przez potencjalnych przestępców seksualnych. – Dochodzimy do momentu, w którym każdy mężczyzna może nazwać się kobietą. Część z nich trafia
m.in. do żeńskich więzień, gdzie przebywa z atrakcyjnymi kobietami. Czy w tej sytuacji są one chronione przed przemocą lub gwałtem? Czy kobiety będą również chronione w innych publicznych miejscach, np. w przebieralniach na basenach? Jest to oburzające i otwiera furtkę do ogromnych tragedii, które mogą dotknąć kobietę, a na to nie możemy się godzić – akcentuje prezes Akcji Katolickiej Archidiecezji Częstochowskiej.

