logo
logo

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Walka o bezpieczeństwo kobiet

Poniedziałek, 26 stycznia 2026 (16:13)

Brytyjski Sąd Pracy uznał obecność transpłciowych mężczyzn w pielęgniarskich szatniach za nielegalną. Tym samym stanął po stronie kobiet, które czują się zagrożone ideologiczną propagandą.

Brytyjski Trybunał Pracy orzekł, że polityka Narodowego Systemu Zdrowia (NHS) zezwalająca biologicznym mężczyznom, rzekomo identyfikującym się jako kobiety,
na wstęp do prywatnych przestrzeni kobiet jest niezgodna z prawem i narusza prawa pracownic. Jak podkreślił sąd, Fundacja NHS Trust County Durham and Darlington, jedna z największych w Anglii instytucji zapewniających opiekę zdrowotną mieszkańcom hrabstw Durham i Darlington, bezprawnie dyskryminowała oraz nękała pielęgniarki, zmuszając je do przestrzegania ideologicznych wymogów narzuconych przez NHS. Mimo że – jak zauważa dr Artur Dąbrowski, prezes Akcji Katolickiej Archidiecezji Częstochowskiej – problem ten w dalszym ciągu jest obecny na świecie i nie można go bagatelizować, wyrok brytyjskiego Sądu Pracy jest pozytywnym przykładem wygranej prawdy biologicznej, której nie można podważyć. – To pozytywny sygnał, że w systemie sądowniczym
i prawniczym Wielkiej Brytanii powraca zdrowy rozsądek
i uznanie biologicznej prawdy. Ona mówi jasno: nie można żyć w „świecie zaimka”, w którym osoba uważa się za kogoś, kim nie jest, tym bardziej kosztem bezpieczeństwa innych ludzi, w tym przypadku kobiet – ocenia w rozmowie z „Naszym Dziennikiem”.

Chociaż lewicowi aktywiści wymagają rzekomej równości, jak pokazuje sytuacja pielęgniarek z Wielkiej Brytanii, nakazują respektować te zasady wyłącznie wobec swojego środowiska, a nie całego społeczeństwa. Ukazało to stanowisko brytyjskiego Trybunału Pracy, który wskazał,
że Fundacja NHS nie wywiązała się ze swoich zobowiązań prawnych wynikających z tzw. ustawy o równości, ignorując obawy pielęgniarek dotyczące ochrony prywatności i godności. Ponadto, jak określiła Andrea Williams, dyrektor generalna Chrześcijańskiego Centrum Prawnego, które wsparło poszkodowane pielęgniarki, wyrok obnaża skalę, w jakiej Fundacja NHS została zawładnięta skrajną ideologią gender i jej gotowość do poświęcenia bezpieczeństwa i godności kobiet kosztem utrzymania placówki – wskazała kobieta. Tym bardziej że poszkodowane, zgłaszając już wcześniej ten problem do NHS, zostały poinformowane, że to one powinny ustąpić
w tej sprawie i znaleźć inną przebieralnię, jeśli przeszkadza im obecność mężczyzny. W ocenie dr. Artura Dąbrowskiego sytuacja ta jest oburzająca, a same poszkodowane zostały potraktowane przez NHS jako winne.

– Jest to radykalne uderzenie w kobiety i to one są ofiarą. Wynika to z jasnego marksizmu kulturowego, w którym chęć promocji ideologicznej dewiacji postawiono ponad bezpieczeństwo i samopoczucie tych bezbronnych kobiet. Wykorzystano je w tym celu, co jest potępiające – podnosi dr Artur Dąbrowski. Wskazuje, że to nie pierwszy raz, kiedy lewicowe środowisko, które rzekomo walczy
z dyskryminacją, dopuszcza się jej wobec innych.

– Należy przypomnieć sprawę polskiej bokserki
Julii Szeremety, która została zmuszona do walki
z biologicznym mężczyzną, nazywającym się kobietą, podczas igrzysk olimpijskich. Przegrała ze względu na przewagę fizyczną przeciwnika. Gdzie w tej sytuacji były wszystkie feministki? Kobieta doznała niesprawiedliwości
i dyskryminacji, jednak środowiska lewicowe były cicho – przypomina dr Artur Dąbrowski. Dodaje, że sytuacja ta
ma miejsce również teraz – w przypadku zgwałconej policjantki czy śmierci kobiety w ciąży, której w szpitalu zamiast tlenu podano inny gaz, organizacje feministyczne milczą.

Niestety, sprawa z Wielkiej Brytanii nie jest odosobniona. Chociaż w tym przypadku wygrała prawda, na świecie wiele kobiet, poprzez szkodliwą ideologię, narażonych jest nie tylko na dyskomfort, ale też na niebezpieczeństwo, ponieważ – zdaniem dr. Artura Dąbrowskiego – może być wręcz wykorzystywanych przez potencjalnych przestępców seksualnych. – Dochodzimy do momentu, w którym każdy mężczyzna może nazwać się kobietą. Część z nich trafia
m.in. do żeńskich więzień, gdzie przebywa z atrakcyjnymi kobietami. Czy w tej sytuacji są one chronione przed przemocą lub gwałtem? Czy kobiety będą również chronione w innych publicznych miejscach, np. w przebieralniach na basenach? Jest to oburzające i otwiera furtkę do ogromnych tragedii, które mogą dotknąć kobietę, a na to nie możemy się godzić – akcentuje prezes Akcji Katolickiej Archidiecezji Częstochowskiej.

Zofia Sońta, „Nasz Dziennik”

NaszDziennik.pl