Resort obrony Iranu, którego komunikat cytuje Reuters, przekazał też, że w kolejnych działaniach odwetowych irańska armia w większym niż dotychczas stopniu użyje „ulepszonej broni”.
W oświadczeniu, które opublikowała powiązana z resortami siłowymi agencja Tasnim, podkreślono, że po atakach wojsk USA na infrastrukturę naftową na wyspie Charg w Zatoce Perskiej, Teheran ma też uzasadnione prawo do atakowania amerykańskich „kryjówek” w Zjednoczonych Emiratach Arabskich (ZEA). Wymieniono w tym kontekście porty morskie i doki, a także bazy wojskowe USA.
Zaapelowano też do mieszkańców tego kraju o opuszczenie newralgicznych miejsc, jak porty, doki, czy amerykańskie bazy wojskowe, „by uniknąć obrażeń”. Irański rząd poinformował jednocześnie, że przekazał komunikat tej treści władzom w Abu Zabi.
Powołując się na irańskie media, portal telewizji Al-Dżazira cytuje też dowódcę marynarki wojennej Irańskiego Korpusu Strażników Rewolucji (IRGC), admirała Alirezę Tangsiriego, który oświadczył, że marynarka wojenna Iranu przeprowadziła „kilka kolejnych fal” ataków na siły USA w bazach wojskowych w Bahrajnie, Kuwejcie i w Abu Zabi w ZEA.
Teheran zapewnił zarazem, że eksport ropy naftowej z wyspy Charg, na której znajduje się główny terminal załadunku surowca, jest „w pełni realizowany”, a firmy naftowe działają „bez zakłóceń”. Wcześniej Stany Zjednoczone poinformowały o zbombardowaniu instalacji wojskowych na Charg i ostrzegły, że kluczowe obiekty naftowe w regionie mogą być celem kolejnych ataków.
Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC), znany też jako Gwardia Rewolucyjna, zażądał, by Stany Zjednoczone usunęły swoje przedsiębiorstwa z regionu Bliskiego Wschodu. Wezwał również cywilów do trzymania się z dala od firm, których akcje posiada USA – przekazała w sobotę agencja Reutera, powołując się irańskie państwowe media.
Jak zauważyła irańska Press TV, ostrzeżenie wystosowane przez IRGC nastąpiło po ostrzale, w którym w ciągu ostatnich dwóch dni w Iranie zginęli cywile, zatrudnieni w fabrykach niezwiązanych z produkcją broni.
Portal Iran International podkreślił, że oświadczenie wskazuje na to, że Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej zamierza w najbliższych godzinach zaatakować przedsiębiorstwa powiązane z USA.
W sobotę Iran po raz pierwszy zagroził atakiem na infrastrukturę cywilną w sąsiednim kraju, wzywając do ewakuacji trzech głównych portów w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, które – jak twierdził Teheran – były wykorzystywane przez armię amerykańską do przeprowadzania ataków na Iran – przypomniała agencja AP.
Szef MSZ Iranu Abbas Aragczi zaapelował w niedzielę do świata o powstrzymanie się od działań, które mogłyby prowadzić do zaostrzenia konfliktu – poinformowała AFP cytując wpis szefa irańskiej dyplomacji na Telegramie. Aragczi zrelacjonował w nim rozmowę z szefem MSZ Francji Jean-Noelem Barrotem.
Zgodnie z komunikatem irańskiego MSZ szef resortu zaapelował do francuskiego rozmówcy o „powściągliwość”. Szef irańskiej dyplomacji odniósł się w ten sposób do apelu, który w sobotę wystosował prezydent USA Donald Trump.
We wpisie na platformie Truth Social amerykański prezydent wezwał państwa najbardziej dotknięte irańską blokadą cieśniny Ormuz, by przysłały w ten rejon swoje okręty wojenne. Donald Trump wymienił Chiny, Japonię, Koreę Płd., Francję oraz Wielką Brytanię.
AFP podkreśliła, że jak dotąd żadne państwo nie dało pozytywnej odpowiedzi na apel Donalda Trumpa. W niedzielę oficjalnie zareagowała na ten apel Korea Płd. Biuro prasowe prezydenta Li Dze Mjunga przekazało, że władze w Seulu „wnikliwie przeanalizują” wezwanie prezydenta USA, a następnie będą się w tej sprawie kontaktować.
Zadeklarowało, że dołączy do Waszyngtonu, który zamierza wysłać okręty wojenne, by eskortowały tankowce.
Brytyjski minister ds. energii Ed Miliband powiedział, że obecnie „należy przede wszystkim dążyć do złagodzenia napięcia”. W wywiadzie dla telewizji Sky dodał, że rząd premiera Keira Starmera „intensywnie” rozważa, co można zrobić, by ponownie otworzyć szlak żeglugowy i w konsekwencji ponownie otworzyć transport przez cieśninę Ormuz.
Apel Donalda Trumpa ma związek z gwałtownym wzrostem cen paliw na całym świecie wynikającym z niemal całkowitej blokady szlaku. Iran wprowadził ją w reakcji na rozpoczętą 28 lutego wojnę Izraela i USA przeciwko temu państwu. Przez cieśninę Ormuz transportuje się ok. 20 proc. światowego wolumenu ropy naftowej i gazu LNG pochodzących zarówno z Iranu, jak i z krajów Zatoki Perskiej.
Celem ataków odwetowych irańskiej armii nie są ani obiekty cywilne, ani osiedla mieszkaniowe – zapewnił z kolei w niedzielę szef MSZ Iranu Abbas Aragczi. W wywiadzie, który cytuje Reuters, stwierdził też m.in., że Teheran jest gotowy powołać międzynarodową komisję w celu zbadania odpowiedzialności za takie ataki.
W opublikowanym w internecie wywiadzie Aragczi odniósł się do apelu państw Zatoki Perskiej, które wezwały władze w Teheranie do zaprzestania ataków na ich terytoria. Według sygnatariuszy apelu irańskie działania odwetowe były wymierzone nie tylko w amerykańskie bazy wojskowe, ale także w obiekty energetyczne, a nawet obszary mieszkalne.
Szef irańskiej dyplomacji wyraził opinię, że za atakami na obiekty cywilne „może stać Izrael”. Przywołał w tym kontekście opinie irańskich wojskowych, którzy twierdzą, że wojska izraelskie i amerykańskie używają dronów Lucas – wiernych kopii irańskich Szahedów – i w efekcie fałszywie przypisują te ataki siłom irańskim.
Aragczi zapewnił zarazem, że władze w Teheranie pozostają w kontakcie z różnymi krajami Zatoki Perskiej i z zadowoleniem przyjmą każdą inicjatywę, która mogłaby doprowadzić do zakończenia wojny. Wśród państw, z którymi kontaktują się irańskie władze, Aragczi wymienił Arabię Saudyjską, Katar i Oman i zastrzegł, że Iran ma też otwarte kanały komunikacji z pozostałymi państwami regionu.
Również dowództwo sił zbrojnych Iranu przekazało w niedzielę, że wojska tego kraju atakują „wyłącznie cele, ośrodki i interesy” Izraela i USA i „przyjmą odpowiedzialność za każde miejsce, które zaatakują”.
Dzień wcześniej irański Czerwony Półksiężyc poinformował natomiast, że od 28 lutego, kiedy Izrael i USA rozpoczęły wojnę przeciwko Iranowi, armie obu państw zniszczyły w Iranie ponad 36,5 tys. budynków cywilnych. „Większość z nich to obiekty mieszkalne i ośrodki użyteczności publicznej” – przekazano w komunikacie.
Podczas irańskiego ataku rakietowego na Tel Awiw doszło do kilku trafień, a w sobotę odłamki uszkodziły rezydencję amerykańskiego konsula w Jerozolimie – podały w niedzielę media izraelskie. Iran twierdzi, że przeprowadził też ataki dronami na oddział policji i centrum łączności satelitarnej w Izraelu.
W oświadczeniu przekazanym przez oficjalną agencję informacyjną Irna armia twierdzi, że „obrała za cel centra bezpieczeństwa i komendy policji reżimu syjonistycznego”, w tym Lahaw 433, elitarną jednostkę izraelskiej policji zajmująca się zwalczaniem najpoważniejszej przestępczości, i centrum łączności satelitarnej.
Izraelskie media podały w niedzielę, że budynek, w którym mieszka amerykański konsul w Izraelu, został w sobotę trafiony odłamkami po przechwyceniu pocisków wystrzelonych w kierunku Jerozolimy. Nie podano dotąd szczegółów dotyczących zniszczeń ani informacji o ewentualnych rannych.
W ciągu minionej doby ponad 100 osób zostało rannych w Izraelu – poinformowało ministerstwo zdrowia. Według Times of Israel część z nich mogła zostać ranna podczas prób dotarcia do schronów, a nie bezpośrednio w wyniku ostrzału z Iranu lub Libanu.
Izraelska policja udostępniła nagranie wideo, na którym widać, jak w wyniku uderzenia pociskiem kasetowym na terenie Tel Awiwu pojazd stanął w płomieniach. Kratery uderzeniowe zaobserwowano w innych miejscach w środkowym Izraelu. Według służby ratunkowej Czerwona Gwiazda Dawida w ostatnim ataku dwóch mężczyzn w wieku około 50 lat zostało lekko rannych.

