logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Mohammed Saber / PAP/EPA

Nadzieja trwa pośród wojny

Poniedziałek, 16 marca 2026 (18:20)

Aktualizacja: Poniedziałek, 16 marca 2026 (21:50)

„Musimy starać się zachować spokój i przede wszystkim pozostać w pokoju z Bogiem” – mówi ks. Gabriel Romanelli.

Proboszcz jedynej katolickiej parafii w Strefie Gazy wskazuje, że kolejna wojna wystawia na próbę wytrzymałość Palestyńczyków, którzy już zbyt długo cierpią. Kapłan zaznacza, że życie wspólnoty chrześcijańskiej toczy się dalej pośród modlitwy, codziennych obowiązków i działalności charytatywnej. 

Pochodzący z Argentyny duchowny opowiada o nadziei, której nie są w stanie przytłumić dochodzące z oddali odgłosy bombardowań ani ostatnia burza piaskowa. „Każdy nasz dzień naznaczony jest trudnościami, ale też wiarą i nadzieją” – mówi w rozmowie z włoską agencją SIR. Opisuje, że w ostatnich dniach wszystko pokrył żółty pył, wiatr wzbijał kurz i gruz, a na miejscu brakuje wody.

„Mieliśmy do czynienia z imponującą burzą piaskową. Na Bliskim Wschodzie nie jest to zjawisko rzadkie, ale za każdym razem przypomina nam o kruchości naszych warunków” – opowiada ks. Romanelli. Silny wiatr podniósł ogromną ilość pyłu, utrudniając wykonywanie codziennych czynności ludziom, którzy żyją w prowizorycznych namiotach i barakach, narażeni na działanie żywiołów, mając za osłonę jedynie proste plandeki, deski i kawałki plastiku. Proboszcz wskazuje, że trzeba było zamknąć szkołę i zawiesić działalność oratorium, ponieważ w budynkach dawno nie ma już okien, a piasek wdzierał się wszędzie. „Możemy sobie tylko wyobrazić, przez co przechodzą liczne rodziny zmuszone do życia w namiotach” – zauważa ks. Romanelli, prosząc o modlitwę za wszystkich mieszkańców Gazy.

Niezależnie od warunków parafianie zwyczajowo zaczynają dzień modlitwą. „Wczoraj rano, jak w każdą niedzielę, mieliśmy Godzinę Świętą, w ciszy do godziny 9.30. Nawet jeśli czasami słychać jakiś hałas lub alarm, staramy się jednak zachować skupienie” – mówi zakonnik z Instytutu Słowa Wcielonego. „Po adoracji Najświętszego Sakramentu wspólnota odmawia Różaniec w intencji pokoju i powołań, a następnie Jutrznię w języku arabskim, po której następuje błogosławieństwo eucharystyczne”. Proboszcz dodaje, że wiernym towarzyszy też codzienna modlitwa do Anioła Stróża, a codziennej Eucharystii – przygotowane śpiewy i dym kadzidła. „Obecnie – dzieli się proboszcz – musimy używać kadzidła bardzo oszczędnie, ponieważ trudno je zdobyć, więc racjonujemy je”. Podczas Mszy św. wspólnota wspomina osoby zmarłe: „Wczoraj wspominaliśmy Georgette, bardzo dobrą starszą panią, która wiele wycierpiała w życiu i zginęła podczas wojny”. Kapłani pobłogosławili też „chleb łez” i rozdali go na zakończenie Liturgii.

Po modlitwie dzień toczy się między obowiązkami duszpasterskimi a zajęciami edukacyjnymi. Proboszcz wyznaje, że czwarta niedziela Wielkiego Postu była ważnym wydarzeniem w życiu szkoły parafialnej. „Po raz pierwszy udało nam się zgromadzić wszystkich tegorocznych uczniów razem. To była bardzo piękna chwila. Dzięki łasce Bożej nawet podczas wojny udało nam się kontynuować zajęcia i uratować lata szkolne 2023-2024, 2024-2025, a także bieżący” – opowiada ks. Romanelli. Kapłan wspomina, że na początku konfliktu, który wybuchł w październiku 2023 roku, „zajęcia edukacyjne były skierowane przede wszystkim do dzieci-uchodźców. Przyjmowaliśmy maluchy mieszkające na terenie katolickiej parafii Świętej Rodziny oraz te zakwaterowane w kościele św. Porfiriusza” należącym do Patriarchatu Prawosławnego. Teraz jednak sytuacja powoli się zmienia. „Zaczynamy ponownie angażować również naszych muzułmańskich uczniów, którzy od zawsze uczyli się w naszej szkole, powrócili też niektórzy nauczyciele. To znak nadziei: mimo wszystko życie próbuje wrócić do normy”.

Ks. Romanelli wskazuje, że „sytuacja pozostaje bardzo niestabilna: słychać strzały i bombardowania. Chociaż niektórzy mówią o możliwym złagodzeniu konfliktu, wojna trwa, a ofiary, ranni i zniszczenia są nadal obecne”. Służby ratownicze w Gazie poinformowały 16 marca o czterech ofiarach śmiertelnych w wyniku kolejnego izraelskiego bombardowania, pomimo obowiązującego zawieszenia broni, które weszło w życie 10 października 2025 r. Pojawiły się informacje o możliwości częściowego otwarcia przejścia granicznego w Rafah. Jest to jedyna droga dostępu do świata zewnętrznego dla mieszkańców Gazy, która nie prowadzi przez Izrael. Wzrosły nadzieje na wznowienie dostaw pomocy humanitarnej.

Proboszcz z Gazy zachęca, by nie tracić nadziei i zachować spokój serca. „Starajmy się zachować spokój w każdych okolicznościach” – mówi argentyński zakonnik. „Nie jest to łatwe, ponieważ istnieją reakcje, które zależą również od naszej kondycji fizycznej lub psychicznej. Na tyle jednak, na ile to od nas zależy, musimy zachować spokój duszy i przede wszystkim pozostać w pokoju z Bogiem” – zaznacza. Ks. Romanelli mieszka na Bliskim Wschodzie od trzydziestu lat i dobrze zna sprzeczności tej ziemi. „To region naznaczony wieloma napięciami – opowiada – ale jest to również ziemia, na której można znaleźć pokój”. Tymczasem w parafii Świętej Rodziny życie toczy się dzień po dniu, wśród piasku, bomb, trudności i wiary. Z prostą, ale niezłomną nadzieją: „Że to wszystko wkrótce się skończy”.

AB, KAI

NaszDziennik.pl