Po 16 latach nieprzerwanych rządów Viktora Orbána na Węgrzech doszło do przesilenia. Niedzielne wybory przyniosły wyraźne rozstrzygnięcie: zwycięstwo odniósł Péter Magyar, lider ugrupowania Tisza, zdobywając aż 138 mandatów w 199-osobowym Zgromadzeniu Narodowym. – To wynik pozwalający na samodzielne rządzenie, otwierający drogę do zmian konstytucyjnych. Mamy do czynienia z politycznym przełomem, który kończy pewną epokę Orbána – podkreśla w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” Paweł Kubala, politolog.
Liberalno-lewicowe środowiska polityczne w Europie i Stanach Zjednoczonych przyjęły porażkę Orbána z wyraźną satysfakcją, widząc w niej zapowiedź szerszego procesu – możliwego osłabienia nurtów konserwatywnych na kontynencie. – Nie jest tajemnicą, że wybory na Węgrzech były przedmiotem intensywnego zainteresowania międzynarodowego, a wsparcie – mniej lub bardziej jawne – płynęło z różnych stron – mówi „Naszemu Dziennikowi” Bogdan Rzońca, poseł PiS do Parlamentu Europejskiego.
Drodzy Czytelnicy, napięta sytuacja polityczna na świecie pokazuje, że niektóre międzynarodowe sojusze zamiast pomagać, mogą stać się balastem. Jak wyglada obecnie sytuacja na Węgrzech? Na te i inne pytania można znaleźć odpowiedź TUTAJ oraz w papierowym wydaniu „Naszego Dziennika” dostępnym w punktach sprzedaży prasy.

