Ludzie wypełniają place i strefy kibica. Inaczej sytuacja wygląda w innych częściach Meksyku, nękanych przemocą karteli, gdzie dominuje strach.
W meksykańskich wioskach i miastach, gdzie strzelaniny zdarzają się niemal codziennie, mecze ogląda się głównie w zamkniętych pomieszczeniach. Tam realne obawy o własne życie przeważają nad ekscytacją związaną z mistrzostwami świata, w których reprezentacja Meksyku odniosła już trzy zwycięstwa i dotarła do fazy pucharowej.
- Naprawdę lubię piłkę nożną, ale boimy się – powiedział agencji Associated Press plantator limonek z Michoacan, jednego ze stanów o największej koncentracji grup przestępczych. Wypowiedział się anonimowo z obawy przed represjami. Zdradził, że podczas niedawnego meczu MŚ lokalne kartele zaatakowały dronami z ładunkami wybuchowymi pobliskie ranczo.
- W poprzednich latach ludzie spotykali się, żeby oglądać mecze i obstawiać zakłady. Teraz jest inaczej. Nie ma tu żadnej imprezy, tylko obawy i zmęczenie – wyjaśnił.
Natomiast w Culiacan, stolicy stanu Sinaloa, rywalizujące frakcje Kartelu Sinaloa podsycały przemoc przez ostatnie dwa lata. Zamiast wychodzić na ulice, mieszkańcy szukają cichych miejsc, spotykają się u znajomych lub udają się do pubów, w których transmitowane są mecze, aby zapomnieć, choćby na kilka godzin, że ich życie jest kształtowane przez przemoc.
Jose Miguel Taniyama, szef kuchni i właściciel restauracji w Culiacan miał nadzieję, że mundial pomoże ożywić biznes po dwuletnim kryzysie gospodarczym, spowodowanym walką karteli, która doprowadziła do upadku wielu firm i utraty prawie 60 tysięcy miejsc pracy w stanie Sinaloa. Podczas meczu otwarcia Meksyk - RPA w jego lokalu były zajęte tylko dwa stoliki. Sytuacja poprawiła się kilka dni później, ale nie w takim stopniu, jak się spodziewał.
- Interesy szły słabo. Mieliśmy kilka rezerwacji, ale nie było pełnego obłożenia. Sprzedaż nie jest tak duża, jak podczas podobnych wydarzeń. Po zakończeniu meczów ludzie uciekają do domów – powiedział Taniyama.
Po drugiej stronie kraju, w Poza Rica nad Zatoką Meksykańską ostatnio nasiliły się akty przemocy ze strony karteli. 18 czerwca ulice były puste po zwycięstwie Meksyku nad Koreą Południową.
- Nikt nie wyszedł świętować – przekazał Guillermo Nunez, właściciel małej firmy i piłkarz lokalnej drużyny, który odprowadził przyjaciela do domu po wspólnym obejrzeniu meczu.
- Celebracja, która kiedyś odbywała się po ważnych meczach, w dużej mierze zanikła z powodu strachu przed wychodzeniem wieczorem. Wiele osób zmienia swoje przyzwyczajenia. W tym roku w pobliżu mojego domu zginęło dwóch dziennikarzy. Przemoc odebrała mi nawet chęć wyjścia na mecz piłki nożnej - kontynuował.
Prezydent Meksyku Claudia Sheinbaum nadaje pozytywny wydźwięk wszystkim wydarzeniom związanym z mistrzostwami świata. Ambasador USA Ronald Johnson pochwalił współpracę krajów, które współorganizują mundial.

