logo
logo

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Gaza: Wysokie ceny paliw

Piątek, 17 lipca 2026 (15:48)

Aktualizacja: Sobota, 18 lipca 2026 (09:10)

Drogi zdewastowane wojną, coraz mniej pojazdów
i zaporowo drogie paliwo – w Strefie Gazy nawet
proste podróżowanie stało się wyzwaniem.

Poinformował o tym ks. Gabriel Romanelli, proboszcz parafii Świętej Rodziny w Gazie. Wczoraj wieczorem opublikował w mediach społecznościowych artykuł,
aby zwrócić uwagę na poważny kryzys transportowy,
który dotyka rodziny, dzieci i działalność edukacyjną wspólnoty chrześcijańskiej.

Podczas gdy letnia szkoła Oratorium św. Józefa, prowadzona przez księży, siostry zakonne i osoby świeckie z parafii, nadal trwa, ksiądz opowiada o ogromnych trudnościach, jakie towarzyszą codziennemu dowożeniu dzieci i rodzin na zajęcia edukacyjne i duszpasterskie. „Przywożenie dzieci tutaj, do parafii, to bardzo poważny problem transportowy” – stwierdził ks. Romanelli. Przyczyną kryzysu jest przede wszystkim rozległe zniszczenie infrastruktury. „Drogi w Gazie są zniszczone. Są drogi, które są nieco mniej uszkodzone, a kilkaset metrów z nich jest nadal przejezdnych, ale większość
jest zniszczona. Są dziury, gruz, powyginane żelazo, szkło; asfaltu nie ma. Właściwie asfalt był rzadkością w tych rejonach od jakiegoś czasu, z wyjątkiem kilku miejsc, takich jak droga nadbrzeżna. Przez lata ludzie jeździli głównie po betonowych blokach, więc poruszanie się
było już bardzo trudne. Teraz w tych warunkach nawet podróżowanie na krótkie odległości zajmuje bardzo dużo czasu, a wśród osób oczekujących na transport nie brakuje napięć, kłótni i dyskusji” – wyjaśnił proboszcz.

Sytuację dodatkowo pogarszają koszty paliwa. „Paliwo jest bardzo drogie. Na przykład litr oleju napędowego kosztuje około 13,5 dolara. Cena benzyny jest dwukrotnie wyższa: 27 dolarów za litr” – podał proboszcz. Te kwoty zmuszają osoby, które nadal posiadają samochód, do ograniczenia podróży do minimum. „Ci, którym udało się utrzymać samochód, nie tracąc go podczas wojny, być może kupują tylko litr paliwa na raz i starannie rozważają każdą podróż” – podkreślił.

Aby umożliwić udział w oratorium i zajęciach szkoły letniej, parafia zdecydowała się wesprzeć finansowo niektóre
z nielicznych autobusów i minibusów, które nadal działają w Strefie Gazy. „Płacimy im za dowożenie dzieci, młodzieży i rodzin” – zaznaczył proboszcz. Pojazdy te pokonują bardzo duże odległości i często poruszają się w trudnych warunkach. „W środku jest duszno, jak w piekarniku.
Wiele pojazdów jest w złym stanie technicznym,
inne są w nieco lepszym”.

Problemy związane z paliwem potęgują się wraz
z konserwacją. „Wielu kierowców rezygnuje z pracy
lub ogranicza swój serwis, nawet gdy otrzymują wynagrodzenie, ponieważ nie stać ich na ponoszenie kosztów. Litr oleju silnikowego kosztuje od 500 do 700 dolarów, w zależności od tego, gdzie go można kupić. Przed wojną za litr płaciło się od 7 do 10 dolarów. Dlatego transport znajduje się w prawdziwie kryzysowej sytuacji”
– powiedział duchowny.

JG, KAI

NaszDziennik.pl