Podczas dorocznego Meetingu Przyjaźni między Narodami
w Rimini duchowny za pośrednictwem łączy wideo opowiadał
o tragicznej sytuacji w niemal całkowicie zniszczonym mieście. Bomby wciąż spadają, ludzie żyją w tragicznych warunkach.
w Rimini duchowny za pośrednictwem łączy wideo opowiadał
o tragicznej sytuacji w niemal całkowicie zniszczonym mieście. Bomby wciąż spadają, ludzie żyją w tragicznych warunkach.
„Gaza jest zniszczona. Katastrofa wcale nie minęła.
Tutaj toczy się codzienna walka” – relacjonował ks. Romanelli. „Rzeczywistość panująca w tej części Ziemi Świętej,
w Strefie Gazy, jest straszna. Nie można nawet powiedzieć,
że to sytuacja po katastrofie, ponieważ katastrofa trwa
– tyle że znikła ze światowych mediów” – dodał.
Tutaj toczy się codzienna walka” – relacjonował ks. Romanelli. „Rzeczywistość panująca w tej części Ziemi Świętej,
w Strefie Gazy, jest straszna. Nie można nawet powiedzieć,
że to sytuacja po katastrofie, ponieważ katastrofa trwa
– tyle że znikła ze światowych mediów” – dodał.
Zakonnik podkreślił, że sytuacja nadal jest dramatyczna.
„Co prawda bombardowania nie są już tak intensywne, ale bomby nadal spadają, nawet w centrum miasta. Mieszkańcy, których jest obecnie 2,3 mln, potrzebują absolutnie wszystkiego. Gaza jest zniszczona. Wygląda jak po przejściu tsunami. Ale nikt nie przychodzi z pomocą”. Ojciec Romanelli zaznaczył, że sytuacja z każdym dniem się pogarsza.
„Co prawda bombardowania nie są już tak intensywne, ale bomby nadal spadają, nawet w centrum miasta. Mieszkańcy, których jest obecnie 2,3 mln, potrzebują absolutnie wszystkiego. Gaza jest zniszczona. Wygląda jak po przejściu tsunami. Ale nikt nie przychodzi z pomocą”. Ojciec Romanelli zaznaczył, że sytuacja z każdym dniem się pogarsza.
„Większość ludności – wskazał o. Gabriel – mieszka
w namiotach lub na ulicy. Ziemia jest piaszczysta i zmieszana
z wodą z kanalizacji. Ludzie nie mają dostępu do żadnego źródła energii. Co gorsza, codziennie muszą walczyć o wodę.
W związku z tym dostarczamy wodę pitną ponad 400 rodzinom”. Ojciec Romanelli dodał, że kościół stoi nad źródłem i cysterną. Może więc pompować wodę dzięki generatorowi,
ale litr oleju napędowego kosztuje aż 10 euro.
w namiotach lub na ulicy. Ziemia jest piaszczysta i zmieszana
z wodą z kanalizacji. Ludzie nie mają dostępu do żadnego źródła energii. Co gorsza, codziennie muszą walczyć o wodę.
W związku z tym dostarczamy wodę pitną ponad 400 rodzinom”. Ojciec Romanelli dodał, że kościół stoi nad źródłem i cysterną. Może więc pompować wodę dzięki generatorowi,
ale litr oleju napędowego kosztuje aż 10 euro.
Zakonnik wyjaśnił, że decyzja o pozostaniu w Gazie mimo trwającej wojny była naturalną odpowiedzią, zarówno pod względem duchowym, jak i ludzkim. „Pasterz musi pozostać
ze swoją owczarnią. Tak więc ja, jako proboszcz, kapłan
i misjonarz, podobnie jak inni księża i zakonnice, zrozumieliśmy, że odpowiedzią jest pozostanie blisko ludzi.
Nie mogliśmy porzucić osób niepełnosprawnych, dzieci,
rodzin i wielu innych, którzy nadal na nas liczą. Powstrzymujemy łzy, bo to obowiązek tych, którzy kochają. Takie właśnie jest życie w tym padole łez” – zaakcentował.
ze swoją owczarnią. Tak więc ja, jako proboszcz, kapłan
i misjonarz, podobnie jak inni księża i zakonnice, zrozumieliśmy, że odpowiedzią jest pozostanie blisko ludzi.
Nie mogliśmy porzucić osób niepełnosprawnych, dzieci,
rodzin i wielu innych, którzy nadal na nas liczą. Powstrzymujemy łzy, bo to obowiązek tych, którzy kochają. Takie właśnie jest życie w tym padole łez” – zaakcentował.
Mimo tragicznej sytuacji w Gazie o. Gabriel podkreślił: „Jesteśmy przekonani, że pokój jest możliwy i że sprawiedliwy pokój jest konieczny. Dlatego jednym ze sposobów pomocy społeczności palestyńskiej i izraelskiej jest sianie pokoju, mówienie o sprawiedliwości i przekonywanie świata, że dosyć tej wojny. To straszne widzieć niewinne ofiary po obu stronach. A wszystko to w Ziemi Świętej, gdzie żył Bóg Wcielony”.

