logo
logo

Dziś w
„Naszym
Dzienniku”

Zdjęcie: fot. arch. Dzieło Pomocy As Gentes/ Inne

Misje nas ubogacają

Sobota, 4 marca 2023 (01:41)

Aktualizacja: Sobota, 4 marca 2023 (09:20)

ROZMOWA / z ks. dr. Zbigniewem Sobolewskim, dyrektorem misyjnego Dzieła Pomocy „Ad Gentes”

 

W II niedzielę wielkopostną obchodzimy Dzień Modlitwy, Postu i Solidarności z Misjonarzami. Czym dla nas, katolików, ma być ten czas?

– W trakcie Wielkiego Postu Kościół wzywa nas do pogłębienia wierności przyrzeczeniom chrztu świętego. Chodzi o pogłębienie naszej przynależności do Chrystusa. O postęp duchowy, który osiąga się poprzez modlitwę, praktyki pokutne i ascetyczne.

Jednym z dzieł jałmużny wielkopostnej jest nasza modlitwa oraz finansowe wsparcie misjonarek i misjonarzy. Mamy okazję, aby wziąć udział w ogólnopolskiej akcji modlitewnej „Misjonarz na Post”. W II niedzielę Wielkiego Postu od ponad 20 lat modlimy się za polskich misjonarzy i wspieramy ich naszymi ofiarami. To doskonała okazja, aby lepiej poznawać wspaniały świat misji, życie polskich misjonarzy, ich prace, problemy dnia codziennego, a także wspierać ich w cierpieniu i słabościach.

Temat tegorocznego Dnia Modlitwy, Postu i Solidarności z Misjonarzami zwraca uwagę na bardzo ważny aspekt działalności misyjnej: „Z misjonarzami budujemy Kościół”. Rzeczywiście, praca misyjna służy budowaniu Kościoła w krajach, gdzie chrześcijaństwo nie jest znane. Misjonarze tworzą małe wspólnoty wiary, zakorzeniają obyczaje chrześcijańskie i prowadzą nowo ochrzczonych do Boga. Ale też trzeba pamiętać, że misje mają pozytywny wpływ na nas, pozostających w Polsce. Otwierają nas na Kościół powszechny. Chronią przed skupieniem się wyłącznie na sobie, jakbyśmy byli jedynymi chrześcijanami w świecie. Kościół misyjny ubogaca nasze spojrzenie na świat.

Stoi Ksiądz na czele agendy Komisji Misyjnej Episkopatu Polski, jakim jest Dzieło Pomocy „Ad Gentes”. Mówi się też o misjach „ad gentes”. Co oznacza to sformułowanie?

– Przez misje „ad gentes” (do narodów) rozumiemy misje katolickie, które Kościół prowadzi w krajach uznanych za misyjne. Są to kraje, w których katolicyzm jest jeszcze bardzo młody, Kościół miejscowy słabo zakorzeniony. Misje „ad gentes” to misje pierwszej ewangelizacji, skierowanej do tych, którzy nie znają Ewangelii i nie słyszeli o Chrystusie. Kraje misyjne znajdują się przede wszystkim w Afryce, Azji i Oceanii oraz Ameryce Łacińskiej. Są to kraje bardzo ubogie materialnie i kulturowo. A Kościoły lokalne wymagają pomocy z zewnątrz – ze strony innych Kościołów.

Co można powiedzieć o zaangażowaniu Kościoła polskiego w działalność misyjną? Ilu mamy misjonarzy?

– Obecnie w 99 krajach pracuje 1743 misjonarzy z Polski. Są to księża diecezjalni i zakonni, siostry zakonne, osoby świeckie. Średnia wieku naszych misjonarzy to 35 lat. Są oni bardzo ofiarni, oddani służbie Panu Bogu i ludziom. Łatwo przystosowują się do trudnych warunków i wykazują się wielką pomysłowością oraz odwagą w rozwiązywaniu problemów życiowych.

Gdy zaś chodzi o Kościół w Polsce, trzeba z radością powiedzieć, że z roku na rok wzrasta zainteresowanie misjami wśród duchownych i świeckich. Prężnie działają koła misyjne w szkołach i parafiach. Funkcjonuje wiele fundacji, stowarzyszeń i ruchów kościelnych, które pomagają misjonarzom. Rozwija się wolontariat misyjny, zwłaszcza wśród młodzieży. Jesteśmy też ofiarni i chętnie dzielimy się tym, co posiadamy, z ubogimi na misjach. Dość powiedzieć, że obraz polskiego zaangażowania jest pozytywny. To piękne świadectwo wiary, odpowiedzialności za Kościół powszechny oraz bezinteresownej solidarności z najuboższymi.

Z jakimi największymi wyzwaniami mierzą się obecnie polscy misjonarze?

– Największym problemem, z jakim mierzą się polscy misjonarze, jest brak powołań misyjnych. Z roku na rok – niestety – misjonarzy ubywa. Jest to naturalna konsekwencja spadku powołań. Dlatego zachęcamy do modlitwy o powołania misyjne. To swoisty paradoks naszych czasów: mamy coraz większe możliwości finansowe i techniczne, np. łatwiej jest podróżować, możemy też zabezpieczyć się przed chorobami tropikalnymi, które kiedyś dziesiątkowały misjonarzy, ale brakuje nam ludzi, którzy poświęcą swe życie misjom. Powoli wyłania się smutny obraz: trzeba opuszczać niektóre placówki misyjne, gdzie od dziesięcioleci posługiwali Polacy, ponieważ nie ma ich następców.

 

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym.

SJ, AB, „Nasz Dziennik”

Nasz Dziennik