Cztery lata temu zakończyła się wojna domowa w Etiopii. Eparcha zaznaczył, że żadna z obietnic zawartych
w porozumieniach pokojowych między rządem federalnym a regionalnym w Pretorii (RPA) nie została zrealizowana,
a napięcie i niepewność znów są wysokie. Najnowszym tego sygnałem w rejonie Tigraj na północy Etiopii, którego stolicą jest Adigrat, są przymusowe pobory młodych w celu uzupełnienia sił obrony regionalnej. Każdego dnia może dojść do wznowienia wojny na północy kraju.
Eparcha Tesfasellassie Medhin był głosem tych, którzy
nie mieli głosu podczas bardzo krwawej wojny domowej
w latach 2020-2022. Mówiąc o obecnej sytuacji w Tigraju, zaznaczył, że „to zapomniany region”. – Wszyscy mówią
o wojnach w Strefie Gazy i na Ukrainie, co bardzo nas smuci, ale to, co dzieje się tutaj, jest równie poważne
– stwierdził w rozmowie z Avvenire.
Poinformował, że w latach 2020-2022 doszło w tym
rejonie do ludobójstwa. Co najmniej 135 tys. kobiet doświadczyło przemocy seksualnej. Wielu ludzi żyje
w skrajnym ubóstwie. Są zależni jedynie od niewielkiej pomocy, jaką są w stanie im zaoferować organizacje pozarządowe i organizacje Kościoła katolickiego.
– Ludności uwięzionej w obozach dla przesiedleńców już
od 6 lat brakuje leków, a my wszyscy nie możemy się leczyć ani swobodnie poruszać bez narażania się na niebezpieczeństwo – powiedział eparcha. Usługi publiczne ani szkoły nie działają. – Mamy 50 zamkniętych szkół katolickich na obszarach wiejskich – dodał. Eparcha podkreślił, że młodzi wyjeżdżają, gdyż nie ma rodziny, która nie straciłaby kogoś bliskiego. Sam stracił
30 krewnych na skutek działań wojennych.
Zapytany o drogę do pokoju Tesfasellassie Medhin ocenił, że jedynym rozwiązaniem jest wdrożenie porozumień
z Pretorii w życie. Poinformował, że od 6 lat Tigraj jest wykluczony z życia politycznego kraju, a ze względów bezpieczeństwa mieszkańcy rejonu nie brali udziału
w niedawnych wyborach.
Eparcha zaakcentował, że statystyki dotyczące przemocy wobec kobiet „są przerażające”, podobnie jak jej fizyczne
i psychiczne konsekwencje. – Dla nas te historie to konkretne osoby, które spotkaliśmy. Często padły
ofiarą zbiorowych gwałtów – dodał.
Opowiedział o matce trójki dzieci. Została porwana na ulicy przez grupę żołnierzy i zgwałcona. Nie powróciła z dziećmi do rodziny. Jest poważnie chora. – Zabraliśmy ją do szpitala – wyjaśnił eparcha. Kobieta nie jest w stanie wyżywić swoich dzieci. – Pomagamy jej, jak tylko możemy. Została porzucona nawet przez własną rodzinę po tym,
jak została okrutnie zgwałcona – podkreślił.
Bardzo wielu ludzi cierpi nie tylko fizycznie, ale też psychiczne. – Wszyscy cudem przetrwaliśmy dwa straszne lata wojny, a to pociąga za sobą poważne konsekwencje
– zauważył eparcha. Zniszczone zdrowie wpływa na znaczny poziom ubóstwa wśród najmłodszych. Poza tym kreatywność i przedsiębiorczość mieszkańców Tigraju uległy osłabieniu.
Walka o przetrwanie
– Zamierzam utworzyć tutaj katolicką służbę ds. zdrowia psychicznego – wskazał. Na zakończenie poprosił Kościół
o dalszą pomoc. – Walczymy o przetrwanie podsumował podsumował.

