logo
logo

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Uczestniczę w misji Kościoła

Poniedziałek, 15 lipca 2024 (13:00)

Homilia wygłoszona przez ks. bp. Ignacego Deca na jasnogórskim szczycie na rozpoczęcie XXXIII Pielgrzymki Rodziny Radia Maryja 13 lipca w Częstochowie

 

                                    Częstochowa, 13 lipca 2024 r.

Wstęp

Ekscelencje, najdostojniejsi księża biskupi;

czcigodni ojcowie paulini, stróże jasnogórskiego sanktuarium;

czcigodni ojcze Tadeuszu, założycielu i dyrektorze Radia Maryja, wraz z całą obsługą merytoryczną i techniczną Radia Maryja i Telewizji Trwam;

wszyscy drodzy bracia kapłani diecezjalni i zakonni wszystkich pełnionych urzędów i otrzymanych godności;

wielebne siostry zakonne i inne osoby życia konsekrowanego;

przedstawiciele władz państwowych, samorządowych, służb mundurowych, organizacji społecznych, patriotycznych, kombatanckich i innych;

drodzy pielgrzymi, uczestnicy XXXIII Pielgrzymki Rodziny Radia Maryja;

umiłowani słuchacze Radia Maryja i telewidzowie Telewizji Trwam, zgromadzeni przy radioodbiornikach i telewizorach, w kraju i za granicą;

drodzy bracia i siostry, czciciele Jasnogórskiej Matki i Królowej!

Pan Bóg skierował do nas swoje słowo. Mówiąc językiem ewangelicznej przypowieści o siewcy, możemy powiedzieć, że Bóg jako siewca posiał na glebę naszych umysłów i serc swoje słowo z myślą, by wydało ono owoce w dziedzinie  naszego myślenia, mówienia i działania, by odpowiedzią na nie było wielkoduszne pełnienie woli Bożej, czyli okazywanie Bogu posłuszeństwa. Nasze codzienne życie spowite jest w relacje do Pana Boga i w różnorodne relacje do ludzi w naszych rodzinach, w środowisku pracy, wszędzie tam, gdzie przebywamy. Bóg z miłości do nas chce nas przemieniać w nowych ludzi, słuchających i wypełniających Jego słowo, czyli pełniących Jego wolę.  

Aby zasiew Bożego słowa wydał owoce, potrzebne jest nasze zaangażowanie. Odnowieniem naszego zaangażowania może być nasza refleksja nad kilkoma ważnymi wątkami zawartymi w ogłoszonym słowie Bożym, adresowanym do nas żyjących dziś w konkretnych warunkach naszego życia osobistego, rodzinnego, zawodowego, społecznego i narodowego. Proponuję, abyśmy w świetle ogłoszonego słowa Bożego tutaj, w tym jasnogórskim sanktuarium, tu, przed Maryją, naszą Matką i Królową, abyśmy rozważyli trzy wybrane wątki zawierające się w trzech pytaniach. Pytanie pierwsze: Skąd przyszliśmy i w jakiej sytuacji się znajdujemy? Pytanie drugie: Czego oczekuje dziś od nas Bóg? Pytanie trzecie: Jakie działania podjąć, by podobać się Bogu, by wygrać życie ziemskie i życie wieczne? Krócej mówiąc, stawiamy trzy pytania: jak jest?, jak powinno być? i co robić, by przejść od „jak jest” do „jak powinno być”. 

1. Skąd przyszliśmy i gdzie jesteśmy?

Chrystus powiedział dziś do nas: „Uczeń nie przewyższa nauczyciela ani sługa swego pana. Wystarczy, jeśli uczeń będzie jak jego nauczyciel, a sługa – jak jego pan. Jeśli pana domu przezwali Belzebubem, to o ileż bardziej nazwą tak jego domowników” (Mt 10,24-25).

Przypomnijmy, że Jezus od czasów swojej publicznej działalności bywał nazywany przez swoich wrogów: faryzeuszów i uczonych w Piśmie – Belzebubem, a więc wrogiem prawdziwego Boga i człowieka. Taka nazwa rozszerzyła się na  Jego wyznawców. On zaś zapowiedział swoim uczniom, że będą z Jego powodu prześladowani. I faktycznie chrześcijan prześladowano od początku istnienia Kościoła. Tak było w 64 r. za rzymskiego imperatora Nerona, oskarżającego chrześcijan o podpalenie Rzymu. Tak było za cesarza Dioklecjana od 303 r. Tak też było za cesarza Juliana Apostaty, który m.in. w 362 r. zabronił chrześcijanom uczyć w publicznych szkołach. Z Kościołem walczyli w XVI wieku: Luter, Kalwin, król angielski Henryk VIII. Król szwedzki Gustaw Adolf, walcząc przeciw katolikom, zginął w 1632 r. pod Lützen. W drugiej połowie XVIII wieku Kościół katolicki był zwalczany przez ideologów rewolucji francuskiej (1789 r.) i ich następców, masonów, zwłaszcza francuskich. Kanclerz II Rzeszy Niemieckiej Otto von Bismarck walczył z Kościołem w ramach „Kulturkampfu”, w latach 1871-1878. Carowie Rosji, zwłaszcza w XIX wieku, represjonowali katolików, a na ogół byli nimi Polacy i katolicyzm utożsamiany był z polskością, której Kościół był ostoją. Katolicy byli prześladowani więzieni i zabijani w I połowie XX wieku w Meksyku i w Hiszpanii. Kościoły katolicki i prawosławny były po barbarzyńsku niszczone przez przywódców rewolucji październikowej, Lenina i Trockiego, a potem przez Stalina i jego następców. Przeciw Kościołowi i Dekalogowi, a zwłaszcza V przykazaniu, występowali Niemcy pod wodzą Hitlera.

     W Polsce też było wielu wrogów Kościoła i religii katolickiej. W II Rzeczypospolitej byli wśród nich nawet decydenci. Dzięki nim od 1927 r. w herbie Polski korona orła białego pozbawiona była, wbrew tradycji, krzyża. Walczyli z Kościołem i religią namiestnicy sowieckiego okupanta, z ich  nadania, zwłaszcza Bierut i Gomułka. Zagrabiono wtedy dobra kościelne, za dochody, z których były utrzymywane kościoły i zakony. Zniszczono Caritas i inne instytucje kościelne niosące pomoc ludziom ubogim i pokrzywdzonym. Więzieni byli  biskupi, Prymas i kapłani. Mordowani byli (nawet w 1989 r.!) księża niewygodni dla totalitarnego reżymu. Za Bieruta i ponownie za Gomułki wyrzucano ze szkół nauczanie religii. Ze ścian urzędów i szkół usunięto wtedy krzyż. Starano się zmarginalizować Kościół, zamknąć go w „zakrystii”, wyrugować ze świadomości ludzi jego nauczanie, względnie uczynić je wewnętrzną sprawą człowieka, mniej ważną od nakazów opresyjnych, wrogich katolicyzmowi władz.

Oto znów od jakiegoś czasu wraca w Polsce otwarta wojna z Kościołem katolickim i religią. Bezprawnie redukuje się nauczanie religii w szkołach, dyskryminując dzieci uczęszczające na lekcje religii. Znów usuwa się z przestrzeni publicznej krzyż – symbol chrześcijaństwa i cywilizacji europejskiej. Różni podżegacze, chcąc wywołać w swych zwolennikach prymitywne uczucie zazdrości, plotą bzdury o „bogactwie Kościoła”, zwłaszcza znienawidzonego o. Tadeusza Rydzyka. Myślą, że ludzie są aż tak głupi, że uwierzą w te ich łgarstwa. Są niszczone prawdziwe autorytety kościelne, a honorowani są w mediach liberalnych tzw. dyżurni teologowie, epigoni dawnych księży patriotów. Udało się nam obronić św. Jana Pawła II, którego przez wiele miesięcy obrzucano błotem. Ostatnio zostali usunięci z muzeum wielcy Polacy – Ulmowie, o. Kolbe, rotmistrz Pilecki. Oczerniani, więzieni i dręczeni są kapłani za pomoc ludziom pokrzywdzonym. Nakłania się lekarzy, aby wbrew własnemu sumieniu i przykazaniom Bożym mordowali nienarodzone dzieci. Propaguje się seks bez ograniczeń. Daje się 15-letnim dzieciom dostęp do wczesnoaborcyjnych toksycznych preparatów sterydowych. A to wszystko po to, aby odwrócić umysły ludzi, zwłaszcza niedoświadczonej młodzieży, od Dekalogu i religii, żeby łatwo poddali się dyktaturze zwichrowanych, niedouczonych ideologów. Za wszelką cenę usiłuje się zalegalizować prawo do aborcji na życzenie, zaakceptować i prawnie zabezpieczyć związki partnerskie, zrównać je ze związkami małżeńskimi.
Władze oświatowe usunęły z lektur szkolnych Sienkiewicza. One go nie lubią, gdyż napisał: „I tak przeminął Neron, jak mija wicher, burza, pożar, wojna lub mór, a bazylika Piotra panuje dotąd z wyżyn watykańskich miastu i światu”. Pisał też o opiece Matki Bożej: „Choćby tu przyszły poganów tysiące, choćby na smokach wojska latające, nic nie wskórają miecz, ogień i męże, bo Ja zwyciężę!”. I tak będzie! Wrogowie Kościoła przemijają i najczęściej trafiają na śmietnik historii, a Kościół trwa i przetrwa, bo jego Założyciel powiedział: „Bramy piekielne go nie przemogą” (Mt 16,18b),  „Królestwo moje nie jest z tego świata”(J18,36a).
Do tych prób zniewalania w naszej Ojczyźnie działalności Kościoła trzeba jeszcze dodać próby ideologicznego zniewalania pozostałych dziedzin naszej narodowej kultury: świata nauki i edukacji, sądownictwa i wymiaru sprawiedliwości oraz sektora mediów. Wiemy, że w ostatnim czasie zmiany w sektorze mediów i wymiaru sprawiedliwości, przejęcie sądów i prokuratury zostały dokonane siłą. Została złamana chwalebna uniwersytecka zasada: „Plus ratio quam vis”. Droga prawdy i rozumu została zastąpiona drogą politycznej poprawności i fizycznej siły. Trzeba ubolewać, że ludzie, którzy do niedawna powtarzali słowo „Konstytucja”, nagle o niej zupełnie zapomnieli. Także świat zachodni udał, że tego nie widzi, zastosował się po prostu do metody Kalego.  

2. Bóg czuwa nad nami i nam wskazuje drogę ku przyszłości – jak powinno być

 a) Lęk przed Bogiem i przed ludźmi         

Aż trzy razy w dzisiejszej Ewangelii Chrystus powtarza słowa: „Nie bójcie się”. Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą. Bójcie się raczej Tego, który duszę i ciało może zatracić w piekle (Mt 10,28). Mamy tu powiedziane, kogo czy czego się zazwyczaj boimy. Niektórzy ludzie religijni, wierzący, boją się Pana Boga. Pytają: czy Pan Bóg naprawdę odpuścił mi ten grzech? Pytanie takie najczęściej się zjawia, gdy popełnimy jakiś grzech ciężki, np. zabijemy niewinnego, bezbronnego człowieka, np. nienarodzone dziecko, przez grzech aborcji, albo też gdy wiele lat zapomnieliśmy o sakramencie pokuty. Czy Bóg mi przebaczy? Dla pokornych, ufających i żałujących ludzi jest przebaczenie. Popatrzmy na Golgotę, gdzie umierał za nas Chrystus. Łotr po prawicy wypowiedział słowa do łotra wiszącego po lewicy: „Ty nawet Boga się nie boisz… My przecież sprawiedliwie, odbieramy bowiem słuszną karę za nasze uczynki, ale On nic złego nie uczynił” (Łk 23,40-41). Wyznał prawdę o sobie i o Jezusie. I gdy dodał słowa: „Jezu, pomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa”, usłyszał od Jezusa: „Zaprawdę, powiadam ci: Dziś będziesz ze Mną w raju” (Łk 23,42-43). A więc nie bójmy się Pana Boga. Jest przebaczenie. Jezus zabrał nasze grzechy i zniszczył je na krzyżu. Wierzmy w to i nie bójmy się! Chrystus dziś powiedział także słowa: „U was zaś policzone są nawet wszystkie włosy na głowie. Dlatego nie bójcie się: jesteście ważniejsi niż wiele wróbli” (Mt 10,30-31). Mamy więc zapewnienie, że Bóg nie wycofał się ze świata, że myśli o nas i czuwa nad nami, że jesteśmy bardzo ważni dla Niego.

Drodzy bracia i siostry, częściej nasz lęk rodzi się przed złymi ludźmi, którzy chcą nas upokorzyć, dokonać aktu zemsty. Lękamy się też dzikich zwierząt, sił natury, przyrody. W oparciu o to, co powiedzieliśmy w części pierwszej naszego rozważania, możemy uznać, że mamy dzisiaj obiektywne powody do lęku, gdyż polityka światowa, także kierunek i stosowane metody w naszym kraju są dalekie od standardów nie tylko ewangelicznych, ale także – w niektórych przypadkach – niewiele mają wspólnego z ludzką przyzwoitością i prawdziwą demokracją. Co innego słyszymy w deklaracjach, a co innego widzimy w podejmowanych działaniach. Dziwimy się, że milczy na to Unia Europejska. Pytamy się, gdzie szukać obrony, kto nas wyzwoli z lęku, kto nam doda odwagi. Wskażmy na źródła biblijne i historyczne.

 b) Biblijne i historyczne wzorce przezwyciężania lęków

O Bogu sprawiedliwym i karzącym mówili wiele prorocy i psalmiści. U proroka Jeremiasza czytamy: „Jahwe naszą sprawiedliwością” (Jr 23,6), zaś w psalmach znajdujemy teksty; „Imię Jego jest święte i lęk wzbudza” (Ps 11,9); „Moje serce odczuwa lęk przed Twoimi słowami” (Ps 119,9). Jednakże winniśmy pamiętać, że wizję  Boga sprawiedliwego Jezus Chrystus dopełnił wizją Boga miłosiernego, Boga, który jest Miłością i Miłosierdziem.  Chrystus kazał nam patrzeć na Boga jako na Ojca pełnego miłosierdzia i ojcowskiej miłości. Nasza bojaźń przed Bogiem winna wyrastać przede wszystkim z miłości, a nie z grożącej nam kary. Taką postawę najlepiej wyraził św. Jan Apostoł w pierwszym swoim liście: „Myśmy poznali i uwierzyli miłości, jaką Bóg ma ku nam” (1 J 4,16). Te słowa winniśmy powtarzać, żeby pokonywać wszelkie lęki.  

Przywołajmy z dziejów zbawienia Boże zapewnienia o Jego miłości i o opiece nad nami. Zwykle tak bywało, że posyłani przez Boga z misją do ludzi prorocy przeżywali lęk. Obawiali się agresji słuchaczy. Wówczas Pan Bóg najczęściej mówił im takie słowa: „Nie bój się, Ja będę z tobą, aby cię wspomagać”  (zob. np. Jr 46,28). Takie zapewnienia otrzymywali także ludzie z kręgu uczniów Pana Jezusa. Zachariasz usłyszał słowa od anioła: „Nie bój się Zachariaszu” (Łk 1,13-15); Maryja usłyszała od anioła: „Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga” (Łk 1,30); Józef w swoich wątpliwościach usłyszał słowa: „Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki” (Mt 1,1.20). Gdy Jezus chodził po jeziorze, wtedy uspokajał uczniów: „Odwagi, Ja jestem, nie bójcie się” (Mt 14,27), a w czasie burzy wyrzucał im: „Czemu bojaźliwi jesteście, ludzie małej wiary?” (Mt 8,26). Po zmartwychwstaniu zaś rzekł do niewiast: „Witajcie… nie bójcie się” (Mt 28,9-10), a wcześniej – po swoim przemienieniu – uspokajał uczniów: „Wstańcie, nie lękajcie się” (Mt 17,7). Przed odejściem do nieba powiedział: „Niech się nie trwoży serce wasze ani się nie lęka” (J 14,27). To wezwanie do odwagi, którego źródłem jest Boża miłość, odnosi się także do Kościoła, jako wspólnoty: „Przestań się lękać tego, co będziesz cierpiał” (Ap 2,10) – kazał Bóg napisać Janowi w Apokalipsie do Kościoła w Smyrnie.

O potrzebie pozbywania się strachu i zawierzenia Bożej opatrzności mówili nasi narodowi święci. W trudnym powojennym czasie naporu ateizmu i bezpardonowej walki z religią i Kościołem dał nam Bóg wielkiego Prymasa Tysiąclecia, kard. Stefana Wyszyńskiego. W swoich „Zapiskach więziennych” pod datą 5 października 1954 r. napisał: „Największym brakiem apostoła jest lęk. Bo on budzi nieufność do potęgi Mistrza, ściska serce i kurczy gardło. Apostoł już nie wyznaje, czy jest jeszcze apostołem. Uczniowie, którzy opuścili Mistrza, już Go nie wyznawali. Dodali odwagi oprawcom. Każdy, kto milknie wobec nieprzyjaciół sprawy, rozzuchwala ich. Lęk apostoła jest pierwszym sprzymierzeńcem nieprzyjaciół sprawy”. „»Zmusić do milczenia przez lęk« – to pierwsze zadanie strategii bezbożniczej. Terror, stosowany przez wszystkie dyktatury, obliczony jest na lękliwość apostołów. Milczenie tylko wtedy ma swoją apostolską wymowę, gdy nie odwracam oblicza swego od bijących. Tak czynił milczący Chrystus. Ale w tym znaku okazał swoje męstwo. Chrystus nie dał się sterroryzować ludziom. Gdy wyszedł na spotkanie hałastry, odważnie powiedział: »Jam jest«”. („Zapiski więzienne”, 5 X 1954, Warszawa-Ząbki 1981, s. 94).

A w przemówieniu wigilijnym do duchowieństwa w Domu Arcybiskupim w Warszawie 24 grudnia 1961 r. Prymas m.in. powiedział: „Najbardziej zatrwożonymi księżmi w Polsce są tak zwani »księża postępowi«. Dzięki Bogu, że my jesteśmy wszyscy zacofani i trzymamy się »starego« Boga, którego istotą jest caritas  (miłość) – »Deus Caritas est«. My ufamy tylko »staremu« Bogu, Jemu samemu kłaniać się będziemy. Na przykładach żywych, chodzących nawet po Warszawie, przekonujemy się, że jeżeli się innym »bogom« służy, to pozostaje tylko »timor et tremor« (strach i drżenie) (”Bóg się rodzi – moc truchleje...”, Przemówienie wigilijne do duchowieństwa archidiecezji warszawskiej, Warszawa, Dom Arcybiskupi, 24 grudnia 1961, „Dzieła zebrane”, t. 7, s. 608-611).

Drugim znakiem Bożej opatrzności w ostatnim czasie już nie tylko dla Polski, ale dla całego Kościoła, Europy i świata był Papież św. Jan Paweł II. Już na początku swego pontyfikatu zawołał do Kościoła i świata: „Nie lękajcie się! Otwórzcie drzwi Chrystusowi”. Święty Jan Paweł II – to naprawdę wielki znak Bożej opatrzności, znak na lepszy świat – oddany Bogu – to wielki prorok naszego czasu – niestrudzony obrońca życia, Papież godności osoby ludzkiej, Papież praw człowieka, Papież młodzieży i rodziny, Papież ludzi nauki i kultury, Papież modlitwy i jedności, Papież maryjny, Papież nas wszystkich.

3. Nasze  działania, by zachować wiarę i nadal służyć Bogu, Kościołowi i Ojczyźnie

Drodzy bracia i siostry, trzecią część naszej refleksji wyraźmy w formie przesłania z Jasnej Góry do  głównych grup społecznych obecnych w polskim Kościele i Narodzie. Podkreślmy w nim wagę miejsca przesłania, o którym powiedział św. Jan Paweł II dnia 4 czerwca 1979 roku, podczas pierwszej pielgrzymki do Ojczyny: że tu, na Jasnej Górze, słyszymy, jak bije serce Kościoła i serce Ojczyny w Sercu Matki.

a) Przesłanie do Rodziny Radia Maryja

Drodzy bracia i siostry, bądźmy pokornie dumni, że należymy do wspólnoty zwanej Rodziną Radia Maryja. To Radio, wokół którego się skupiamy, i wszystkie następne dzieła przy nim powstałe są wielkim darem danym nam przez Bożą Opatrzność na trudny czas dziejów naszej Ojczyny, Europy i świata. Znaleźliśmy się w okresie dziejowym, w którym raz po raz pojawiają się rewolucje, które w swoich programach nie uznają istnienia Boga, albo też usiłują żyć tak, jakby Boga nie było. W czterech nowożytnych rewolucjach podważono wartości, na których nasi praojcowie, mieszkańcy Europy, zbudowali cywilizację chrześcijańską opartą na filozofii greckiej, prawie rzymskim i religii chrześcijańskiej. Obecnie mierzymy się ze skutkami rewolucji kulturowej, która stanowi swoistą odmianę marksizmu, liberalizmu i relatywizmu. Wszyscy doświadczamy, co znaczy zagubić prawdę i zastąpić ją totalnym zakłamaniem, co znaczy mieszać dobro ze złem, co znaczy odejść od prawa naturalnego i objawionego, co znaczy ulegać poprawności politycznej, co znaczy ideologizować, czyli zniewalać kłamstwem, wszystkie działy kultury: naukę i edukację, moralność, sądownictwo, sztukę, religię, media. W tym zatruwaniu naszego ducha kłamstwem dziękujemy ojcu dyrektorowi Tadeuszowi za zdrowy pokarm prawdy dla naszego ducha, płynący z Radia Maryja, prawdy nie tylko objawionej przez Boga, czyli prawdy religijnej, ale także prawdy obiektywnej o bieżących wydarzeniach. Dziękujemy za demaskowanie mitów nagłaśnianych w mediach liberalnych, za obronę ludzi pokrzywdzonych, za reakcję na dziejące się zło, za poprawną, obiektywną interpretację tego, co się na naszych oczach dzieje. Dziś śmiało możemy powiedzieć, że Radio Maryja jest najsilniejszym głosem Kościoła katolickiego w Polsce, w Europie, a poniekąd i w świecie. To Radio stanęło po stronie „moherowych beretów”, którym udzieliło głosu. Na falach tego Radia synowie i córki naszego Narodu mogą się modlić, wyznawać swoją wiarę i tą wiarą się dzielić. Mogą szukać pomocy w rozwiązywaniu swoich życiowych problemów: religijnych, moralnych. Takiego upodmiotowienia i takiego głosu nikt dotąd nie potrafił, czy też nie chciał im udzielić. Radio Maryja to radio, które łączy Naród. Dlatego też wokół tego Radia zgromadziła się wielka Rodzina Radia Maryja, scementowana wartościami ewangelicznymi i narodowymi. Resztę proszę sobie doczytać w książce  „Cud w eterze”, zawierającej rozmowę z ojcem Tadeuszem Rydzykiem na temat toruńskich dzieł medialnych.   

 

b) Przesłanie do  nieprzekonanych do Radia Maryja i do zwalczających to Radio

W dzisiejszej Ewangelii Chrystus  powiedział do nas: „Do każdego więc, który przyzna się do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie. Lecz kto się Mnie zaprze przed ludźmi, tego zaprę się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie” (Mt 10,32-33).  Słowa te zawierają wezwanie do publicznego wyznawania naszej osobistej wiary. Chrystus chce, aby inni wiedzieli, że jest dla nas najważniejszy i że my dzielimy z Nim Jego poglądy i że Go naśladujemy. Wzywa nas przeto, abyśmy publicznie przyznawali się, że do Niego należymy, że do Jego nauki się stosujemy. Skoro deklaracja Jezusa dotyczy publicznego wyznawania wiary w Niego, to spróbujmy sobie odpowiedzieć, w czym winno się wyrażać owo przyznawanie się do Chrystusa nas, Polaków i Europejczyków

Nie wolno zatem się lękać ideowych przeciwników, którzy atakują  często  dlatego, żeby  ukryć prawdę o sobie, żeby zakryć swoje niecne działania, żeby odwrócić uwagę od tego, co jest naprawdę ważne dla naszego życia narodowego i społecznego. Mamy słuszny żal do niektórych polityków i dziennikarzy, którzy niejednokrotnie deklarują się jako katolicy, a głoszą poglądy niezgodne z nauczaniem Kościoła, np. w dziedzinie aborcji, eutanazji, zapłodnienia in vitro, związków partnerskich, etyki małżeńskiej, ideologii gender itd.  Martwią i bolą nas oświadczenia niektórych osób z życia publicznego uznających się za ludzi Kościoła, którzy są zdania, że „przekonania religijne należą do sfery życia prywatnego i należy je zostawiać w domu albo w kościele, a nie zabierać z sobą do urzędów i miejsc pracy”. Wiemy, że nie jest to zgodne z etyką katolicką. Dlaczego mamy się bać Chrystusa? Przecież On niczego nam nie chce zepsuć, ale chce nam pomóc godnie żyć. Wiara w Jezusa, przyjaźń z Nim, nie jest do ukrywania i nie może  rozciągać się jedynie na sferę  życia prywatnego. Nauka Jezusa winna kształtować wszystkie dziedziny życia, także sektor życia publicznego. Nie może być dobrej polityki, dobrej gospodarki, dobrej nauki, dobrej kultury bez etyki. Poprawności ewangelicznej nie wolno zamieniać na poprawność polityczną. Odchodzenie od Boga jeszcze nikomu nie pomogło, obraca się ono zwykle przeciwko człowiekowi. Zawierzenie Bogu owocuje pokojem i Bożym błogosławieństwem. W wierze Bogu, w Jego słowo jest nasze ocalenie, nasza pomyślność, nasza przyszłość. Papież Benedykt XVI często powtarzał: „Gdzie jest Bóg, tam jest przyszłość”.

Nasze przyznawanie się do Chrystusa winno dokonywać się nie tylko w słowach, w rozmowach indywidualnych, w dyskusjach, publicznych debatach, ale w całym naszym postępowaniu, w całokształcie naszego życia. W sektorze postępowania ważne są dwie dziedziny: dziedzina  praktyk religijnych: prywatnych i publicznych, oraz dziedzina pracy domowej i zawodowej. Przyznajemy się do Chrystusa, gdy się codziennie modlimy, gdy  regularnie uczestniczymy w niedzielnej Eucharystii, gdy oczyszczamy się co pewien czas w sakramencie pokuty. Kto rozmawia codziennie z Bogiem, kto uczestniczy w niedzielnej i świątecznej Eucharystii, jest świadkiem Chrystusa. Kto tego nie czyni, a jest ochrzczony, jest  zdrajcą. Cenimy tych, którzy w przeszłości, w trudnych czasach reżimu komunistycznego,  nie lękali się donosicieli i ich mocodawców i przyznawali się do Chrystusa, uczestnicząc w  zakazanych przez ówczesną partię praktykach religijnych.

Nasze praktykowanie religii, nasze przyznawanie się do Chrystusa winno rozciągać się także poza nasze świątynie i mieć miejsce w trudach codziennego, szarego  życia: w chwilach łatwych i trudnych, w chorobie i zdrowiu, w dniach radości i smutku – zawsze i wszędzie! Umiłowani pielgrzymi, droga Rodzino Radia Maryja, nasza obecna doroczna pielgrzymka Rodziny Radia Maryja jest też naszym publicznym  przyznaniem się do Chrystusa przed ludźmi, jest też wyznaniem wiary. Przybywamy na Jasną Górę, by Bogu za wszystko dziękować, dziękować za dar chrztu św. dla naszego Narodu, dziękować za 33 lata działalności ewangelizacyjnej Radia Maryja, za promowanie w tym Radiu wartości ewangelicznych i  patriotyczno-
-narodowych. Chcemy dziękować za misję, jaką pełnią Telewizja Trwam, „Nasz Dziennik”, Akademia Kultury Społecznej i Medialnej, Muzeum „Pamięć i Tożsamość”. Przybywamy do Domu Jasnogórskiej Matki, by nabrać odwagi do zachęcania naszych domowników, sąsiadów, przyjaciół do praktykowania wiary w modlitwie, w nabożeństwach i w postawie życia zgodnego z prawem Bożym.

Zwracamy się także do was, drodzy bracia i siostry, którzy należycie do wspólnoty Kościoła formalnie – z racji przyjęcia chrztu, bierzmowania, ale was nie ma na niedzielnej Eucharystii. Przypominamy wszystkim, że Kościół jest naszą matką, a o matce nie mówi się źle; matki się nie opluwa, matce się nie dokucza. A jak matka zachoruje, to się jej nie zostawia, to się ją leczy.  Przypomnę, że duszpasterskim hasłem obecnego roku są słowa: „Uczestniczę w misji Kościoła”. Wszyscy postawmy sobie pytanie, ci religijni i mniej religijni: Uczestniczę w misji Kościoła, ale w jaki sposób, w czym to się wyraża, jakie są oznaki tego uczestnictwa? 

Z Jasnej Góry Zwycięstwa zwracamy się z apelem do ustanawiających prawo, a więc do parlamentu, do władzy ustawodawczej, aby stanowić słuszne prawo, wyrastające z prawa naturalnego i objawionego. 

Apelujemy do władzy wykonawczej, do naszego rządu, aby kierował się sprawiedliwością i uczciwością, aby odstąpił od zemsty politycznej wobec swoich koleżanek i kolegów z opozycji. 

Apelujemy do władzy sądowniczej o prawdziwą, a nie pozorną niezawisłość, niezależność polityczną, o kierowanie się sprawiedliwością, która wyrasta z prawdy
i z prawego sumienia.  

Apelujemy do władz oświatowych, żeby szkoła była nie tylko miejscem zdobywania wiedzy, ale aby była także instytucją wychowawczą, promującą wartości religijne, moralne  i patriotyczne.

I na koniec dwa zdania o piekle, o którym przestało się dziś mówić. Jeśli jakiś dziennikarz czy polityk zechce powiedzieć, że biskup na Jasnej Górze straszył piekłem, to chciałem się wytłumaczyć, że o piekle wspomniał dziś Chrystus w swojej Ewangelii. Powiedział: „Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą. Bójcie się raczej tego, który duszę i ciało może zatracić w piekle” (Mt 10,28). Temat piekła podjęła także Maryja. Dzisiaj, 13 lipca, upływa 107 lat od trzeciego zjawienia się Maryi fatimskim pastuszkom: Łucji, Franciszkowi i Hiacyncie w Fatimie. Oto fragment relacji Łucji o tym wydarzeniu: „(Maryja) przy tych ostatnich słowach rozłożyła znowu ręce jak w dwóch poprzednich miesiącach. Promień światła zdawał się przenikać ziemię i zobaczyliśmy jakby morze ognia, a w tym ogniu zanurzeni byli diabli i dusze w ludzkich postaciach podobne do przezroczystych, rozżarzonych węgli, które pływały w tym ogniu. Przerażeni, podnieśliśmy oczy do Naszej Pani, szukając u Niej pomocy, a Ona, pełna dobroci i smutku, rzekła do nas: »Widzieliście piekło, do którego idą dusze biednych grzeszników. Żeby je ratować, Bóg chce rozpowszechnić na świecie nabożeństwo do mego Niepokalanego Serca. Jeżeli się zrobi to, co wam powiem, wielu przed piekłem zostanie uratowanych i nastanie pokój na świecie. Wojna zbliża się ku końcowi. Ale jeżeli ludzie nie przestaną obrażać Boga, to w czasie pontyfikatu Piusa XI rozpocznie się druga wojna, gorsza. Kiedy pewnej nocy ujrzycie nieznane światło, wiedzcie, że jest to wielki znak od Boga, że zbliża się kara na świat za liczne jego zbrodnie, będzie wojna, głód, prześladowanie Kościoła i Ojca Świętego«”.

Zakończenie

Drodzy bracia i siostry, umiłowanie pielgrzymi, czciciele Maryi Jasnogórskiej, połóżmy na tym jasnogórskim ołtarzu Ojczyzny naszą wiarę i modlitwę, nasze przywiązanie do Pana Boga, do Kościoła, do Maryi i do tradycji naszych ojców; połóżmy naszą wdzięczność za dar Radia Maryja, połóżmy sprawy trudnego dziś naszej Ojczyzny, Europy i świata. Do uobecniającej się wśród nas ofiary Jezusa Chrystusa dołączmy nas samych, przede wszystkim naszą gotowość na pełnienie woli Bożej. Prośmy Maryję, by nadal czuwała nad Kościołem, nad naszą Ojczyzną, nad Europą, w której sercu geograficznym się znajdujemy. Niech zwycięża wszędzie prawda, dobro i miłosierna miłość. Amen.  

Ks. bp Ignacy Dec

biskup senior świdnicki

NaszDziennik.pl