logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Mateusz Marek/ Nasz Dziennik

Ewangelia

Niedziela, 19 lipca 2026 (08:13)

Aktualizacja: Niedziela, 19 lipca 2026 (12:59)

 Ewangelia według św. Mateusza:

Jezus opowiedział tłumom tę przypowieść: „Królestwo niebieskie podobne jest do człowieka, który posiał dobre nasienie na swojej roli. Lecz gdy ludzie spali, przyszedł jego nieprzyjaciel, nasiał chwastu między pszenicę i odszedł.

A gdy zboże wyrosło i wypuściło kłosy, wtedy pojawił się
i chwast. Słudzy gospodarza przyszli i zapytali go: „Panie, czy nie posiałeś dobrego nasienia na swej roli? Skąd więc wziął się na niej chwast?”. Odpowiedział im: „Nieprzyjazny człowiek to sprawił”. Rzekli mu słudzy: „Chcesz więc, żebyśmy poszli i zebrali go?”.

A on im odrzekł: „Nie, byście zbierając chwast, nie wyrwali razem z nim i pszenicy. Pozwólcie obojgu róść aż do żniwa; a w czasie żniwa powiem żeńcom: Zbierzcie najpierw chwast i powiążcie go w snopki na spalenie; pszenicę
zaś zwieźcie do mego spichlerza”.

Mt 13,24-30

Cierpliwość stanowi jeden z istotnych rysów obrazu Boga
w Piśmie Świętym. „Panie, Boże miłosierny i łaskawy, cierpliwy i mnogiej litości” (Wj 15,1) – czytamy na pierwszych stronicach Starego Testamentu. Bóg czeka
na nawrócenie zdemoralizowanej ludzkości, zanim ukarze ją potopem (1 P 3,20). Zepsutej Niniwie daje szansę
na pokutę (Jon 3,4 i 10). O cierpliwym, miłosiernym, czekającym Bogu wiele razy wspominał Pan Jezus. Przypowieści o powrocie syna marnotrawnego,
o ogrodniku, który pozwala rosnąć nieurodzajnemu figowcowi (Łk 13,6-9), dziś przypomniana przypowieść
o żeńcach, którzy tolerują – do czasu żniw – chwast
obok zboża, należą do najpiękniejszych w Biblii.

Ile lat Bóg czekał na Augustyna, Franciszka z Asyżu?
A czyż nasze historie życia nie są również próbą
Bożej cierpliwości?

Bóg potrafi czekać. Chce czekać. Znajduje w tym upodobanie.

Ale jest też i ryzyko. Pokusą diabelską, której działanie może skutkować nawet wiecznym potępieniem, jest wmówienie ludziom, że mają dużo czasu! Nawrócenie, sakrament pokuty, pozbieranie potrzaskanego życia, naprawienie wyrządzonych krzywd? – owszem, ale jeszcze nie teraz… Może kiedyś. Nie ma po co się spieszyć, kiedy ma się niewiele lat. Trzeba brać z życia, co się da, pełnymi garściami… Wielu powtarzało te słowa i srogo się zawiodło. Bo czas nagle się skończył. I pozostał tylko napis księdza poety wykuty na nagrobnej płycie: „Śpieszmy się kochać ludzi…”.

Co wtedy? W takim momencie pierwszym gościem
duszy nie jest nawet rozpacz (ona przychodzi później),
ale zdziwienie: „Przecież miało być inaczej?
To niesprawiedliwe! Dlaczego!”. „To inni giną w wypadkach, inni się dowiadują, że są chorzy” – próbujemy tłumaczyć odrętwiałe sumienie. Innych niszczą konsekwencje wcześniejszych decyzji, których już nie da się odwrócić. Kiedy opada kurtyna złudzenia, jest już za późno.
I pojawia się zdumienie: to już koniec? Tak szybko?
Żadnej szansy?

Czas ma swój kres. I cierpliwość Boga też. Potop, zagłada Sodomy i Gomory, ukaranie faraona, złożona historia ludu wybranego z jej meandrami i zawiłościami tego dowodzą.

Warto o tym pamiętać.

Masz jeszcze czas. Jesteś. Żyjesz. Mijasz codziennie kościoły. Spotykasz ludzi. Na nawrócenie nigdy nie jest
za późno. 

Ks. Paweł Siedlanowski, „Nasz Dziennik”

Nasz Dziennik