Cierpliwość stanowi jeden z istotnych rysów obrazu Boga
w Piśmie Świętym. „Panie, Boże miłosierny i łaskawy, cierpliwy i mnogiej litości” (Wj 15,1) – czytamy na pierwszych stronicach Starego Testamentu. Bóg czeka
na nawrócenie zdemoralizowanej ludzkości, zanim ukarze ją potopem (1 P 3,20). Zepsutej Niniwie daje szansę
na pokutę (Jon 3,4 i 10). O cierpliwym, miłosiernym, czekającym Bogu wiele razy wspominał Pan Jezus. Przypowieści o powrocie syna marnotrawnego,
o ogrodniku, który pozwala rosnąć nieurodzajnemu figowcowi (Łk 13,6-9), dziś przypomniana przypowieść
o żeńcach, którzy tolerują – do czasu żniw – chwast
obok zboża, należą do najpiękniejszych w Biblii.
Ile lat Bóg czekał na Augustyna, Franciszka z Asyżu?
A czyż nasze historie życia nie są również próbą
Bożej cierpliwości?
Bóg potrafi czekać. Chce czekać. Znajduje w tym upodobanie.
Ale jest też i ryzyko. Pokusą diabelską, której działanie może skutkować nawet wiecznym potępieniem, jest wmówienie ludziom, że mają dużo czasu! Nawrócenie, sakrament pokuty, pozbieranie potrzaskanego życia, naprawienie wyrządzonych krzywd? – owszem, ale jeszcze nie teraz… Może kiedyś. Nie ma po co się spieszyć, kiedy ma się niewiele lat. Trzeba brać z życia, co się da, pełnymi garściami… Wielu powtarzało te słowa i srogo się zawiodło. Bo czas nagle się skończył. I pozostał tylko napis księdza poety wykuty na nagrobnej płycie: „Śpieszmy się kochać ludzi…”.
Co wtedy? W takim momencie pierwszym gościem
duszy nie jest nawet rozpacz (ona przychodzi później),
ale zdziwienie: „Przecież miało być inaczej?
To niesprawiedliwe! Dlaczego!”. „To inni giną w wypadkach, inni się dowiadują, że są chorzy” – próbujemy tłumaczyć odrętwiałe sumienie. Innych niszczą konsekwencje wcześniejszych decyzji, których już nie da się odwrócić. Kiedy opada kurtyna złudzenia, jest już za późno.
I pojawia się zdumienie: to już koniec? Tak szybko?
Żadnej szansy?
Czas ma swój kres. I cierpliwość Boga też. Potop, zagłada Sodomy i Gomory, ukaranie faraona, złożona historia ludu wybranego z jej meandrami i zawiłościami tego dowodzą.
Warto o tym pamiętać.
Masz jeszcze czas. Jesteś. Żyjesz. Mijasz codziennie kościoły. Spotykasz ludzi. Na nawrócenie nigdy nie jest
za późno.

