W Wielkim Poście reżim zakazał łącznie 5726 procesji, mowa o Drodze Krzyżowej i procesjach pokutnych, charakterystycznych dla religijności tego kraju. „Od 2019 roku sandinistowska dyktatura zakazała łącznie 27034 procesji i aktów pobożności ludowej” – podkreśla Martha Patricia Molina. Ta katolicka adwokat od lat dokumentuje przypadki prześladowania Kościoła. Jesienią ubiegłego roku przekazała Leonowi XIV już szóstą edycję raportu „Nikaragua: Kościół prześladowany”, przedstawiającego przerażający bilans represji wobec chrześcijan ze strony reżimu Daniela Ortegi i jego żony Rosario Murillo.
Raport dokumentuje największe i najbardziej systematyczne prześladowania, jakich Kościół kiedykolwiek doświadczył w tym kraju: wygnany przewodniczący episkopatu, ponad trzystu kapłanów zmuszonych do opuszczenia kraju, ponad tysiąc zamkniętych instytucji kościelnych, 36 skonfiskowanych kościołów, przejęte seminaria duchowne, zdelegalizowane zakony, wydalone siostry zakonne, nacjonalizacja szkół i przychodni należących do Kościoła, zdelegalizowana Caritas, totalne wyciszenie mediów katolickich. Księża, którzy opuścili kraj, donoszą, że przed przymusowym wygnaniem niejednokrotnie byli przetrzymywani w więzieniach o podwyższonym rygorze, w całkowitej izolacji, i torturowani.
W czasie Wielkiego Postu zaostrzono kontrolę nad 409 parafiami w Nikaragui. Proboszczowie są informowani przez policję, że wszelkie działania religijne i ewangelizacyjne są zabronione, a nabożeństwa muszą odbywać się w kościołach. Tylko nieliczni kapłani otrzymali zgodę na „pokutną procesję okrążającą jedynie budynek kościoła”, po wcześniejszym przedstawieniu szczegółowego programu i listy osób biorących udział w modlitwie. Włoski portal „Tempi”, pozostający w kontakcie z nikaraguańskimi chrześcijanami, informuje, że „w tym roku policja zażądała od poszczególnych diecezji programu Wielkiego Tygodnia”. Jednocześnie burmistrzowie organizują pseudoreligijne wydarzenia, podszywając się pod działania Kościoła katolickiego. W tym roku zakazano również Drogi Krzyżowej w Managui, która już w poprzednich latach była ograniczona do terenu kościoła. Para prezydencka postrzega to publiczne nabożeństwo jako „akt buntu”.
Żyjąca na wygnaniu Martha Patricia Molina przypomina, że w Nikaragui nic nie jest normalne. „Jesteśmy jedynym krajem w Ameryce, w którym dyktatura prześladuje chrześcijan tylko dlatego, że wyznają swoją wiarę. Wierni wchodzą do kościoła, aby się modlić, przystąpić do spowiedzi, uczestniczyć w celebracjach eucharystycznych, zawrzeć ślub, ale w Nikaragui te działania, które nikomu nie szkodzą, są przez dyktaturę uznawane za przestępstwa i uważane za działania sprzeczne z projektem rewolucyjnym”. Reżim maskuje te represje retoryką przesiąkniętą zniekształconym mistycyzmem. Martha Patricia Molina wskazuje, że przoduje w tym Rosario Murillo, ponieważ potrafi cytować Pismo Święte, aby ukryć codzienne zbrodnie. „Dyktatorzy publicznie mówią o miłości bliźniego, miłości Boga i Ewangelii – wskazuje nikaraguańska adwokat. – Trzeba bardzo uważać, żeby nie dać się zwieść tym fałszywym przesłaniom, ponieważ nikt, kto kocha prawdziwego Boga, nie popełnia tak nikczemnych czynów i nadużyć, których codziennie dopuszcza się dyktatura”.
W Nikaragui „każdy może zostać aresztowany lub wygnany w dowolnym momencie”, bez podania jakiejkolwiek motywacji. Opodatkowano jałmużny, skradziono emerytury księżom, zakazano rozpowszechniania Biblii, zakazano żywych szopek na ulicach, zakazano świętowania Purísima (Matki Bożej, patronki Nikaragui, w tygodniu poprzedzającym święto Niepokalanego Poczęcia), zakazano charakterystycznych wiekopostnych procesji. „Władza chce przejąć całkowitą kontrolę nad życiem Kościoła – mówi Martha Patricia Molina. – Sandiniści chcą zdyskredytować Kościół, który jest ostatnią instytucją w tym kraju posiadającą kredyt moralnej wiarygodności, który władza utraciła w wyniku krwawych represji w 2018 roku”. Dlatego prześladowania stały się systematyczne: przed katedrami ustawiono policyjne głośniki, aby głośną muzyką zagłuszyć dźwięki liturgii, a także wprowadzono stały monitoring, który nie respektuje nawet chwil modlitwy. Temu, kto ośmieli się sprzeciwić, dyktatura oferuje tylko trzy opcje: wygnanie, więzienie lub śmierć.

