logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: A.Kliczek /Wikipedia/CC 3.0/ -

„Solidarność” pomogła hutnikom

Piątek, 4 stycznia 2013 (15:18)

Działania przedstawicieli NSZZ „Solidarność” doprowadziły do zatrudnienia na stałe ponad 700 pracowników Krośnieńskich Hut Szkła w upadłości. Jednak pewna przyszłość dla krośnieńskich hutników to znalezienie inwestora, który pod marką Krosna będzie kontynuował produkcję i tradycje hutnicze.

 

Krośnieńskie Huty Szkła zatrudniające ok. dwóch tysięcy osób są w stanie upadłości od 2009 roku. Mimo to firma realizuje zamówienia i zdobywa nowe rynki. Większości hutników w grudniu 2012 r. kończyły się sześciomiesięczne, drugie już umowy na czas określony a kolejne zatrudnienie - zgodnie z kodeksem pracy - musiałoby zostać zawarte na czas nieokreślony. Chcąc tego uniknąć syndyk masy upadłościowej i dyrektor generalny KHS podjęli decyzję o zwolnieniu całej załogi. Wynajęto agencję pracy tymczasowej przekazując jej 2,1 tysiąca pracowników huty.

 – Kiedy zorientowaliśmy się, że agencja działa nielegalnie, bo bez stosownych zezwoleń zgłosiliśmy ten fakt m.in. do Państwowej Inspekcji Pracy. Jednocześnie naciskaliśmy, żeby załoga huty otrzymała stałe umowy o pracę. Tymczasem syndyk odmawiał, tłumacząc, że w przypadku załamania produkcji i zwolnień grupowych musiałby wypłacić załodze odprawy, które już raz otrzymała – wyjaśnia w rozmowie z NaszymDziennkiem.pl Tadeusz Majchrowicz, wiceprzewodniczący Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność” a zarazem przewodniczący podkarpackiej „Solidarności”.

W związku z tym pracodawca zdecydował, że zwolni załogę na miesiąc, a po tym czasie zatrudni ją na nowo. „Solidarność” po konsultacjach z dyrekcją Powiatowego Urzędu Pracy w Krośnie doszła do wniosku, że jest to próba obejścia prawa, a koszty tej operacji w tym miesięczny zasiłek dla bezrobotnych łącznie 1,5 mln złotych musieliby ponieść podatnicy.

– Niby dlaczego? – pyta Tadeusz Majchrowicz i dodaje, że nie wszyscy pracownicy huty otrzymaliby prawo do zasiłku. Dotyczyłoby to tych pracowników, którzy przejęli pola np. po rodzicach i formalnie są rolnikami.

– Wspólnie z kierownictwem PUP w Krośnie doszliśmy do wniosku, że działania pracodawcy są niezgodne z prawem. Dlatego w rozmowie z przedstawicielami kierownictwa KHS zagroziłem, że w związku z naruszeniem prawa pracy skierujemy sprawę do prokuratury – oznajmia przewodniczący Majchrowicz. Działania związkowców okazały się skuteczne na tyle, że pracodawca postanowił 700 osób – pracowników bezpośrednio związanych z produkcją przyjąć na czas nieokreślony.

 – Tym sposobem ludzie ci, którzy byli zatrudnieni na czas określony i nie mogli skorzystać np. z kredytów bankowych tak naprawdę stali się pełnoprawnymi obywatelami – nie kryje satysfakcji Tadeusz Majchrowicz. Jednocześnie dodaje, że takie i wiele innych korzyści dla znacznie większej grupy pracowniczej KHS mogłyby zostać osiągnięte dużo wcześniej, gdyby nie postawa związków branżowych.

– Związek OPZZ zgadzał się na każde działania syndyka, mało tego krytykował i podpuszczał załogę przeciw „Solidarności”. My się tym nie przejmowaliśmy i nadal nie przejmujemy, po prostu robimy swoje. Tak czy inaczej 700 ludzi ma stałą pracę, a to jest duży sukces – komentuje wiceprzewodniczący Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”.

To jednak nie koniec zmagań KHS o spokojną dalszą przyszłość. Część spośród ok. 2 tysięcy zatrudnionych w KHS trafiła jednak na zasiłek dla bezrobotnych, ale po tzw. przerwie technologiczno-świątecznej mają być ponownie zatrudnieni tyle tylko, że na czas określony.

KHS to największy producent szkła gospodarczego w kraju i jeden ze światowych liderów w tej branży znany także z produkcji wyrobów ze szkła formowanego metodą ręczną, ale także ze szkła stołowego z tzw. automatów. Firma działająca od blisko 90 lat ponad połowę produkcji eksportuje do kilkudziesięciu krajów Europy i świata. Pozostała część towaru sprzedawana jest w kraju. Załamanie w branży szklarskiej, opcje walutowe oraz błędy kolejnych zarządów doprowadziły do zadłużenia, a w konsekwencji do upadłości firmy. KHS trafiły pod zarząd syndyka, który sprzedał część majątku. Teraz ogromnie ważne dla huty, która pracuje, realizując zamówienia jest pozyskanie dobrego inwestora. KHS są bowiem przygotowane do sprzedaży, jednak do pierwszego przetargu nie zgłosił się żaden oferent.

Na 15 stycznia br. zaplanowano kolejną próbę zbycia udziałów w hutniczej spółce, a cena wywoławcza to 210 mln  złotych.  – Tylko znalezienie inwestora z prawdziwego zdarzenia zagwarantuje całej załodze KHS pewne zatrudnienie na lata. Liczymy, że nowy właściciel, który będzie chciał kontynuować produkcję, rozwijać firmę, wykorzystując znaną na całym świecie markę Krosna znajdzie się w tym roku – podkreśla Majchrowicz. Przypomina, że Związek stara się walczyć z umowami śmieciowymi i wszelkimi sposobami nękania pracowników. – To, co w cywilizowanych świecie jest normalne w Polsce wciąż jest patologią. Dlatego nadal będziemy walczyć z przejawami tego, co nienormalne – zapowiada wiceszef „Solidarności”.

                                                     

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl