Gazprom karze opozycję i pozbawia ciepłej wody
Gazprom odciął dostawy gazu dla miejskich ciepłowni w Jarosławiu. Powodem ma być zadłużenie wobec regionalnej spółki Gazprom Mieżregiongaz. Mieszkańcy zostali pozbawieni ciepłej wody, mimo że płacą rachunki terminowo. Dłużnikiem jest lokalny dostawca - spółka będąca własnością Gazpromu.
Jak informuje Ośrodek Studiów Wschodnich, mer miasta Jewgienij Urłaszow zwrócił się o interwencję do prezydenta Władimira Putina i premiera Dmitrija Miedwiediewa, ostrzegając, że sytuacja w mieście zaostrza się: ludzie są gotowi w proteście blokować drogi.
Władze miasta nie wykluczają, że Gazprom działa w celu dyskredytacji mera i zmuszenia go do dymisji.
W prywatnej rozmowie z Urłaszowem przedstawiciel Gazprom Mieżregiongazu miał przyznać, że odcięcie ciepłej wody nastąpiło na polecenie z Moskwy - podał 21 lipca dziennik "Kommiersant”. Urłaszow, popierany przez całą jarosławską opozycję, wiosną br. wygrał wybory mera, odnosząc miażdżące zwycięstwo nad kandydatem partii Jedna Rosja. Politycy "partii władzy" od początku dawali do zrozumienia, że mieszkańcy Jarosławia wkrótce pożałują, że oddali głosy na "niesprawdzonego kandydata".
MM

