Wiele ostatnio mówi się o bezpieczeństwie energetycznym Polski, analizowane są także zagrożenia związane z groźbą przejęcia polskiej chemii przez obce mocarstwo. W dyskusji tej za mało dotąd poruszany jest wątek suwerenności naszego systemu łączności radiowej i światłowodowej. A to przecież swoisty system nerwowy państwa, szczególnie narażony na próby przejęcia kontroli przez wrogów.
Monopol na nadajniki
Kiedy dwa lata temu brytyjski fundusz inwestycyjny Montagu kupił za 1,7 mld zł od będącej w posiadaniu Francuzów Telekomunikacji Polskiej spółkę Emitel, wówczas właściciela ok. 80 proc. systemu nadawania naziemnego radia i telewizji w Polsce, transakcja ta przeszła nieomal bez echa, mimo że dotyczyła wyjątkowo ważnej, strategicznej dziedziny. Dziś dowiadujemy się, że Montagu Private Equity wynajął właśnie bank do wyszukania inwestora, który kupi od niego wieże radiowe, telewizyjne, nadajniki i przekaźniki.
Jak donosi prasa branżowa, dzieje się tak w związku z zainteresowaniem kupnem spółki Emitel ze strony nieznanych bliżej koncernów, które chcą nabyć polski system radiowej łączności naziemnej. Kwota transakcji ma znacznie przekroczyć cenę, za jaką Montagu kupił spółkę od Francuzów, i sięgnąć 3 mld złotych.
Wartość Emitela wzrosła, gdyż w ostatnim czasie, po cyfryzacji naziemnego nadawania telewizyjnego, stał się on praktycznym monopolistą. Został bowiem tzw. technicznym operatorem wszystkich funkcjonujących multipleksów. Dlatego z jego usług korzysta obecnie nie tylko siedmiu nadawców telewizyjnych jak dawniej, ale obsługiwanych jest też ponad dwadzieścia nowych kanałów. To dodatkowy, wielomilionowy zarobek, podwyższający coroczne przychody.
Co więcej, niedawno doszło do dwu ciekawych transakcji, ponieważ Emitel nabył także dwie mniejsze spółki konkurencyjne: RSTV za ponad 45 mln zł (od właściciela Polsatu) i Info-TV-Operator (od Magna Polonia) za blisko 115 mln złotych. Na transakcję nie musiał nawet zezwolić, a jakże, polski urząd antymonopolowy, ze względu na zbyt niski poziom obrotów nabywanych spółek. W ten sposób jednak doszło do ustanowienia praktycznego monopolu na tym rynku.
Fundusz inwestycyjny ma taki charakter, że trudno dociec, kto jest jego udziałowcem. Warto wiedzieć jednak, że kiedy przed dwoma laty TP SA sprzedawała Emitel, nabywca ogłaszał na cały świat, że polski system nadajników radiowo-telewizyjnych pozostanie jego własnością przez kolejne pięć do siedmiu lat. Kolejna transakcja następuje tymczasem już po dwu latach. I nie ma żadnej gwarancji, kto i w jakim celu tym razem wyłoży kwotę 3 mld zł, by przejąć władanie wieżami i nadajnikami telewizyjnymi, wyznaczając warunki funkcjonowania wszystkich naziemnych nadawców radiowych i telewizyjnych w naszym kraju.
Kto i w jakim zakresie w naszym państwie czuwa nad tym, by system łączności naziemnej nie został przejęty, na przykład przez Rosję? Czy państwo polskie w ogóle czuwa nad ewentualną transakcją i bada firmy, które rzekomo interesują się nabyciem Emitela? Czy jest w ogóle plan ochrony w tej dziedzinie? Czy przewiduje się w razie potrzeby renacjonalizację systemu nadawania naziemnego? Na te ważne pytania brak dziś odpowiedzi.
Ostrzeżenie prof. Urbanowicza
To na łamach „Naszego Dziennika”, w artykule „Demontaż bezpieczeństwa państwa”, opublikowanym 21 kwietnia 2011 roku, zmarły rok później prof. Jerzy Urbanowicz opowiedział dziwną historię, w jaki to sposób państwo polskie pozbyło się kontroli nad swoim systemem nadawania naziemnego, szczególnie istotnym dla obrony państwa w czasie wojny.
Najpierw nadajniki i wieże radiowe zostały za rządów AWS i Jerzego Buzka praktycznie za darmo przejęte przez France Telecom wraz z całą Telekomunikacją Polską. Obecnie trudno się doszukać nawet, czy majątek będący dziś w posiadaniu Emitela został wówczas właściwie zewidencjonowany i włączony do transakcji.
Kolejny odcinek tego sensacyjnego i niebezpiecznego dla naszej suwerenności serialu rozegrał się w pamiętnym roku 2010. Rząd Tuska przygotował, a Sejm większością PO – PSL przegłosował ustawę, która wyłączała branżę telekomunikacyjną z listy spółek strategicznych z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa.
Ustawa leżała na biurku prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który prawdopodobnie nie miał zamiaru jej podpisywać, gdyż przekroczył zapisany w niej termin wejścia w życie. Tuż po jego śmierci w katastrofie smoleńskiej, 12 kwietnia 2010 roku, pełniący obowiązki prezydent Bronisław Komorowski ustawę podpisał. To otwarło drogę do kolejnych transakcji sprzedaży newralgicznego sektora, bez odpowiedniej osłony ze strony służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo państwa.
Profesor Urbanowicz zauważył także, iż dziwne rzeczy dzieją się wokół spółek posiadających systemy łączności światłowodowej: „Sprzedaż Emitela funduszowi Montagu IV, do której doszło 25 marca 2011 roku, przypomina do złudzenia wcześniejszą sprzedaż spółki Energis działającej na terenach PKP, którą – via fundusz Innova – Anglicy odsprzedali Rosjanom z GTS. Dzisiaj GTS przymierza się do kupna Exatela”.
Exatel dysponuje siecią światłowodową o długości 20 tys. kilometrów. Na stronie internetowej spółki można przeczytać, że posiada ona „bezpośrednie połączenia z ok. 80 największymi operatorami krajowymi i ok. 70 operatorami zagranicznymi umożliwiającymi transfer danych, tranzyt i terminowanie ruchu głosowego przechodzącego przez Europę Centralną.
Ponad 500 węzłów sieci w większych miastach Polski daje ”pokrycie„ kraju odpowiadające kluczowym obszarom z punktu widzenia potrzeb biznesu”. Większościowym udziałowcem Exatela jest dziś spółka PGE – Polska Grupa Energetyczna, która jednak jest już tylko w 60 proc. własnością Skarbu Państwa. Okazuje się więc, że bezpieczeństwo energetyczne bardzo ściśle wiąże się z bezpieczeństwem w sferze łączności.
Profesor Jerzy Urbanowicz informował, że „w 2007 r. Exatel został wpisany przez ówczesnego szefa Departamentu Informatyki i Telekomunikacji MON do strategii informatyzacji armii w latach 2008-2012 jako operator sieci utajnionych. Najważniejsze sieci, szczególnie w relacjach natowskich, były lokowane w Exatelu.
W niedalekiej przeszłości łączność dla armii (np. dla WSI) i wrażliwych instytucji państwowych świadczyły również firmy rosyjskie. Była to wymieniona wcześniej spółka GTS i spółki, z których powstała GTS. Firma Exatel jest jedynym państwowym operatorem telekomunikacyjnym, który chce i może (ma wszystkie najważniejsze certyfikaty, w tym certyfikaty natowskie) w sposób bezpieczny obsługiwać armię i najważniejsze instytucje państwa”.
Kto i w jakim zakresie posiada systemy łączności światłowodowej w naszym kraju? Czy są one wystarczająco chronione przed przejęciem kontroli przez służby specjalne obcych państw? Również na te pytania warto byłoby poznać odpowiedź.
Komu częstotliwości, komu?
Znowelizowane prawo telekomunikacyjne przyniosło nowe zasady handlu częstotliwościami radiowo-telewizyjnymi. A pojawiło się ich w dyspozycji państwa dużo, gdyż w ramach tzw. dywidendy cyfrowej, po wyłączeniu telewizyjnych nadajników analogowych, mamy znaczne zasoby częstotliwości w paśmie 470-862 MHz. Wyłączywszy częstotliwości wykorzystywane dla funkcjonujących obecnie multipleksów, pozostałe są teraz sprzedawane na aukcjach przez Urząd Komunikacji Elektronicznej. Ostateczny finał tych transakcji jest jeszcze nieznany, ponieważ i w tej dziedzinie dochodzi do dziwnych posunięć.
Podczas dyskusji nad nową ustawą prawo telekomunikacyjne odrzucona została poprawka Prawa i Sprawiedliwości, która nakazywała doroczne sprawozdanie przed Sejmem ze stanu własności częstotliwości radiowych w naszym kraju. Chodziło o to, by pod szczególną kontrolą społeczną znalazł się kolejny element bezpieczeństwa systemu łączności w naszym kraju, a więc by było wiadomo, jakie firmy i przez kogo kontrolowane nabyły prawo do dysponowania częstotliwościami do celów telekomunikacji, przesyłu danych, szerokopasmowego internetu. Rządowa większość poprawkę tę odrzuciła.
Tymczasem 20 sierpnia 2013 roku portal Forsal.pl poinformował, że Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji zawarło porozumienie z operatorem telekomunikacyjnym Sferia, na mocy którego Sferia uzyskała poza przetargiem część pasma częstotliwości z zakresu 800 MHz, które mogą być wykorzystane na usługi szerokopasmowego internetu, w tym LTE.
Porozumienie to ma skutkować wycofaniem przez Sferię z Trybunału Arbitrażowego w Paryżu skargi, której pozytywne rozstrzygnięcie miałoby spowodować konieczność zapłaty przez polski rząd roszczeń w niebagatelnej wysokości 1,5 mld złotych. Skarga dotyczyła przyznanych przez poprzednika prawnego Urzędu Komunikacji Elektronicznej w roku 2003 częstotliwości z pasma 850 MHz, których Sferia nie mogła wykorzystywać ze względu na zakłócanie systemu komunikacji kolejowej.
W ramach porozumienia Sferia zobowiązała się do nieuczestniczenia w aukcjach na częstotliwości do roku 2015. Według planów UKE, aukcja na pozostałą część pasma 800 MHz, a także na częstotliwości z pasma 2,6 GHz miała się odbyć jeszcze w br. Ostatnio jednak plany zostały zmienione i wielka aukcja na te częstotliwości została przeniesiona na rok przyszły.
Warto zatem zadać sobie pytanie, o ile zmniejszą się dochody budżetu państwa z aukcji na częstotliwości pasma 800 MHz w wyniku porozumienia ze Sferią? Czy i ile zapłaci Sferia za otrzymane poza przetargiem częstotliwości? Jakie były okoliczności przyznania w roku 2003 wadliwych częstotliwości na rzecz Sferii i czy osoby odpowiedzialne za straty budżetu państwa w wysokości 1,5 mld zł poniosły konsekwencje swych działań?
Nie jest obojętne dla nas zarówno to, kto otrzyma tak jak w tym przypadku częstotliwości na szerokopasmowy internet poza przetargiem, jak i to – kto aukcję Urzędu Komunikacji Elektronicznej w przyszłym roku, na to co pozostanie po porozumieniu ze Sferią – wygra. Już panuje w tej sprawie wielkie zamieszanie, ponieważ Polkomtel Zygmunta Solorza w ogłoszonych warunkach aukcji ma mieć mniejsze możliwości niż sprzymierzone ze sobą T-Mobile i Orange.
UKE nałożył bowiem ograniczenia na niektórych uczestników aukcji, którzy już posiadają inne częstotliwości. Proponowana w konsultacjach cena wywoławcza wynosi 250 mln zł za jeden blok częstotliwości z pasma 800 MHz (wszystkich bloków jest 5) oraz 50 mln zł za 1 blok z pasma 2,6 GHz (tu bloków jest siedem).
Nie chodzi tylko o wysokość cen i ewentualne praktyki monopolistyczne. Dysponowanie dobrem wspólnym w postaci częstotliwości jest w XXI wieku zdominowanym przez rzeczywistość cyfrową podstawowym elementem suwerenności nowoczesnego państwa. Czy i kto będzie posiadaczem tego dobra i na jakich zasadach będzie je kontrolował? Warto na ten temat rozmawiać, póki nie jest za późno.

