logo
logo

Zdjęcie: Arch. G. i M. Kuglerów/ -

Być jak Tomasz Morus

Czwartek, 6 marca 2014 (02:05)

Z małżeństwem katolickich aktywistów wiedeńskich, dr Gudrun Kugler, prawnikiem, oraz dr. Martinem Kuglerem, historykiem – inicjatorami akcji zbierania podpisów pod petycją przeciwko wprowadzeniu eutanazji dla dzieci w Belgii, rozmawia Tomasz M. Korczyński

Pomimo ogromnego sprzeciwu napływającego z całego świata król Belgii Filip I podpisał skandaliczną ustawę legalizującą eutanazję dzieci. „Nasz Dziennik” szeroko zajmował się tą bulwersującą sprawą. Zachęcaliśmy również Czytelników do włączenia się w akcję, jaką Państwo zainaugurowali i przeprowadzili, a mianowicie zbierania podpisów pod petycją przeciwko wprowadzeniu eutanazji dla dzieci. Wspomnianą petycją apelowali Państwo do sumienia i podstawowych zasad etycznych króla Belgii. Co dla Państwa oznacza krok Filipa I?

Gudrun Kugler: – Król Belgii podpisał ustawę dopuszczającą eutanazję dzieci, chociaż przekazaliśmy mu w ubiegłym tygodniu ponad 210 tys. podpisów z 20 krajów. W ten sposób ustawa stała się faktem i zostanie wprowadzona w życie. Ten dokument jest swoistym sygnałem dla reszty świata. Coraz częściej będą się pojawiać głosy, i będą coraz głośniejsze, które będą domagały się wprowadzania w życie podobnych praw w innych państwach. Dlatego tak ważne jest, aby potwierdzić sprzeciw wobec eutanazji, m.in. w Niemczech i w Austrii, i obronić aktualny stan rzeczy.

Jakiej presji został poddany król Filip?

G.K.: – Mogę sobie wyobrazić, że król Filip I stanął nagle przed osobistym dylematem sumienia. Z tego, co wiem, monarcha jest nieszczęśliwy z powodu obowiązującej w jego kraju eutanazji, w tym dziecięcej. Jednak zarówno sama monarchia, jak i Belgia stoją dziś na chwiejnych nogach, w związku z czym, ze smutkiem, ale jednak, zdecydował się na podpisanie tej ustawy.

Co by się jednak wydarzyło, gdyby monarcha jej jednak nie podpisał?

G.K.: – Rząd belgijski zastosowałby zasadę zastępczych sygnatariuszy, a prawo i tak by weszło w życie. Oczywiście wiedzieliśmy o tym. Ale nasze czasy potrzebują dziś pilnie silnego świadectwa, że ten trend nie jest dobrym rozwiązaniem. Również Tomasz Morus nie mógł zapobiec ani rozwodowi króla Henryka VIII z Katarzyną Aragońską, ani powstrzymać schizmy w Kościele, jednakże jego odważny opór, który kosztował go życie, inspiruje nas do dziś.

Co osiągnęli Państwo swoją petycją?

Martin Kugler: – W sumie zebraliśmy 210 tys. podpisów. Razem z opowiadającymi się za życiem obywatelami mogliśmy dać światu wyraźny znak, który został zauważony przez wielu ludzi i wiele środowisk: niezliczona ilość mediów w Europie, a także poza nią, od Stanów Zjednoczonych po Kuwejt, relacjonowała naszą akcję i aprobowała ją. W samej Belgii oprócz komentowania podpisania przez króla tej ustawy w jednej z belgijskich gazet ponad połowa artykułu poświęcona była naszej kampanii.

Udało się Państwu osiągnąć wielkie poparcie dla kampanii. Jak przebiegała ta akcja?

M.K.: – Umieściliśmy petycję w internecie. Przez wiele różnych stron, osób i grup została następnie udostępniona i przekazana za pośrednictwem e-maili i rozmaitych portali. Wiele mediów pośredniczyło w rozpowszechnianiu naszej petycji. Także w Polsce. Wielu naszych współpracowników wskazywało, jak bardzo świat był zszokowany tą informacją. Eutanazja dzieci podkopuje fundament naszej cywilizacji. Podaje w wątpliwość życie całej wspólnoty.

Zajmują się Państwo również uświadamianiem opinii publicznej w Unii Europejskiej zjawiska ograniczania wolności religijnej chrześcijan w Europie. Jak wygląda sytuacja wyznawców Chrystusa na naszym kontynencie? Czy można powiedzieć, że katolicy są dzisiaj w Europie prześladowani?

M.K.: – Nie, chrześcijanie w Europie nie są prześladowani, ale nietolerancja i dyskryminacja przybierają na sile. Nie rozumie się już dziś ludzi wierzących. Coraz bardziej wiara postrzegana jest jako nieznośne obciążenie i ograniczenie. Religijne symbole przeszkadzają w sferze publicznej i mają z niej zniknąć. Konstruuje się prawa, które ograniczają wolność chrześcijan, na przykład w obszarze wolności sumienia, wolności przekonań, poglądów, autonomii prywatności. Unia Europejska opracowuje właśnie tak zwaną piątą dyrektywę o równym traktowaniu. Może ona poważnie naruszyć zasadnicze aspekty wolności obywateli w Europie. Będzie bowiem naruszać wolność i samostanowienie wszystkich Europejczyków oraz podporządkowywać ich osobiste życie prawnej i biurokratycznej kontroli. Katolik oskarżony o „dyskryminację”, na przykład na gruncie tzw. orientacji seksualnej lub religijnej danej osoby, będzie musiał dowieść swojej niewinności, podczas gdy osoba podająca się za ofiarę dyskryminacji jest tu automatycznie uznawana za taką. To ostatecznie doprowadzi do sytuacji, że chrześcijanie będą stawiani przed sądem.

Czy istnieją możliwości, abyśmy jako katolicy z różnych krajów mogli coś razem przedsięwziąć i razem współtworzyć lepszą przyszłość cywilizacji życia? Abyśmy mogli dawać świadectwo?

G.K.: – Czasem ma się wrażenie, że chrześcijanie w Europie oddali pole, wycofali się z polityki, a inicjatywę przejęły inne narodowe lub międzynarodowe instytucje. Jest bardzo ważne, aby się wzajemnie znać, współpracować ze sobą i wszędzie tam, gdzie można stawać w obronie godności ludzkiej, być obecnym w łączności ze sobą. Stworzyliśmy wiele sieci takiej współpracy na różnych obszarach, co zapewnia międzynarodową wymianę doświadczeń, dla wszystkich jest to bardzo cenne i stanowi zysk sam w sobie.

Jakie akcje realizuje Państwa organizacja?

M.K.: – Kairos Consulting (www.kairos-pr.com) funkcjonuje na obszarze non-profit. Chcemy z dobrych idei tworzyć dobre projekty. Prowadzimy projekt Obserwatorium Nietolerancji i Dyskryminacji Chrześcijan w Europie (www.IntoleranceAgainstChristians.eu), ponadto Europe4Christ, www.europe4christ.net, gdzie można zamówić nasz newsletter, do czego zachęcam. Prowadzimy katolickie pośrednictwo dla małżeństw w internecie www.kathTreff.org, które dziś obok krajów niemieckojęzycznych działa także na Łotwie, Węgrzech, wkrótce w Kenii i Chorwacji. Jego ideą przewodnią jest stworzenie możliwości zawarcia znajomości przez katolików. Także bardzo ważnym obszarem jest dla nas polityczne zaangażowanie katolików oraz aby chrześcijaństwo i chrześcijanie byli przedstawiani w sposób rzetelny i pozytywny. Kształcimy kadrę młodych i zdolnych ludzi na obszarze mediów.

Dziękuję za rozmowę.

Tomasz M. Korczyński

Nasz Dziennik