logo
logo
zdjęcie

Dorota Arciszewska-Mielewczyk

Antysystemowi

Wtorek, 5 maja 2015 (09:41)

Bardzo często słyszę, że Andrzej Duda jest kandydatem „antysystemowym”, a Prawo i Sprawiedliwość jest formacją z gruntu „antysystemową”. Takie twierdzenia mają stawiać PiS na pozycji nie tyle buntowników, ile warchołów, ludzi niebezpiecznych, chcących podpalić „zieloną wyspę” – oazę szczęścia i dobrobytu.

Liderzy PO w czasie dyskusji pytają: pamiętacie rządy PiS?! Zbrodni jednak nie można wykazać wprost, więc pada argument nie do zbicia jaka wówczas panowała atmosfera. Atmosfera jest pojęciem względnym i bardzo pojemnym, bo jednym podoba się zapach fiołków w Neapolu, a innym krowi placek na szczerym polu. Przekładając to na język prosty i zrozumiały gdy jedni cieszą się, że łapownik na oczach personelu został zakuty w kajdanki, inni uważają to za nieuprawniony cios w demokrację oraz podwaliny SYSTEMU.

Najpierw musimy zdefiniować pojęcie SYSTEMU. Zdaniem polityków koalicji rządowej, Polska ogólnie rzecz biorąc jest państwem prawa, które dobrze (choć może nie idealnie) realizuje swoje funkcje. Sztandarowym przykładem, który z powodzeniem może żyrować ten pogląd, jest katastrofa smoleńska, to, co się działo przed nią, w trakcie i po niej. Państwo polskie zdaniem koalicji PO – PSL – zdało egzamin. Jeżeli państwo w tak trudnym momencie zdało egzamin, to znaczy, że działa! Jeżeli chodzi o politykę zagraniczną, to zdaniem koalicji jeszcze nie było takiego okresu w historii Rzeczypospolitej, by na arenie międzynarodowej tak bardzo z nami się liczono.  Jeżeli chodzi o politykę wewnętrzną, to rewelacja i sam cymes. Wszystko działa, jak należy, a jak nie działa, to przecież wiadomo, kto rządził w latach 2005-2007.

Teraz zdefiniujmy ANTYSYSTEMOWOŚĆ. Polska istnieje tylko teoretycznie, działa siłą rozpędu, gdyż ktoś kiedyś puścił to koło w ruch, więc się kręci. Jesteśmy krajem, w którym żyją święte krowy i choć literalnie wszyscy są równi wobec prawa, to w praktyce Temida jest wybiórczo ślepa. Jak już  przykładowo któryś z prokuratorów zarzuci skutecznie sieci, to go zaraz odstrzelą”, bo biedak zapomniał, z kim tańczy. Przecież między wierszami jest napisane, że ministrów nie lzia. O katastrofie smoleńskiej najtrafniej wypowiedział się marszałek Borowski (przecież nie bohater z mojej bajki), który przytomnie oświadczył, że państwo polskie traktuje wyjaśnienie katastrofy smoleńskiej jak zwykłe włamanie do garażu na Bródnie. I to by było na tyle w temacie państwo polskie zdało egzamin.

Ile liczymy się na arenie międzynarodowej, pokazała katastrofa malezyjskiego samolotu pasażerskiego, który wszystko na to wskazuje został zestrzelony nad terytorium Ukrainy przez separatystów, czytaj: Rosjan. Wrak samolotu już został przewieziony do Holandii, gdzie jest badany. Nasz wrak nadal leży na płycie smoleńskiego lotniska i rdzewieje. Od czasu do czasu Rosjanie go myją, bo się z nami… liczą.

Jeżeli więc Andrzej Duda i PiS są antysystemowi, to uważam, że bardzo dobrze. Tworzenie i wspieranie tego SYSTEMU byłoby więcej niż irracjonalne.

Dorota Arciszewska-Mielewczyk

Autorka jest posłem Prawa i Sprawiedliwości, przewodniczącą parlamentarnego Zespołu ds. Mniejszości Polskiej w Niemczech.

NaszDziennik.pl