logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: arch/ -

Aktywnie przeciw ideologii OUN-UPA

Niedziela, 5 października 2014 (18:42)

Działania na rzecz zmiany polityki wschodniej państwa, także relacji władz wobec środowiska Kresowian w kraju i za wschodnią granicą oraz ujawnienia prawdy historycznej o zbrodniach dokonanych na Kresach Wschodnich II RP na ludności polskiej w latach 1939-1947 to główne założenia Patriotycznego Związku Organizacji Kresowych i Kombatanckich, który powstał w Warszawie.

 Założycielami Patriotycznego Związku Organizacji Kresowych i Kombatanckich są organizacje kresowe i kombatanckie, a także stowarzyszenia i fundacje sympatyzujące ze środowiskiem Kresowian. Jak zauważa Witold Listowski, prezes PZOKiK, inspiracją dla tej inicjatywy stały się fakty coraz wyraźniejszej aktywizacji środowisk mniejszości ukraińskiej, o wyraźnym nasyceniu ideologią banderowską oraz brak wrażliwości obecnych władz państwowych i władz Warszawy wobec postulatów zgłaszanych przez środowisko Kresowian w latach 2013-2014.

Chodzi m.in. o brak jasnego i zdecydowanego potępienia i nazwania ludobójstwem zbrodni OUN-UPA. Przypomnijmy, że wniesiony do Sejmu RP w czerwcu 2013 r. z inicjatywy Kresowego Ruchu Patriotycznego projekt uchwały w sprawie ludobójstwa dokonanego na ludności polskiej Kresów Wschodnich w latach 1939-1947 został odrzucony.

– W 70. rocznicę apogeum ludobójstwa dokonanego przez nacjonalistów ukraińskich na Kresach Wschodnich II RP, wbrew prawdzie historycznej i stanowisku historyków z IPN, którzy jednoznacznie określili tę zbrodnię jako ludobójstwo, polscy politycy w przyjętej uchwale nazwali zbrodnię wymordowania ok. 200 tysięcy Polaków na Kresach Wschodnich językowym potworkiem, nic nieznaczącym w prawie międzynarodowym określeniem „…czystka etniczna o znamionach ludobójstwa”. Trudno w tym momencie oprzeć się wrażeniu, że okres transformacji ustrojowej wyraźnie sprzyja pojawianiu się coraz liczniejszej rzeszy polityków o „znamionach polskości” – uważa Witold Listowski.

Przypomina, że Sejm nie zdobył się nawet na ustanowienie 11 lipca - w którym to dniu w 1943 r. miało miejsce apogeum zbrodni na Wołyniu – „Dniem Pamięci Ofiar Ludobójstwa Polaków na Kresach Wschodnich II RP dokonanego przez OUN-UPA w latach 1939-1947”. – Także władze Warszawy wpisały się w ten haniebny scenariusz działań, nie wydając pozwolenia na wzniesienie w Warszawie symbolicznego pomnika Pamięci Kresowian i utworzenie na warszawskich Powązkach symbolicznej mogiły zamordowanych Polaków na Kresach – dodaje prezes Listowski.

Nacjonalizmu ukraińskiego nie wolno lekceważyć

W ocenie środowisk kresowych prawda o Kresach Wschodnich II RP, o działalności nacjonalistów ukraińskich OUN-UPA, w tym faktu ich kolaboracji z III Rzeszą, popełnienia zbrodni ludobójstwa na Polakach, Ukraińcach, Białorusinach, Żydach, Rosjanach, Węgrach, Słowakach, Ormianach i innych mniejszościach narodowych zamieszkujących Kresy Wschodnie jest dzisiaj powszechnie skrywana. – Nie ma publicznej debaty o zbrodni i jej sprawcach, nie mówi się o tych faktach na lekcjach historii w szkołach. Ta ważna i wciąż bolesna dla Polaków kwestia jest przemilczana. Osoby próbujące upublicznić tę problematykę spotykają się z szykanami – twierdzi prezes PZOKiK.

Kresowiacy uważają za niedopuszczalne również pobłażanie dla upamiętnień OUN-UPA, które są niczym innym jak gloryfikacją zbrodniczego systemu wrogiego wobec Polski i Polaków. Jest to tym bardziej niebezpieczne, że idee OUN-UPA są coraz głośniej artykułowane za naszą wschodnią granicą. – Powstaje pytanie: czy jest możliwe, aby dzisiaj w Niemczech czy jakimkolwiek innym państwie europejskim wznoszono pomniki Hitlera czy innych przywódców III Rzeszy, czy jest możliwe, aby na ulicach europejskich miast organizowano marsze ku czci Hitlera i takich organizacji jak Gestapo czy inne formacje SS? Oczywiście jest to niedopuszczalne. Chyba dopiero takie postawienie sprawy wskazuje jasno, z czym coraz częściej mamy do czynienia na Ukrainie i o zgrozo w Polsce, przy całkowitym przyzwoleniu władz.  Na to nie ma naszej zgody – bulwersuje się Witold Listowski.

Pamięć i prawda

Stąd decyzja o utworzeniu nowej, silnej organizacji skupiającej środowiska Kresowian, kombatantów i szeroko rozumiane organizacje patriotyczne, która ma na celu przede wszystkim zwiększenie potencjału oddziaływania. – Sama zmiana organizacyjna środowiska nie zmieni radykalnie naszej dzisiejszej sytuacji. Potrzebne jest większe zaangażowanie i determinacja w działaniu.

Do pracy trzeba zachęcić także młodszych, połączyć ogniwa w tym łańcuchu pokoleń. Dla każdego ogniwa trzeba określić przestrzeń satysfakcjonującej aktywności. Spraw jest dużo, ale i zapału do pracy nie brakuje – ocenia prezes Lisowski. Główne cele, jakie sobie stawia PZOKiK, to m.in. doprowadzenie do: uznania zbrodni nacjonalistów ukraińskich z OUN-UPA dokonanej na ludności Kresów Wschodnich II RP w latach 1939-1947 za ludobójstwo; uznania 11 lipca – apogeum mordów na Wołyniu, za symboliczną datę „Dnia Pamięci Ofiar Ludobójstwa Polaków na Kresach Wschodnich II RP dokonanego przez OUN-UPA w latach 1939-1947”; wydania pozwolenia na budowę w Warszawie pomnika Pamięci Ofiar Ludobójstwa Polaków na Kresach. Ponadto uzyskanie pozwolenia na utworzenie na warszawskich Powązkach symbolicznego grobu zamordowanych Polaków, Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez OUN-UPA na Kresach Wschodnich; utworzenia Instytutu Historycznego i Muzeum Kresów Wschodnich oraz Centralnej Biblioteki Kresów Wschodnich.

– Będziemy też zabiegać o uruchomienie programu pomocy dla Polaków, którzy pozostali za wschodnią granicą, uruchomienia programu repatriacji wszystkich, wyrażających taką wolę, polskich rodzin do Polski, bez żadnych warunków wstępnych, o wypłaty odszkodowań dla Polaków za utracone mienie i rekompensatę za doznane krzywdy, ponadto wdrożenia systemowych rozwiązań wspierania młodzieży w zakresie edukacji historycznej i pielęgnowania kultury i tradycji Kresów – zapowiada prezes Listowski.

Honorowym prezesem PZOKiK w uznaniu zasług i długoletniej aktywności na rzecz środowiska Kresowian został płk Jan Niewiński, ostatni żyjący dowódca oddziałów samoobrony na Kresach Wschodnich II RP, weteran II wojny światowej. Do władz PZOKiK, którego proces rejestracji trwa w Krajowym Rejestrze Sądowym w Warszawie, weszli obok Witolda Listowskiego – prezesa, wiceprezesi: wiceadmirał Marek Toczek ze Stowarzyszenia „Klub Inteligencji Polskiej″ w Warszawie, prof. dr hab. Leszek Jazownik ze Stowarzyszenia Kresowian w Kędzierzynie-Koźlu oraz Tadeusz Nowacki ze Stowarzyszenia Kresowian w Dzierżoniowie.

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl