Piotr Mizerny z Nowego Czarkowa pod Koninem, właściciel dużego gospodarstwa, od blisko trzech miesięcy nie wyjeżdża w pole, bo policja zabrała mu prawo jazdy. Powód? Podczas demonstracji przeciwko polityce rządu przewoził na naczepie ciągnika osoby obsługujące sprzęt nagłaśniający.
Działania policji jednoznacznie przynoszą na myśl działania milicji obywatelskiej wobec opozycji. Policja zamiast nałożyć mandat, wolała się zemścić, odbierając rolnikowi prawo jazdy. Dodajmy, że prawo jazdy jest niezbędne do pracy w prawie 200 ha gospodarstwie. Działania opresyjne zatwierdził sąd, uznając, że zachodzi prawdopodobieństwo powstania zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym.
Mizerny się nie odwołał, ale nikt go nie poinformował, że ma 7 dni na zażalenie od tej decyzji. Nic dziwnego, że rolnik przegapił termin. Warto dodać, że mimo trwającego prawie 3 miesiące dochodzenia sprawa wciąż nie była kierowana do sądu. Policja przesłała wniosek dopiero w dniu wystąpienia przez „Nasz Dziennik” z zapytaniem w tej sprawie.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

