To pierwszy prawomocny skazujący wyrok wobec organizatora stanu wojennego. Zadowolenia nie ukrywa IPN ani represjonowani w okresie PRL, mimo że kara dla Kiszczaka – dwa lata więzienia w zawieszeniu – jest nieznaczna.
– Wyrok dzisiejszy jest bez wątpienia zarówno sukcesem pionu śledczego IPN, jak i sukcesem w pewnej mierze polskiego wymiaru sprawiedliwości – podkreśla Bogusław Czerwiński, prokurator IPN.
– Wyrok jest taki, jaki powinien być. Jestem z tego powodu bardzo zadowolony – stwierdził po rozprawie Adam Słomka, były opozycjonista i represjonowany w stanie wojennym.
– Kiszczak jako skazany zostanie zdegradowany, nie będzie miał pogrzebu państwowego – nie ukrywał satysfakcji Słomka.
Sąd Apelacyjny w Warszawie odrzucił apelację obrońcy Kiszczaka, który chciał jego uniewinnienia i zatwierdził wyrok sądu okręgowego z 2012 r., który uznał, iż stan wojenny w sposób nielegalny został wprowadzony przez tajną grupę przestępczą o charakterze zbrojnym, kierowaną przez Wojciecha Jaruzelskiego, zmierzającą do likwidacji „Solidarności” i utrzymania ustroju komunistycznego oraz skupionej wokół niego ekipy przy władzy.
– Stan wojenny był nie tylko nielegalny, ale był szkodliwy z punktu widzenia politycznego i społecznego – podkreślił sędzia Zbigniew Kapiński, ponieważ zablokował procesy demokratyczne.
Sąd potwierdził wcześniejsze ustalenia, że nie było wówczas zagrożenia interwencją sowiecką, czym tłumaczyła się junta Jaruzelskiego. Kapiński podkreślił, że z dokumentów nie wynika, że państwa Układu Warszawskiego chciały wprowadzić swoje wojska do Polski. Wręcz przeciwnie, naciskały na PRL, aby ta sama rozwiązała problem „Solidarności”.
– Sąd wskazał, że zostało złamane nawet prawo PRL – wskazał prok. Czerwiński. Podkreślił, że sąd także obalił mit o rzekomym zagrożeniu interwencją sowiecką.
– Stan wojenny został wprowadzony nielegalnie przez ludzi, którzy stworzyli związek przestępczy o charakterze zbrojnym, wykorzystując struktury ówczesnego państwa komunistycznego po to, żeby utrzymać się przy władzy – podkreślił Czerwiński.
W ocenie prokuratora IPN, w tym procesie mógł być także skazany gen. Wojciech Jaruzelski, który w ostatnich latach życia zasłaniał się złym stanem zdrowia. Podobnie zresztą jak Kiszczak, który także dzisiaj nie stawił się w sądzie, ponieważ znalazł się w szpitalu, a jego adwokat chciał, aby rozprawa się nie odbyła. Sąd uznał jednak, że można ją prowadzić bez obecności byłego szefa MSW, ponieważ zwolnienia nie wystawił lekarz sądowy.
Na wstępie rozprawy prokurator IPN złożył wniosek o wyłączenie jednego z trzech sędziów. Uzasadniał to tym, że sędzia Jerzy Leder był członkiem PZPR, co może mieć wpływ na wyrok. Ostatecznie wniosek ten został odrzucony, ale prokurator zasugerował po rozprawie, że jego wystąpienie mogło mieć wpływ na ostateczny wyrok skazujący.
Wyrok jest praktycznie ostateczny. Mógłby go jedynie podważyć Sąd Najwyższy, ale z takim wnioskiem może wystąpić jedynie prokurator generalny albo minister sprawiedliwości.
Pierwotnie na ławie oskarżonych w sprawie wprowadzenia stanu wojennego było 9 osób. Kilka z nich zmarło, jak np. Jaruzelski, a Stanisław Kania, ówczesny premier, został uniewinniony.

