logo
logo

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Wobec prowokacji nie można przechodzić obojętnie

Środa, 31 października 2018 (21:45)

Z dr. n. med. Zbigniewem Kopocińskim, ze 105. Kresowego Szpitala Wojskowego w Żarach, prezesem Stowarzyszenia Upamiętnienia Ofiar Zbrodni Ukraińskich Nacjonalistów – Oddział Żary, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Rada Obwodowa we Lwowie domaga się usunięcia posągów lwów z Cmentarza Orląt uznając je – jak czytamy w oświadczeniu – za „symbol polskiej okupacji Lwowa”...

– To jest wyjątkowo bezczelne podejście ze strony Ukraińców, ponieważ Cmentarz Obrońców Lwowa nazywany też Cmentarzem Orląt jest nekropolią, która istniała tam jeszcze w okresie XX-lecia międzywojennego w czasie, kiedy Lwów należał do Polski. Poszanowanie miejsc spoczynku osób – niezależenie od narodowości – jest obowiązkiem każdego cywilizowanego państwa. Ukraina się z tego obowiązku nie wywiązuje. Cmentarz Obrońców Lwowa po jego zagładzie w czasach sowieckich, gdzie na nekropolii utworzono wysypisko śmieci, nie został odrestaurowany zgodnie z prawdą historyczną. W tej chwili Ukraińcy – cały czas krok po kroku – usiłują pozbawić ten cmentarz ważnych elementów. Przecież posągi lwów są trwałym elementem tego cmentarza i usuwanie wszelkich symboli – z jakiejkolwiek nekropoli – jest barbarzyńskie. Tylko hieny cmentarne okradają cmentarze.    

To są działania, które nawiązują do sowieckiego dziedzictwa i niszczenia pamięci o wydarzeniach z lat 1918-1920 r., kiedy Polacy walczyli w obronie Lwowa. Tymczasem Sowieci te lwy wyprowadzili na rogatki Lwowa. Postęowanie lwowskich radnych jest wyrazem – z jednej strony – kompleksów, a z drugiej braku rozeznania historycznego. Lwów był polskim miastem przez 600 lat i tego się nie da wymazać z kart historii. Tam każdy kamień, każda kamienica czy napis przypomina o polskości tego miasta. Natomiast to, że w wyniku haniebnych traktatów w Jałcie i Poczdamie Lwów znalazł się poza granicami Polski, wcale nie oznacza, że nie pamiętamy o tym, że to polskie miasto i że Ukraińcy mają prawo niszczyć miejsca, i to symboliczne miejsca spoczynku naszych rodaków. Cmentarz Obrońców Lwowa to Campo Santo – miejsce święte dla wszystkich Polaków. 

Radni Lwowa twierdzą, że w Polsce ukraińskie pomniki i symbole są niszczone, i to przy milczącej zgodzie władz centralnych. 

– Jest to jawna próba – zresztą nie pierwsza ze strony Ukraińców – szantażowania państwa polskiego i przypisywania nam rzeczy niezgodnych z prawdą historyczną, niezgodnych z faktami. Przecież w Polsce nie niszczy się miejsc pochówków. Przypomnę tylko nielegalne upamiętnienie zbrodniarzy z OUN-UPA, które powstało na cmentarzu w Hruszowicach, co wykazały ekshumacje przeprowadzone przez IPN. Zresztą ten ukraiński szantaż wciąż trwa, bo – jak wiemy – Ukraińcy od tego uzależniają zgodę na poszukiwania, ekshumacje przez zespół IPN kierowany przez prof. Krzysztofa Szwagrzyka oraz godny pochówek dziesiątków tysięcy Polaków – ofiar banderowskich zbrodni, które spoczywają w dołach śmierci, jamach bez znaku grobu, bez znaku krzyża na terytorium Ukrainy. Natomiast od nas żądają, żeby w Polsce powstały pomniki morderców naszych krewnych. To jest kompletna schizofrenia, to tak jakby Niemcy uzależniali istnienie jakiegoś muzeum czy tablic w Dachau czy Ravensbrück od wystawienia w Warszawie pomnika Adolfa Hitlera czy Heinricha Himlera.

Polskie MSZ sprzeciwia się deklaracji usunięcia posągów lwów. Czy jednak nie nadszedł czas, żeby zdecydowanie upomnieć się o poszanowanie naszych pomników, grobów i polskiej pamięci?

– Ukraińcy w stosunku do państwa, które szanują, nigdy nie zachowywaliby się w taki sposób. Dotykamy tu kwestii ważnej, a więc suwerenności i godności polskiego państwa. Państwo, które godzi się, żeby niszczono jego cmentarz, w dodatku nieprzypadkową nekropolię – Cmentarz Obrońców Lwowa – miejsce święte dla każdego Polaka, to tym samym wyrażamy zgodę na pogwałcenie naszych narodowych symboli. Które państwo europejskie zgodziłoby się na to, żeby dziesiątki tysięcy swoich obywateli – do chwili obecnej – spoczywały w niepoświęconej ziemi, bez grobu i bez znaku krzyża, które państwo nie upomniałoby się o swoich obywateli? Tymczasem polskie władze przyjmują ten fakt z pokorą, nie ma stanowczej reakcji. Węgrzy skutecznie potrafią się upomnieć o swoich rodaków, to dlaczego nie może tego zrobić polski rząd. W mojej ocenie, budowanie pseudoprzyjaźni z Ukrainą na fundamencie zakłamywania, cenzurowania wiedzy o ludobójstwie, na braku zgody na ekshumacje czy przechodzeniu do porządku dziennego wobec niszczenia naszych miejsc pamięci narodowej będzie miało takie samo znaczenie jak przyjaźń polsko-radziecka budowana na fundamencie kłamstwa katyńskiego. Dlatego konieczna jest bardzo stanowcza reakcja ze strony polskich władz, włącznie z zagrożeniem sankcjami.

Potrzebna jest zmiana polskiej polityki historycznej wobec Ukrainy?           

– To jest absolutne i konieczne. Dziesiątki tysięcy polskich obywateli nie może się doczekać godnego pochówku, kolejne dziesiątki tysięcy pochowane na Cmentarzu Orląt też nie mogą spoczywać w spokoju, bo wciąż są próby ingerencji ukraińskiej w tę nekropolię. Nie może być tak, że Polska się godzi na to, że państwo, które określa się jako niby-przyjacielskie wobec naszego kraju stawia pomniki i na masową skalę prowadzi kult nazistowskich zbrodniarzy wojennych odpowiedzialnych za ludobójstwo Polaków. 

To już kolejna próba usunięcia posągów lwów. Po akcji pod nazwą „Oddajcie Orlętom lwy”, zainicjowanej przez Kresowe Towarzystwo Turystyczno-Krajoznawcze im. Orląt Lwowskich w Żarach, kiedy w 2015 roku lwy powróciły na swoje miejsce, wydawało się, że wszystko idzie w dobrym kierunku, tymczasem okazuje się, że nie…

– Nasza akcja pod nazwą „Oddajcie Orlętom lwy” pokazała ogromne zaangażowanie całego środowiska kresowego oraz przywiązanie i pamięć do Cmentarza Obrońców Lwowa. Tylko na ziemi lubuskiej 50 tysięcy Polaków podpisało się pod wnioskiem o zażądanie przez polskie władze od strony ukraińskiej zgody na renowację tej nekropolii, zgodnie z prawdą historyczną. Ogromny odzew był także w całym kraju, co spowodowało, że posągi lwów powróciły na swoje dawne miejsce. Tyle że od tego czasu cały czas są one zamknięte w pudłach z płyty pilśniowej. Już wtedy był to sygnał, że dzieje się źle. My domagamy się restauracji tego miejsca zgodnie z prawdą historyczną. Domagamy się również powrotu na krzyże nagrobne napisu „Obrońca Lwowa”. Na tej nekropolii obok Orląt spoczywają także inni wielcy Polacy m.in. światowej sławy chirurg gen. prof. Ludwik Rydygier, który uczestniczył w obronie Lwowa i sytuacja, kiedy z jego grobu został usunięty napis „Obrońca Lwowa”, a ktoś sobie napisał uczestnik walk o Lwów, to jest rzecz absolutnie niedopuszczalna. Nikt nie ma prawa zarówno po stronie polskiej jak i ukraińskiej okradać nagrobka z inskrypcji. „Obrońca Lwowa” – to wielki honorowy tytuł, w tej sytuacji okradanie grobu wielkiego polskiego naukowca i wszystkich innych grobów z tego zaszczytnego tytułu jest rzeczą absolutnie niedopuszczalną i haniebną. Stąd domagamy się, żeby te napisy powróciły na Cmentarz Obrońców Lwowa. Podobnie było z napisami nagrobnymi dotyczącymi odznaczeń, jeżeli ktoś był odznaczony Krzyżem Obrony Lwowa, to Ukraińcy zezwolili tylko na napis „odznaczony Krzyżem”, a Obrona Lwowa została wykasowana. To niedopuszczalne. Nie okrada się grobów bohaterów.

Zbliża się 100. rocznica odzyskania przez Polskę niepodległości. Środowiska kresowe też włączają się w uczczenie tej rocznicy. Jest jednak pewien zgrzyt, mianowicie w prezydenckim komitecie obchodów stulecia niepodległości nie ma ani jednej organizacji reprezentującej środowisko kresowe. Dlaczego?

– Można odnieść wrażenie – z przykrością to stwierdzam – jakby Kancelaria Prezydenta RP próbowała w ogóle wyrugować Kresy Wschodnie z polskiej historii. Kresy Wschodnie to jest prawie połowa Polski, największe ośrodki polskości: Wilno, Grodno, Lwów i ofiara złożona na ołtarzu Ojczyzny przez Kresowian jest nieporównywalna z żadną inną częścią Polski. Dlatego sytuacja, kiedy liczne organizacje kresowe, które we wcześniejszych latach działalności były za to szykanowane i prześladowane, działały w podziemiu, dzięki którym pamięć o Kresach przetrwała, na stulecie odzyskania niepodległości i na stulecie obrony Lwowa, które było kamieniem milowym na drodze ku niepodległości – dzisiaj w komitecie honorowym Prezydenta RP jest miejsce dla mniejszości niemieckiej, jest miejsce dla różnych pomniejszych organizacji, natomiast nie ma tam żadnej organizacji kresowej. Wygląda to tak, jakby w ten sposób usiłowano wyciąć pamięć o Kresach. Czyżby w Kancelarii Prezydenta RP nikt nie słyszał o ogromnej roli, jaką na drodze do niepodległości odegrali Kresowianie? 

Z czego to może wynikać?

– Odnoszę wrażenie, że jest to efekt niezbyt prawidłowo prowadzonej polityki zagranicznej. Mam wrażenie, że w naszym przypadku to efekt reperkusji, kiedy ośrodki zewnętrzne nakazują wyparcie się przez Polskę Kresów Wschodnich i to niestety jest realizowane. Nie wiem, czy to wynika ze słabości charakterów, braku dalekosiężnego widzenia polskich spraw. Liczymy jednak, że nastąpi jakaś refleksja. Lwów, Wilno, Grodno – bez tych miast nie da się przedstawić w uczciwy sposób historii Polski oraz historii odzyskania niepodległości.

Zdecydowanie nie cieszymy się sympatią Kancelarii Prezydenta RP. Przypomnę tylko, że prezydent Andrzej Duda był wielokrotnie zapraszany do uczestnictwa bądź do objęcia honorowym patronatem wielu ważnych inicjatyw kresowych, ale nie przypominam sobie ,żeby osobiście uczestniczył w Światowym Zjeździe i Pielgrzymce Kresowian na Jasną Górę. Prezydent uczestniczy za to w wielu może mniej ważnych uroczystościach. To samo dotyczy Narodowego Dnia Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II RP 11 lipca, kiedy Kancelaria Prezydenta RP w ogóle odmawia objęcia patronatem tych społecznych obchodów. I to jest bardzo bolesne dla środowiska kresowego. 

Jak środowiska kresowe odebrały udział delegacji Wojska Polskiego w uroczystej defiladzie w Dniu Obrońcy Ukrainy w Kijowie?

– Wyjątkową niestosownością był udział delegacji Wojska Polskiego w tych uroczystościach. To jest rocznica powstania zbrodniczej UPA. Tym bardziej jest to niezrozumiałe, że obecna ukraińska armia nawiązuje wprost do zbrodniczej historii, przyjmując jako pozdrowienie, oficjalne przywitanie ukraińskich nacjonalistów: „Sława Ukrajini!-Herojam Sława!”, a hymn OUN jako pieśń ukraińskiej armii. Sytuacja, kiedy sztandar WP z orłem w koronie i napisem Honor i Ojczyzna przechodzi przed trybuną, oddając honory w sytuacji, kiedy na trybunie są banderowcy, członkowie ludobójczej organizacji OUN-UPA odpowiadającej za masowe mordy polskich obywateli, jest rzeczą wyjątkowo skandaliczną. Jako rodziny krewnych, którzy zostali zamordowani przez banderowców, odczuliśmy to bardzo dotkliwie. To było publiczne oplucie pamięci naszych krewnych.     

Przed nami setna rocznica zwycięskiej obrony Lwowa, w związku z tym Kresowiacy z Żar organizują uroczystości, ale też apelują do środowisk kresowych o podjęcie tematu…

– Owszem 22 listopada, w sławetny dzień polskiej obrony Lwowa, kiedy przed stu laty o godz. 5.00 rano ówczesny porucznik Roman Abraham, późniejszy wybitny generał, o godzinie 5.00 rano zerwał z wieży ratusza ukraińską flagę i zawiesił jedyną należną i prawowitą biało-czerwoną symbolizującą zwycięstwo. Nawiasem mówiąc, zwracaliśmy się do Prezydenta RP o to, żeby w setną rocznicę zwycięskiej obrony Lwowa dwóch wybitnych generałów: Romana Abrahama i Mieczysława Borutę-Spiechowicza, odznaczyć Orderem Orła Białego i niestety do tej pory nasz wniosek nie został rozpatrzony. Wprawdzie niedawno otrzymaliśmy pismo, że kancelaria będzie naszą prośbę rozważała, tyle tylko, że setna rocznica przypada 22 listopada. Żeby uhonorować dwóch tak wybitnych Polaków, to potrzebowałbym pięciu minut, urzędnikom potrzeba więcej czasu... 

W obliczu zbliżających się uroczystości 22 listopada trudno się dopatrzeć jakichś wielkich państwowych obchodów – przynajmniej nic nam nie wiadomo...

– Setna rocznica obrony Lwowa to kamień milowy polskiej niepodległości, bo bez polskiego Lwowa nie byłoby wolnej Polski. Polacy obronili Lwów przed ukraińskim zamachem stanu, obronili Lwów dla Rzeczypospolitej. To wspaniały przykład dla współczesnych, ilu Polaków zdobyłoby się dzisiaj na taki czyn? 22 listopada o godz. 5.00 wspólnie Klub Tarnopolan Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresowe Towarzystwo Turystyczno-Krajoznawcze im. Orląt Lwowskich organizujemy uroczysty Lwowski Apel Pamięci na żarskim rynku z asystą kompanii honorowej WP z zawieszeniem flagi narodowej na naszym ratuszu. Apelujemy też do całego środowiska kresowego, żeby wszędzie tam, gdzie mieszkają w szczególności lwowiacy, aby w tym dniu organizować podobne uroczystości. Drugiej setnej rocznicy obrony Lwowa nie będzie, wykorzystajmy zatem tę okazję. Proszę młodzież, aby w ten listopadowy dzień, w ten poranek, kiedy może być chłodno, aby się zmobilizować i wziąć udział w tym wielkim święcie. Jeśli państwo nie chce, to my musimy o tym pamiętać.

Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl