logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: PAVEL GOLOVKIN/ PAP/EPA

Bez racjonalnych argumentów

Sobota, 11 stycznia 2020 (21:36)

Z dr. Krzysztofem Kawęckim, politologiem, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Prezydent Andrzej Duda nie weźmie udziału w 5. Światowym Forum Holocaustu w Izraelu. Jak to jest, że będą tam mogli się wypowiedzieć główni sprawcy zagłady Żydów, ale Polsce, państwu, które nigdy nie kolaborowało z okupantem, odmawia się głosu?

Ranga tego wydarzenia jest wysoka, odnosi się ono do 75. rocznicy wyzwolenia obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau i do Międzynarodowego Dnia Pamięci o Ofiarach Holokaustu. Swój udział w nim potwierdziło 30 przywódców z całego świata. Oczywiście, jest ono organizowane z inicjatywy Fundacji Światowego Forum Holokaustu we współpracy z Instytutem Pamięci Męczenników i Bohaterów Holokaustu Yad Vashem i pod patronatem prezydenta Izraela. Są to instytucje znaczące w polityce różnych środowisk żydowskich. Mówię o polityce, dlatego że Holocaust jest traktowany przez środowiska żydowskie niestety w kategoriach politycznych, a nie tylko jako upamiętnienie tragedii milionów ofiar.

Czy mówiąc o organizatorach jako instytucjach znaczących – zwłaszcza o Fundacji Światowego Forum Holokaustu, ma Pan na myśli to, że stoi za nimi lobby żydowskie i ogromne pieniądze? Czy to, że rzetelnie badają prawdę historyczną i tak też przekazują ją światu?  

Zdecydowanie to pierwsze. To instytucje, które bardziej są instrumentem realizacji politycznych celów środowisk żydowskich aniżeli podmiotem mającym na celu upamiętnienie ofiar Holocaustu, a zatem prowadzenie rzetelne badania. Program Światowego Forum Holokaustu potwierdza, że decyzja o tym, kto podczas tego wydarzenia ma przemawiać, a więc przedstawiciele takich państw, jak: Stany Zjednoczone, Francja, Wielka Brytania i Rosja, a nie Polska, świadczy o niezrozumieniu sprawy, czy wręcz o próbie manipulacji faktami historycznymi. Prezydent Polski ma większe prawo do tego, żeby podczas tego forum zabierać głos, niż chociażby prezydent Francji, czy też Rosji – choćby z tego powodu, że największą liczbę ofiar zbrodni w niemieckim obozie koncentracyjnym Auschwitz-Birkenau stanowili obywatele II Rzeczypospolitej. Odebranie możliwości zabrania głosu prezydentowi Polski jest zatem decyzją absolutnie polityczną, która de facto wyklucza Polskę z udziału w tym wydarzeniu. Jeśli prezydent Andrzej Duda nie może zabrać głosu, a jak powiedział – zresztą w sposób bardzo arogancki – nowy dyrektor Instytutu Pamięci Męczenników i Bohaterów Holokaustu Yad Vashem, przyczyną tego stanu rzeczy jest brak czasu, to tylko świadczy o tym, że nawet organizatorzy czy współorganizatorzy tego wydarzenia nie są w stanie podać racjonalnych argumentów uzasadniających tę decyzję.

Czy nie jest to potwierdzeniem tego, że wypowiedź prezydenta Putina oskarżającego Polskę o współudział w Holokauście nie była przypadkowa?

Nie inaczej. Nie była to wypowiedź przypadkowa, także jeśli chodzi o kontekst czasowy. Wypowiadając te bezczelne i kłamliwe słowa Putin doskonale wiedział, jaki będzie porządek Światowego Forum Holokaustu w Jerozolimie, że strona polska, że prezydent RP nie będzie dopuszczony do głosu. Stąd prezydent Federacji Rosyjskiej pozwolił sobie na taką, a nie inną wypowiedź pod adresem Polski, zarzucając dyplomacji II Rzeczypospolitej m.in. antysemityzm.        

Właściwie wszystkie siły polityczne uważają, że decyzja prezydenta Dudy o nieuczestniczeniu w 5. Światowym Forum Holokaustu w Jerozolimie była słuszna. Są jednak tacy politycy jak chociażby Rafał Trzaskowski, którzy prezydenta krytykują…

Wypowiedź prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego jest bardzo niepokojąca, bo wpisuje się w politykę prowadzoną na kolanach, którą pamiętamy z czasów rządów koalicji PO–PSL. Można też sobie wyobrazić, jak wyglądałaby polityka zagraniczna Polski w przypadku zwycięstwa przedstawiciela Koalicji Obywatelskiej. Jest to też wypowiedź zbieżna, niestety, z wypowiedziami różnych środowisk żydowskich. Warto nadmienić, że wpływowy dziennik izraelski „Jerusalem Post” napisał m.in., że Polska nie ma nawet moralnego prawa, żeby żądać udziału w konferencji, bo on podkreślałby znaczenie naszego kraju. Dziennik ten przypomina m.in. wprowadzenie przez „nacjonalistyczny rząd”, jak czytamy, w 2017 roku ustawy, która ma karać za oskarżanie Polski o Holocaust. Gazeta wykorzystuje jeszcze kilka innych odniesień historycznych, wiążąc Holocaust z biernością ze strony polskich władz w czasie okupacji niemieckiej, a także ze strony polskiej ludności, co jest zwyczajnie kłamstwem. I w tym kontekście wypowiedź prezydenta Trzaskowskiego jest wypowiedzią godzącą w dobre imię Polski – na szczęście poza niektórymi skrajnymi środowiskami jest ona odosobniona. Pojawiła się też krytyczna – zupełnie nieprawdziwa, jeśli chodzi o fakty – wypowiedź historyka Jana Grabowskiego z Ottawy, który w swoich książkach oskarża polską ludność małych miast o zagładę Żydów w czasie II wojny światowej, w czym rzekomo ludność ta wspierała Niemców. Tezy, jakie głoszą Jan Grabowski czy Jan Tomasz Gross – niestety – w znaczący sposób kształtują świadomość i wiedzę społeczności czy to w państwach Europy, czy to w Kanadzie bądź Stanach Zjednoczonych na temat rzekomej roli Polski w Holocauście.

Trudno jednak te wypowiedzi traktować w kategoriach racjonalności?      

Zgadza się, ale tak czy inaczej mamy kakofonię różnych środowisk żydowskich. Oczywiście, są wypowiedzi ze strony pojedynczych przedstawicieli organizacji żydowskich, osób wpływowych, które krytykują decyzję o de facto odebraniu prawa głosu prezydentowi Polski, podjętą przez  organizatorów 5. Światowego Forum Holokaustu czy Europejskiego Kongresu Żydowskiego, który – jak słyszymy – także jest współorganizatorem tego wydarzenia, gdzie kierujący tą organizacją Wiaczesław Mosze Kantor jest bliski Putinowi. To nie zmienia niekorzystnej sytuacji dla naszego kraju, który jest traktowany tak, a nie inaczej. Wracając jeszcze do wypowiedzi Rafała Trzaskowskiego, należy powiedzieć, że nie jest rolą prezydenta Warszawy komentowanie tego typu wydarzeń, i to w sposób, który szkodzi Polsce.   

Chyba trafnie, a zarazem dosadnie jako handel historią określił organizowaną w Jerozolimie konferencję były ambasador Izraela w Polsce Szewach Weiss…?

Określenie, jakiego użył Szewach Weiss – człowiek, który bardzo dobrze zna Polskę – jest bardzo mocne i celne. Dobrze, że taka wypowiedź się pojawiła, ale też jest to moralny obowiązek środowisk żydowskich – czy to przedstawicieli organizacji, czy to poszczególnych osób, aby mówić prawdę o historii. Fakty, niestety, są takie, jakie są, i myślę, że to nie jest przypadek, że akurat w tym, a nie innym czasie pojawiła się wypowiedź Putina i decyzja o tym, aby prezydent Polski nie mógł zabrać głosu podczas 5. Światowego Forum Holokaustu.

Czy to, jak został potraktowany prezydent Andrzej Duda, ale także nasz kraj, jest wypadkową obecnych relacji Polski z Izraelem?

Myślę, że jest to wypadkowa tych relacji polsko-izraelskich. Te relacje – szczególnie w ostatnim czasie – nie są najlepsze. Jesteśmy cały czas pod presją różnych środowisk żydowskich. Wypowiedzi przedstawicieli rządu Izraela na temat Polski wielokrotnie były kłamliwe i – można – miały znamiona wręcz antypolskie.

Dlaczego tak się dzieje?  

Można domniemywać, że w tej sytuacji kwestia roszczeń żydowskich związanych z mieniem tzw. bezspadkowym wcale nie jest rozstrzygnięta. I być może traktowanie w ten sposób Polski – czyli przedstawianie fałszywego, niemającego nic wspólnego z prawdą, krzywdzącego Polskę obrazu naszego kraju, naszej historii na arenie międzynarodowej – ma służyć rzeczywiście dyskredytacji Polski, również upokorzeniu i być może doprowadzeniu do tego, żeby polityka polska była taka, jak to wyraził w swojej wypowiedzi Rafał Trzaskowski, tzn. żeby absolutnie nie brała pod uwagę polskiej racji stanu, polskich interesów. Taka polityka opozycji jest – jak się wydaje – obliczona na lata, w pewnej perspektywie, z oczekiwaniami na zmianę układu politycznego w Polsce. Stąd najpierw mamy ostrzał propagandowy po to, żeby w jakiejś perspektywie ewentualny inny układ polityczny, np. taki, jaki w swoich wypowiedziach prezentuje Rafał Trzaskowski – w sposób wręcz kapitulancki, czy nawet ekspiacyjny, mógł realizować wszelkie oczekiwania szeroko rozumianej zagranicy. Nie myślę tu tylko o środowiskach żydowskich; mam również na myśli uległość wobec Unii Europejskiej czy chociażby wobec Federacji Rosyjskiej. I to są sygnały bardzo niepokojące.

Dziękuję za rozmowę.    

 

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl