logo
logo

Zdjęcie: M.Borawski/ Nasz Dziennik

Służby namierzają wiatraki

Czwartek, 7 marca 2013 (02:06)

CBA zainteresowało się zjawiskiem „sponsoringu”, które może patologizować proces wydawania przez gminy pozwoleń na inwestycje wiatrowe – dowiedział się „Nasz Dziennik”. Badania dotyczące lokalizacji i przestrzegania procedur prawnych przy budowie elektrowni wiatrowych w całym kraju chce jeszcze w tym roku przeprowadzić NIK.

Informację o planowanej kontroli otrzymał właśnie poseł Jarosław Zieliński (PiS), który w połowie lutego skierował m.in. do Najwyższej Izby Kontroli i Centralnego Biura Antykorupcyjnego wnioski dotyczące podejrzenia „sponsoringu” stosowanego przez przedstawicieli firm ubiegających się o zgodę siedmiu gmin Suwalszczyzny na budowę na ich terenach farm elektrowni wiatrowych.

NIK informuje, że „wobec licznych skarg napływających z terenu całej Polski, tak od mieszkańców, jak i reprezentujących ich parlamentarzystów”, organ ten przeprowadzi w tym roku kontrolę w zakresie aspektów lokalizacyjnych i przestrzegania procedur formalnoprawnych przy budowie farm wiatrowych.

Głównym celem ma być zbadanie, czy przestrzegane są ograniczenia związane z usytuowaniem elektrowni wiatrowych w ramach zagospodarowania przestrzennego – ze szczególnym uwzględnieniem ochrony środowiska i uciążliwości dla okolicznych mieszkańców.

Wniosek Zielińskiego, w którym donosi o „kupowaniu samorządów” przez inwestorów farm wiatrowych i przedstawia na to liczne dowody, skierował uwagę inspektorów NIK również na ten aspekt sprawy. „Dziękuję za nadesłane informacje. Zapewniam, że wykorzystane one zostaną w toku przygotowania do wyżej wymienionej kontroli” – informuje w odpowiedzi wiceprezes NIK Wojciech Kutyła.

Inspektorzy mają się również zająć konkretnymi przypadkami podejrzenia tzw. sponsoringu. „Wskazane lokalizacje w gminach Przerośl, Krasnopol, Suwałki, Bakałarzewo, Filipów, Puńsk i Jeleniewo zostaną przekazane przyszłemu koordynatorowi kontroli” – czytamy w piśmie Najwyższej Izby Kontroli.

Na wniosek posła odpowiedziało już CBA. Z informacji udzielonej Jarosławowi Zielińskiemu przez zastępcę szefa Biura Macieja Klepacza wynika, że podjęto już pierwsze czynności.

„Uprzejmie dziękuję za pismo dotyczące przyjmowania przez gminy w województwie podlaskim środków finansowych od inwestorów planujących budowę elektrowni wiatrowych. Sprawa została przekazana do właściwej jednostki organizacyjnej Centralnego Biura Antykorupcyjnego” – czytamy w odpowiedzi.

Kupowanie poparcia?

Główny wątek wniosków Zielińskiego to „praktyka nielegalnego przyjmowania przez niektóre gminy środków finansowych od inwestorów planujących budowę elektrowni wiatrowych”.

Pierwszy zarzut stawiany inwestorom przez posła dotyczy współfinansowania przez nich prac przy tworzeniu planów zagospodarowania przestrzennego w obszarach, gdzie mają stanąć wiatraki.

Tymczasem – jak podkreśla w pismach poseł – „farmy wiatrowe nie są inwestycjami celu publicznego i takie praktyki są niezgodne z prawem”.

Parlamentarzysta domaga się sprawdzenia, czy w procesie lokalizacji farm wiatrowych nie dochodzi przypadkiem do „kupowania poparcia gmin” poprzez zawieranie umów sponsoringu i umów darowizny.

Jako świadectwo wspierające te mocne słowa poseł ziemi suwalskiej podaje konkretne kwoty z umów i porozumień (w tym prawdopodobnie niesłusznie objętych klauzulą poufności) zawartych między inwestorami elektrowni wiatrowych a siedmioma gminami Suwalszczyzny.

Społecznicy alarmują

Także organizacje społeczne z terenu całego kraju ślą zawiadomienia do wszelkich instytucji kontrolnych o nieprawidłowościach, do jakich ich zdaniem dochodzi podczas prowadzenia postępowań w sprawie lokalizacji tego typu inwestycji. Takie dokumenty przygotowały wspólnie m.in. dwa stowarzyszenia z Suwalszczyzny.

– Na wszystkich etapach postępowania administracyjnego dotyczącego planowanej lokalizacji elektrowni wiatrowych na naszym terenie zawiadomienia o nieprawidłowościach m.in. do NIK i CBA składało ściśle współpracujące z nami Stowarzyszenie Społeczno-Krajobrazowe „OKMIN” – zaznacza Stefan Kościuch ze Stowarzyszenia na rzecz Ochrony Środowiska Kruszki.

Miejscowość Kruszki leży zaledwie 2 km od prawdziwego skarbu przyrody, jakim jest jezioro Hańcza.

– Właśnie w tym unikatowym przyrodniczo miejscu, obrzeżu Suwalskiego Parku Krajobrazowego, gdzie znajdują się tak unikatowe formy przyrody, jak m.in. jezioro Hańcza, tzw. wisząca dolina czy głazowisko, chce się ulokować 14 ogromnych elektrowni wiatrowych – informuje Kościuch.

– Taka lokalizacja wiatraków to jakiś horror, alarmujemy władze gminy Przerośl, bezskutecznie – skarży się społecznik.

O podobnej reakcji władz gminy Jeleniewo mówi szef innej organizacji społecznej.

– Wielokrotnie interweniowaliśmy u wójta w sprawie zbyt bliskiej lokalizacji ogromnych przemysłowych wiatraków od domów. Najbliższy stoi około 300 metrów od ludzkiej siedziby. Jednak te wszystkie nasze interwencje nie przynoszą rezultatów – twierdzi Zbigniew Serafin, prezes Stowarzyszenia Wiatraki Tylko Bezpieczne.

W tej gminie stoi już 6 elektrowni wiatrowych, planuje się budowę następnych. Inwestor chce na terenie gminy wybudować elektrownie wiatrowe o turbinach największej mocy, jakie się obecnie produkuje, tj. 4,5 megawata. Jednak dzięki uchwale przyjętej niedawno przez radnych Jeleniewa, jeżeli w ogóle staną, to nie bliżej niż 1,5 km od ludzkich siedzib.

Adam Białous

Nasz Dziennik