logo
logo

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Lawina głosów wsparcia

Czwartek, 17 kwietnia 2025 (12:19)

Aktualizacja: Czwartek, 17 kwietnia 2025 (12:20)

Ministerstwo kultury manipuluje informacjami o skali obywatelskiego protestu Polaków w obronie Muzeum „Pamięć i Tożsamość” w Toruniu

Akcja wysyłania protestów popierających tę ważną placówkę wyraźnie zaskoczyła Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. W odpowiedzi na pytania „Naszego Dziennika” resort twierdzi, że „wpłynęło ponad tysiąc jednobrzmiących w treści wystąpień obywateli”. To o wiele zaniżona liczba – podkreślają organizatorzy protestu. – Cieszy mnie ta odpowiedź MKiDN, bo ona pokazuje, że nasz protest przynosi skutek – oni są przerażeni skalą naszego odzewu, gdyż podają tak ogólną i zaniżoną liczbę. Dodatkowo ukrywają dane dotyczące tego, ilu Polaków podpisało się pod naszymi protestami – wskazuje w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” prof. Janusz Kawecki, przewodniczący Zespołu Wspierania Radia Maryja w służbie Bogu, Kościołowi, Ojczyźnie i Narodowi Polskiemu, inicjator protestu obywatelskiego Polaków. 

Każdego dnia do Muzeum „Pamięć i Tożsamość” im.  św. Jana Pawła II w Toruniu docierają informacje o tysiącach podpisów. – Akcja nabiera tempa – i to z przytupem. Odruch serca? Świadomość? Myślę, że jedno i drugie. Odzew jest ogromny – nie przesadzę, jeśli powiem: lawinowy. Podpisy spływają z całej Polski, ale też z zagranicy, i to masowo. To cieszy i pokazuje, jak św. Jan Paweł II jest szanowany wśród Polaków, jak potrzebujemy Muzeum jego imienia – mówi „Naszemu Dziennikowi” o. Jan Król CSsR, dyrektor toruńskiego Muzeum. Akcja wysyłania protestów będzie trwała do skutku. – A więc do chwili, aż obronimy Muzeum przed jego likwidacją. Kierownictwo MKiDN próbuje zakwestionować ważność umowy między Fundacją Lux Veritatis a państwem polskim na prowadzenie Muzeum. A jeśli na drodze sądowej to by się udało, Muzeum, jako państwowa instytucja kultury, po prostu przestałoby istnieć. Ot, w jednej chwili. Na to nie możemy się zgodzić – ostrzega dyrektor toruńskiego Muzeum. W przysłanej nam odpowiedzi resort twierdzi, że gwarantuje Muzeum „Pamięć i Tożsamość” im. św. Jana Pawła II w Toruniu kwotę dotacji w wysokości 15 mln zł rocznie. Niemniej suma ta pozwala jedynie na pokrycie wydatków związanych z bieżącym funkcjonowaniem placówki. 

Każdego dnia do Muzeum „Pamięć i Tożsamość” im. św. Jana Pawła II w Toruniu trafiają setki listów i e-maili z informacjami dotyczącymi protestów złożonych w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego. – Każdego dnia są to setki, jak nie tysiące listów elektronicznych czy tradycyjnych. Często trafiają do nas oryginalne listy poparcia. Co wtedy robimy? Przekazujemy je dalej – do ministerstwa, bo tam jest ich właściwe miejsce. Zostawiamy sobie kopie, żeby wiedzieć, ile tego naprawdę przyszło. To są dziesiątki tysięcy. Ludzie przynoszą je osobiście, przysyłają pocztą, zostawiają w parafiach, parafialne Koła Rodziny Radia Maryja pracują pełną parą. To naprawdę pospolite ruszenie – żywe, autentyczne, bez nakazu, z potrzeby serca – podkreśla o. Jan Król CSsR. Dlatego informacje przekazywane przez MKiDN wydają się celowo niepełne. – Co to znaczy powyżej tysiąca? Powyżej tysiąca może być 50 tys.,100 tys. czy 250 tys. protestów! Dlaczego resort nie chce podać liczby osób, które podpisały się pod każdym protestem? Uważam, że celowo ukrywa się te dane, bo one byłyby szokiem dla całej lewicowej większości rządowej – zwraca uwagę prof. Janusz Kawecki. Liczba przekazana przez MKiDN wydaje się też mało wiarygodna dr. Pawłowi Sałkowi, posłowi Prawa i Sprawiedliwości, który prowadzi akcję zbierania podpisów w swoim biurze poselskim w Skierniewicach przy al. Niepodległości 12. – Sprawa Muzeum „Pamięć i Tożsamość” i wezwanie do organizacji akcji zbierania podpisów poruszyły mnie dogłębnie. Zaangażowałem się w to osobiście i codziennie wysyłam paczki ze skanami list do dyrektora Muzeum o. Jana Króla CSsR, zgodnie z instrukcjami zawartymi w formularzu protestacyjnym – podnosi w rozmowie z „Naszym Dziennikiem”. Jak podkreśla, równolegle – i równie skrupulatnie – wysyła pocztą oryginały protestów bezpośrednio do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. – Tak jest każdego dnia. I codziennie też trafia do Muzeum e-mail z informacją, ile podpisów zostało wysłanych. To warunek, żeby potem dało się wszystko potwierdzić i zweryfikować – wyjaśnia dr Paweł Sałek. Wskazuje przy tym, że MKiDN celowo ukrywa prawdziwą liczbę złożonych protestów. – Teraz mam dylemat. Albo w resorcie urwało się liczenie, albo ktoś zwyczajnie nie chce powiedzieć prawdy. Bo proszę mi wierzyć – ja sam mogłem wysłać kilkaset formularzy. A przecież nie jestem jedyny. A tu nagle – tylko „tysiąc wystąpień”? Przepraszam bardzo, ale to się nie klei – tłumaczy parlamentarzysta.

– I dobrze, bo to pokazuje jedno: boją się tego ujawniać, są przerażeni liczbą protestów. A my? Mamy własną, niezależną rejestrację i właśnie dlatego od samego początku było jasne, że taka niezależność jest absolutnie konieczna – zwraca uwagę prof. Janusz Kawecki. Jednym z elementów obywatelskiego protestu w obronie Muzeum „Pamięć i Tożsamość” im. św. Jana Pawła II w Toruniu jest to, aby informować placówkę o każdym wysłanym proteście oraz liczbie podpisów pod nim. – Chciałbym w tym miejscu złożyć szczególne podziękowania panu prof. Januszowi Kaweckiemu – to on stoi za organizacją tej akcji i wykonuje tytaniczną pracę, aby zaktywizować Polaków do działania – wskazuje o. Jan Król.

Życzliwość i solidarność

Akcja mobilizacyjna będzie trwała tak długo, jak będzie trzeba. – Podpisy zbierane są także poza Polską – w USA, w Kanadzie, w krajach Europy. Polonia żyje tą sprawą. Dzwonią, pytają, angażują się całym sercem. Rozmawiałem z naszym współpracownikiem z Chicago – mają już zebraną pokaźną pulę podpisów, szykują kopie i oryginały, wszystko gotowe do wysłania – wyjaśnia o. Jan Król. Dlatego też Muzeum wstrzyma się jeszcze z publikacją informacji o ilości protestów.

Ludzie reagują bardzo pozytywnie. – Spotykam się z nimi regularnie – w regionie, w trakcie różnych wydarzeń, przy okazji pracy poselskiej czy kampanii. Reakcja? Życzliwość, solidarność i zaskoczenie. Nikt z nas nie sądził, że przyjdzie nam w Polsce walczyć o to, by nie likwidować Muzeum poświęconego św. Janowi Pawłowi II. To brzmi absurdalnie. Jak to możliwe, że w kraju, który tak często powołuje się na dziedzictwo Papieża Polaka, trzeba dziś tego dziedzictwa bronić? – zwraca uwagę Paweł Sałek.

Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego tłumaczy w przesłanej nam odpowiedzi, że gwarantuje Muzeum „Pamięć i Tożsamość” im. św. Jana Pawła II w Toruniu kwotę dotacji w wysokości 15 mln zł rocznie. Ta wynika z aneksu nr 1 z dnia 19 października 2023 r. do umowy z 2018 r. o utworzeniu Muzeum. Zgodnie z ww. aneksem umowa obowiązuje do 31 grudnia 2028 r. – I to się zgadza – tyle że te pieniądze są przeznaczone wyłącznie na bieżące funkcjonowanie placówki. Muzeum musi płacić za prąd, utrzymywać zespół pracowników, organizować warsztaty, wydarzenia, dbać o ekspozycję. Te 15 mln to nie prezent – to podstawowe koszty operacyjne – stwierdza o. Jan Król. Ale przypomnijmy: kiedy Bartłomiej Sienkiewicz objął urząd ministra kultury, jednym z jego pierwszych działań było wstrzymanie dotacji na dokończenie wystawy stałej. – A przecież wcześniej – jeszcze za poprzedniego rządu – mieliśmy oficjalne zapewnienie, że te pieniądze są zabezpieczone w budżecie. Co się zmieniło? Władza. Budżet – jakimś cudem – już nie obejmuje tej pozycji – podkreśla nasz rozmówca. Dodatkowo MKiDN dąży do zerwania umowy, którą zawarło z Fundacją Lux Veritatis na prowadzenie placówki. – Gdyby im się to udało, to Muzeum z dnia na dzień przestałoby istnieć – ocenia dyrektor Muzeum. To już nie jest gra o pieniądze. To polityczna decyzja o wymazaniu instytucji z mapy polskiej kultury. – Ta sytuacja jest zwyczajnie niewygodna dla decydentów. Bo wiedzą, że stawką jest nie tylko Muzeum, ale też coś więcej – prawo do pamięci, do szacunku dla własnej tożsamości, dla tego, co przez lata budowaliśmy jako wspólnota. I właśnie dlatego tej akcji nikt już nie zatrzyma – wyjaśnia dr Paweł Sałek.

Trzeba się więc mobilizować. Dalej wysyłać protesty. Tak jak przy poprzednich akcjach dotyczących obrony dzieł związanych z Radiem Maryja. – Komunikat o. dr. Tadeusza Rydzyka CSsR jest nadal aktualny i dobrze, że jest powtarzany. Bo to nie tak, że raz coś zrobiliśmy i koniec. Nie. Trzeba dotrzeć do tych, którzy jeszcze się nie włączyli. Zbieramy podpisy, wysyłamy. W ten sposób zliczymy się – dowiemy się, ilu nas jest – akcentuje prof. Janusz Kawecki. Potwierdza, że to także pozbawi przeciwników dzieł wyrosłych przy Radiu Maryja argumentu, że Muzeum nikt się nie interesuje. – Pomimo że jest nie w Warszawie, ale w Toruniu. Ajednak ludzie przyjeżdżają, przywożą całe grupy, całe pielgrzymki, które będą miały Muzeum wpisane w program – zauważa. 

Rafał Stefaniuk, Nasz Dziennik

Nasz Dziennik