Rosyjska prokuratura w jednym krótkim piśmie odmówiła realizacji aż pięciu polskich wniosków o pomoc prawną.
Chodzi nie tylko o obławę augustowską, ale też o cztery inne ważne sprawy zbrodni komunistycznych prowadzone przez pion śledczy IPN. Pismo, do którego dotarł „Nasz Dziennik”, jest wyjątkowo lakoniczne.
Saak Karapetian, naczelnik Głównego Zarządu Międzynarodowej Współpracy Prawnej Prokuratury Generalnej Federacji Rosyjskiej, napisał właściwie tylko tyle, że wnioski rozpatrzono i ich realizacja „nie wydaje się możliwa”. Co ciekawe, pismo Karapetian podpisał tuż przed wyjazdem z całą delegacją Prokuratury Generalnej do Polski.
Następnego dnia miały się odbyć rozmowy w sprawie przyspieszenia realizacji polskich wniosków o pomoc prawną. Z Rosjanami spotkał się prokurator generalny Andrzej Seremet i szef Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie płk Ireneusz Szeląg.
Mówiono głównie o śledztwie smoleńskim, ale także o innych interesujących Polskę sprawach. W trakcie spotkania Seremet i Szeląg usłyszeli, że na pozytywną odpowiedź w sprawie wniosków IPN nie można liczyć i Rosjanin wręczył im odpowiedni dokument.
Rosyjska prokuratura powołuje się na zapisy Europejskiej konwencji o pomocy prawnej w sprawach karnych z 1959 r. i dwustronnej umowy regulującej współpracę prawną między Polską a Rosją z 1996 roku.
W przywoływanych artykułach mowa jest o prawie do odmowy realizacji wniosku o pomoc prawną, gdy wzywane państwo uznaje, że dotyczy przestępstwa politycznego lub z nim związanego, a także, gdy „wykonanie wniosku mogłoby naruszać suwerenność, bezpieczeństwo, porządek publiczny lub inne podstawowe interesy państwa” lub „pozostawałoby w sprzeczności z podstawowymi zasadami prawa lub międzynarodowymi zobowiązaniami” strony.
Zamknięte archiwa
W jaki sposób te klauzule odnoszą się do spraw zbrodni komunistycznych z lat 1941-1983, bo takiego przedziału dotyczą wnioski, nie wiadomo. Z pewnością decyzja wpisuje się ogólną politykę Moskwy w tego rodzaju przypadkach. Sporne kwestie historyczne mogą być przedmiotem badań naukowych, a nawet politycy rosyjscy są gotowi do uznania winy państwa sowieckiego w poszczególnych zbrodniach, ale na płaszczyźnie prawnej Rosja jest nieustępliwa.
Dostęp do dokumentów jest utrudniany, archiwalia sprzed pół wieku pozostają utajnione, a rodzinom zamordowanych nawet się nie odpowiada.
Tak stało się z 40 pytaniami rodzin ofiar obławy augustowskiej o dokumenty na temat losów ich bliskich w archiwach Federalnej Służby Bezpieczeństwa, które przez pół roku pozostają bez odpowiedzi. Podobnie na pytania Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w sprawie skargi rodzin katyńskich rosyjski minister odpowiedział, że „los polskich jeńców i więźniów zaginionych w wydarzeniach katyńskich pozostaje nieznany”.
W sprawie takiej polityki polskie MSZ najczęściej milczy lub ogranicza się do deklaracji. Tak jest i tym razem. Dopiero w czwartek, dwa dni po ujawnieniu treści rosyjskiej odpowiedzi przez IPN, resort przesłał do Rosji ogólnikowy apel o „oficjalne ujawnienie pełnej listy ofiar obławy i miejsca ich spoczynku”. Napisano, że byłoby to „gestem o znaczeniu humanitarnym, zwłaszcza dla bliskich ofiar, umożliwiając im dostęp do informacji o losach krewnych oraz uczczenie ich pamięci”.
MSZ powołuje się na deklaracje przedstawicieli Rosji o udostępnieniu polskiej stronie dokumentów objętych klauzulą tajności. Chodzi o obietnice ówczesnego premiera Władimira Putina z 7 kwietnia 2010 r. i prezydenta Dmitrija Miedwiediewa złożoną w dniu pogrzebu polskiej pary prezydenckiej 18 kwietnia 2010 roku w Krakowie.
Kamiński rozmawia z ambasadorem
Jak dowiedział się „Nasz Dziennik”, w czwartek prezes IPN Łukasz Kamiński spotkał się z rosyjskim ambasadorem i wyraził zaniepokojenie treścią pisma prokuratury. Wcześniej zarówno Kamiński, jak i prokuratorzy Okręgowej Komisji Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Białymstoku zajmujący się obławą augustowską deklarowali, że bez względu na stan współpracy ze stroną rosyjską śledztwo będzie kontynuowane.
Nadzieje związane z dostępem do rosyjskich źródeł na temat obławy augustowskiej są ogromne. Największa zbrodnia na Polakach po drugiej wojnie światowej, nazywana „małym” albo „drugim Katyniem”, wciąż pozostaje niewyjaśniona.
W lipcu 1945 r. w lasach w okolicach Augustowa NKWD i sowiecki kontrwywiad wojskowy Smiersz zatrzymały ok. 7 tys. osób podejrzewanych o związki z Armią Krajową. Część przekazano władzom Litewskiej SRS, a około 600 Polaków uznanych za „bandytów” wywieziono w nieznanym kierunku. W 2011 r. wiceprzewodniczący Memoriału Nikita Pietrow ujawnił pochodzące z 1945 r. szyfrogramy dowódcy Smierszu gen. Wiktora Abakumowa, szefa NKWD Ławrientija Berii zawierające plan rozstrzelania zatrzymanych. Wiadomo, że w archiwum FSB są akta wszystkich tych osób.
Białostocki IPN wnioskował o pomoc prawną w tej sprawie wiele razy (w 1992, 2003, 2009 roku), ostatnio 14 czerwca i 1 grudnia 2011 r., już po opublikowaniu materiałów Pietrowa. Prosił o urzędowe odpisy materiałów wszczętych i przeprowadzonych śledztw wobec osób zatrzymanych podczas obławy, ale nie przesłano nawet (urzędowych odpisów) dokumentów znanych Pietrowowi, których kopie FSB udostępniła na wniosek Memoriału.
Polscy prokuratorzy wnosili też o wydanie odpisów akt osobowych i aktów zgonów Iwana Gorgonowa i Pawła Zielenina, którzy według planu Abakumowa mieli kierować operacją likwidacji zatrzymanych osób.
Równie bulwersująca musi być odmowa pomocy prawnej w pozostałych czterech sprawach. Katowicki IPN złożył wniosek w związku ze śledztwem w sprawie stanu wojennego. To jedyna sprawa dotycząca ostatnich dziesięcioleci, w której można osądzić żyjących sprawców.
Inne dotyczą wojny i lat powojennych. Oddział IPN w Szczecinie wnosił o pomoc w związku ze śledztwem w sprawie pozbawienia wolności i dręczenia przez funkcjonariuszy NKWD Władysława Mazurka (od kwietnia 1940 do grudnia 1941 r.) w Pińsku, Brześciu i Uchcie.
Również w Szczecinie prowadzone jest śledztwo dotyczące zatrzymania w styczniu 1945 r. przez funkcjonariuszy NKWD i deportacji do ZSRS stu Polaków zamieszkałych na terenie powiatu przasnyskiego i pułtuskiego. Wreszcie wrocławski oddział pionu śledczego IPN szukał informacji w sprawie więzienia i torturowania przez sowieckich funkcjonariuszy Antoniego Rymszy w Legnicy w latach 1947-1949.

