logo
logo
zdjęcie

Jadwiga Wiśniewska

Dzieci, których nie było?

Poniedziałek, 4 sierpnia 2014 (19:36)

Różnice w liczbie aborcji podawanych przez dwie ważne instytucje państwowe są bardzo duże. Ministerstwo Zdrowia podaje, że w 2012 r. dokonano ich 752, a Narodowy Fundusz Zdrowia, że 1207. Sprawa powinna być już dawno wyjaśniona, ponieważ kilka tygodni temu informowały o niej media. Takiego wyjaśnienia jednak nie było. Dlaczego pojawiły się różne dane i kto za nie odpowiada? Na to odpowiedzi musi udzielić minister zdrowia. Dopiero po wyjaśnieniach przyjdzie czas na jej ocenę i interpretacje.

Przypuszczam, że zaistniałe nieścisłości mogą wynikać z lekceważącego stosunku do ochrony życia w Polsce. Rodzą się podejrzenia, że albo zdefraudowano ok. 1 mln złotych za fikcyjne "zabiegi", albo przeprowadzono kilkaset aborcji niezgodnie z prawem. Natomiast podkreślam, że musimy poczekać na wyjaśnienie, o które wystąpiłam do ministra zdrowia. Kwestia aborcji jest szczególnie ważna i szeroko dyskutowana, bo przecież dotyczy najważniejszej wartości, jaką jest ludzkie życie. Dlatego musimy rozmawiać językiem faktów, znać je, a rzeczywistość nie możne być zafałszowana. Z sytuacją takiego zafałszowania mamy do czynienia w przypadku organizacji feministycznych, które twierdzą – nie mając na to żadnych dowodów i danych – że w Polsce jest ogromne podziemie aborcyjne. Ma to służyć jedynie ich propagandzie i zachęcać do zmiany rzekomo nieodpowiedniego prawa chroniącego ludzkie życie. Potrzebujemy zatem precyzyjnych informacji, by na tej podstawie budować dobre rozwiązania mające na celu jak najlepszą ochronę życia dzieci od ich poczęcia i zdrowia ich matek.

Te rozbieżności są sygnałem, że w niektórych placówkach może panować bałagan, ale nade wszystko są dowodem na lekceważące podejście do ochrony życia. Gdyby przestrzegano ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży z 1993 roku, statystyki byłyby precyzyjne. Zaistniała sytuacja jest kompromitująca zarówno dla ministra zdrowia, jak i dla NFZ i świadczy, że nawet nad sprawozdawczością instytucje te nie potrafią zapanować, oraz jest ona dowodem na chaos i bałagan w tych instytucjach.

Urzędy będą wzbudzać poczucie bezpieczeństwa, kiedy zarządzane będą przez ludzi, dla których ochrona życia i zdrowia ludzi ma nadrzędne znaczenie. Najlepszym przykładem jest tu kierowanie Szpitalem Świętej Rodziny przez prof. Bogdana Chazana. Od 2004 r., kiedy został dyrektorem szpitala, trzykrotnie zwiększyła się w Szpitalu Świętej Rodziny liczba porodów, z 1,7 do 4,5 tys., przy dwa razy mniejszej liczbie zgonów okołoporodowych niż średnia w Polsce! Kobiety preferowały ten szpital, bo w nim czuły się bezpiecznie.

Szpital ten pod kierownictwem odwołanego profesora spełniał najwyższe standardy medyczne, jak i etyczne oraz stanowił profesjonalne oparcie dla wielu pacjentów. Był dowodem na to, że troska o ochronę życia poczętego przekłada się na bezpieczeństwo dzieci, jak i matek.

Jadwiga Wiśniewska

Autorka jest posłem do Parlamentu Europejskiego.

NaszDziennik.pl