logo

Waszczykowski krytycznie o propozycji KE ws. uchodźców

Środa, 4 maja 2016 (19:55)
Aktualizacja: Środa, 4 maja 2016 (20:11)

Propozycja Komisji Europejskiej dotycząca reformy unijnej polityki azylowej brzmi jak pomysł ogłoszony w prima aprilis – ocenił w środę w Pradze minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski.

– Chcielibyśmy zwrócić się do Komisji Europejskiej, żeby nie szła tą drogą. Decyzja co do kwot została podjęta [...]. Cały czas się zastanawiam, czy to jest poważna propozycja, ponieważ to brzmi jak pomysł, który pojawił się w prima aprilis – powiedział szef MSZ na konferencji prasowej po spotkaniu szefów dyplomacji państw Grupy Wyszehradzkiej i Partnerstwa Wschodniego w Pradze.

W późniejszej wypowiedzi dla mediów wyemitowanej w TVN24 Waszczykowski zaznaczył, że od kiedy usłyszał o propozycji KE, ciągle się zastanawia, „czy to jest jakiś okrutny żart, czy ona jest poważna”.

– Dlatego, że rozmawiamy o poważnych problemach, o ludziach, o życiu ludzi, o ich możliwości życia tu czy tam, i nagle frymarczy się jakimiś cenami, pieniędzmi. W ubiegłym roku oferowano nam 6 tys. euro za przyjęcie uchodźcy, dzisiaj nakłada się na nas karę 250 tys. euro, jeśli byśmy uchodźcy nie chcieli przyjąć. To jest nie do przyjęcia tego typu myślenie – powiedział szef polskiej dyplomacji. 

Komisja Europejska zaproponowała w środę reformę unijnej polityki azylowej. Zakłada ona wprowadzenie stałego systemu dystrybucji uchodźców, który byłby uruchamiany automatycznie w sytuacji kryzysowej.

Propozycja KE przewiduje, że zasady dublińskie nadal będą obowiązywać, ale zostaną one uzupełnione o „mechanizm korekcyjny”. Jeśli do jakiegoś kraju napłynie nieproporcjonalnie duża liczba uchodźców, o połowę większa niż ustalony z góry próg, to automatycznie nowi uchodźcy będą rozsyłani do innych państw unijnych według nowego systemu relokacji.

Komisja chce, aby państwa, które nie przyjmą uchodźców, mogły odstąpić od udziału w relokacji na rok, ale w zamian muszą zapłacić 250 tys. euro za każdego uchodźcę, którego nie przyjmą. Pieniądze trafią do kraju, który przejmie odpowiedzialność za danego migranta.

RP, PAP