logo

Pikieta pielęgniarek szpitala w Staszowie

Czwartek, 30 marca 2017 (11:15)
Aktualizacja: Czwartek, 30 marca 2017 (12:24)

Kilkadziesiąt pielęgniarek ze szpitala w Staszowie (Świętokrzyskie) pikietuje przed budynkiem lecznicy. Domagają się gwarancji podwyżek pensji i grożą odejściem od łóżek pacjentów, jeśli do końca tygodnia władze szpitala nie podejmą z nimi „konstruktywnych rozmów”.

W pikiecie, która ma potrwać do południa, uczestniczą też położne oraz pracownicy diagnostyki laboratoryjnej i obrazowej szpitala. Aby uczestniczyć w proteście, wzięły w pracy dzień wolny.

Pikieta jest jednym z elementów trwającego od dwóch lat sporu zbiorowego pomiędzy Związkiem Zawodowym Pielęgniarek i Położnych w staszowskim szpitalu a dyrekcją lecznicy. Protest zaostrzył się w poniedziałek. Tego dnia przedstawicielki organizacji rozpoczęły okupację gabinetu dyrektora, później zostały wyproszone z pomieszczenia i od tego czasu przebywają pod drzwiami gabinetu. Strajk ma charakter rotacyjny, a uczestniczą w nim zarząd związku zawodowego oraz pielęgniarki, które mają dzień wolny od pracy.

Decyzja o takiej formie protestu była konsekwencją braku rozmów z dyrekcją na temat podwyżek.

We wtorek władze szpitala zaprosiły protestujące pielęgniarki do rozmowy. Według związkowców, dyrektor lecznicy podczas spotkania poprosił przedstawicielki związku zawodowego o zawieszenie protestu do lipca, kiedy ma zacząć obowiązywać ustawa o minimalnym wynagrodzeniu pracowników medycznych.

W środę związkowcy przekazali dyrekcji lecznicy pismo dotyczące kolejnych możliwych etapów protestu.  Codziennie przez 24 godziny od pracy będą powstrzymywały się pielęgniarki wyznaczonych oddziałów, według opracowanego harmonogramu.

W poniedziałek od pracy mają powstrzymać się pracownicy diagnostyki laboratoryjnej, obrazowej, pielęgniarki zatrudnione w poradniach specjalistycznych i diagnostycznych oraz pielęgniarki z oddziału internistycznego z pododdziałem kardiologicznym i z oddziału geriatrycznego szpitala.

Każdego dnia mają strajkować pielęgniarki z innego oddziału.

Pełniący obowiązki dyrektora lecznicy Józef Żółciak podkreślił we wtorkowej rozmowie z PAP, że sprawa rozmów z protestującymi jest „w dalszym ciągu otwarta”.

Na początku sporu w 2015 r. Związek Zawodowy Pielęgniarek i Położnych w staszowskiej lecznicy domagał się 1,5 tys. zł podwyżki do pensji zasadniczej, co nie zostało spełnione. Gdy jesienią 2015 r. pojawiło się rozporządzenie ministra zdrowia, gwarantujące podwyżkę dla tej grupy zawodowej cztery razy po 400 zł w ciągu kilku lat, związek postulował, by pieniądze te wpisać do postawy wynagrodzenia, a nie przekazywać je jako dodatek do pensji, jak to ma miejsce obecnie. W tej chwili wypłacana jest druga transza tej podwyżki, a łącznie podwyżka wynosi ok. 450 zł netto miesięcznie.

Związek Zawodowy Pielęgniarek i Położnych w sporze zbiorowym reprezentuje też pracowników lecznicy, którzy nie mają swojej organizacji, pracujących w działach diagnostyki laboratoryjnej i obrazowej (domagają się podwyżek wynagrodzenia o 500 zł do podstawy pensji).

Szpital w Staszowie zatrudnia ok. 200 pielęgniarek; ponad 150 jest zrzeszonych w związku zawodowym. Według związkowców, początkująca pielęgniarka zarabia ok. 1,5 tys. zł netto (uwzględniając nocne i świąteczne dyżury), a pielęgniarka z 25-letnim stażem – 2,1-2,2 tys. zł netto. Osoby, które mają tytuł specjalisty, otrzymują 250 zł dodatku.

Szpital w Staszowie jest prowadzony przez samorząd powiatu staszowskiego. Ma ok. 350 łóżek na czterech podstawowych oddziałach – chirurgii ogólnej, chorób wewnętrznych, ginekologiczno-położniczym i pediatrycznym – oraz ośmiu specjalistycznych: neonatologicznym, otolaryngologicznym, chirurgii urazowo-ortopedycznej, urologicznym, geriatrycznym, rehabilitacji neurologicznej, anestezjologii i intensywnej terapii, neurologicznym i udarowym.

Szpital prowadzi też Ośrodek Rehabilitacji Dziennej. Udziela także świadczeń z zakresu ratownictwa medycznego. Działa przy nim 19 poradni specjalistycznych.

RP, PAP