logo

Prezydent Duda: Uważamy za obowiązek nieść światu świadectwo o Holokauście

Czwartek, 12 kwietnia 2018 (20:54)

My, Polacy, uważamy za swój obowiązek nieść światu świadectwo o Holokauście. Robiliśmy to już wtedy, gdy Niemcy go dokonywali – powiedział w czwartek prezydent Andrzej Duda podczas głównej ceremonii Marszu Żywych w byłym niemieckim obozie Auschwitz II-Birkenau.

W uroczystości uczestniczył prezydent Izraela Reuven Riwlin, a także ocaleni z zagłady i ok. 12 tys. młodych Żydów i Polaków.

„My, Polacy, uważamy za swój obowiązek nieść światu świadectwo o Holokauście. Robiliśmy to już wtedy, kiedy Niemcy go dokonywali. Zbrodnie popełniane przez nich tu, w Auschwitz, dokumentował w swoich raportach rotmistrz Witold Pilecki. Relację o zagładzie Żydów przez okupantów niemieckich – Jan Karski, emisariusz rządu polskiego na uchodźstwie, przekazał bezpośrednio najwyższym władzom państw alianckich – Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych” – podkreślił prezydent Andrzej Duda. Jak mówił, świat niestety pozostał głuchy na polskie wezwania.

Prezydent, stojąc miedzy ruinami dwóch największych obozowych komór gazowych, podkreślił, że Auschwitz-Birkenau na całym świecie jest „symbolem i synonimem Holokaustu”, przez który „przeszło” w latach 1941-1945 ponad 1 mln Żydów deportowanych z całej Europy. „Spotykamy się więc w miejscu, gdzie nazistowskie Niemcy popełniły największą w dziejach zbrodnię ludobójstwa – nie sposób zrozumieć, jak mogli dopuścić się takiego okrucieństwa” – mówił prezydent.

Zdaniem Andrzeja Dudy, wspólna – polska i żydowska – obecność w byłym obozie „jest znakiem i dowodem zwycięstwa życia nad śmiercią, zwycięstwa pamięci nad kłamstwem i zapomnieniem”. „Spotykamy się tutaj: Żydzi – naród ocalonych, i Polacy, naród także brutalnie prześladowany przez hitlerowską III Rzeszę. Spotykamy się, by razem złożyć hołd ofiarom Holokaustu. Pamiętamy i chcemy przekazać prawdę o tym, co tutaj się stało, przekazać ją następnym pokoleniom” – powiedział.

Polski przywódca zaznaczył, że jego obecność w Marszu Żywych wraz z prezydentem Izraela, jest znakiem czci, jaką Rzeczpospolita składa ofiarom niemieckiego ludobójstwa i troski o ich upamiętnienie. „Dzisiaj to my – współcześni Polacy, wypełniamy powinność strzeżenia pamięci i prawdy o czasach Zagłady. Wyrazem tego jest dbałość władz Rzeczpospolitej o miejsca pamięci, na czele z tym, gdzie się znajdujemy, na straży którego stoi Państwowe Muzeum Auschwitz-Birkenau” – powiedział.

Andrzej Duda w wystąpieniu nawiązał do 70. rocznicy powstania Izraela. „Jego istnienie, siła i suwerenność to ostateczny dowód klęski niemieckich zbrodniarzy. Nazistowski plan zagłady nie powiódł się, naród żydowski ocalał i niechaj nigdy więcej nikt nie ośmieli się podnieść na naród żydowski ręki” – dodał prezydent.

Podkreślił zarazem, że „pamięć i prawda o Zagładzie sprawiają, że oba nasze narody tak mocno, jak może nikt inny, rozumieją konieczność posiadania silnego państwa, które jako jedyne może zapewnić nam bezpieczeństwo, pomyślność i swobodny rozwój”.

Andrzej Duda przypomniał o współistnieniu przez setki lat Polaków i Żydów. „Mój kraj przez tysiąc lat był dla narodu żydowskiego (...) gościnnym, bezpiecznym domem. Byliśmy razem współobywatelami jednego suwerennego państwa, razem walczyliśmy o odzyskanie wolnej Polski w latach 1918-1920, wspólnie ją budowaliśmy” – zaznaczył Andrzej Duda.

Prezydent Izraela Reuven Riwlin w wystąpieniu podczas ceremonii Marszu Żywych mówił, że Żydzi „zawsze będą pamiętać przerażające potworności nazistów i tych, którzy z nimi współpracowali ze wszystkich narodów”. Podkreślił, że nie będą zapomniani ci, którzy „ryzykowali własnym życiem, aby ratować życie innych”.

Riwlin zaznaczył, że trzeba pamiętać o ofiarach Holokaustu. „Będziemy pamiętać ich historie, zwyczaje, życie codzienne (...) Sześć milionów Żydów zostało zamordowanych w trakcie Holokaustu, ale dla nas to nigdy nie będzie tylko statystyka” – oświadczył.

Ocenił, że „z roku na rok” udaje się na ich temat odkryć coraz więcej. „Zajmie to czas, ale dowiemy się, będziemy kontynuować, badać głębię naszej pamięci w Niemczech, na Ukrainie, w Polsce, na Węgrzech, w Grecji i w każdym innym miejscu” – powiedział prezydent Izraela.

Izraelski prezydent mówił, że to Niemcy stworzyli obozy, ale Żydzi nie byli mordowani tylko w nich. „Członkowie naszego narodu byli zdradzani przez tych, z którymi żyli ramię w ramię we Francji, Holandii, Belgii, byli mordowani przez Ukraińców, Litwinów oraz tak, również przez Polaków” – mówił. Jego zdaniem, zbyt wielu obywateli wschodniej i zachodniej Europy „kradło żydowską własność, zajmowało żydowskie domy, sprzedawało swoich żydowskich sąsiadów”. „Kiedy ci, którzy przeżyli Holokaust, wrócili po wojnie, bardzo często spotykali się z wrogością” – dodał.

Riwlin podkreślił, że Polska w 1939 r. stała się największym polem śmierci i morderstwa w Europie; był to obszar pod okupacją nazistów, gdzie Polacy byli narodem uciśnionym, który „ledwo dał radę przeżyć II wojnę światową”. Wskazał, że z grona Polaków pochodzi wielu Sprawiedliwych wśród Narodów Świata, którzy ryzykowali życiem swoim i najbliższych, pomagając innym. „Oni również są zapamiętani i będą pamiętani i czczeni. Każdy z nich oddzielnie” – oświadczył.

Zdaniem Riwlina, jeżeli Polacy czują, że ich wizerunek został wypaczony przez wydarzenia Holokaustu, to – jak powiedział – „ważniejsze jest, abyśmy współpracowali”. Zaproponował stworzenie instytutu badawczego, „abyśmy (…) razem mogli pracować nad upamiętnieniem”. „Abyśmy razem my –– Polacy i Żydzi – badali, co się stało, abyśmy mogli zagwarantować, że nigdy nie powtórzy się to [Holokaust] znowu” – mówił.

Reuven Riwlin powiedział też, że żaden naród nie jest w stanie poprzez legislatywę zarządzić zapomnienia. „Niemcy nie kupowali przebaczenia Żydów, tak jak żaden naród nie jest w stanie poprzez legislatywę zarządzić zapomnienia. Jako że żadna legislatywa nie może przykryć krwi, żaden własny interes nie może przykryć antysemityzmu, rasizmu, nienawiści do innych ludzi, ani w Austrii, ani we Francji, ani w Holandii, ani w Belgii, ani przede wszystkim w Niemczech” – mówił.

Jak dodał, ci, którzy są gotowi patrzeć odważnie w swą przeszłość i są gotowi stawić czoła antysemityzmowi, rasizmowi, znajdą w Izraelu sojuszników.

Riwlin wskazał też, że w czwartkowym Marszu Żywych, obok młodzieży wziął też udział m.in. szef Mosadu oraz izraelskiej policji.

Marsz Żywych wyruszył wczesnym popołudniem spod bramy obozowej z napisem „Arbeit macht frei” w byłym Auschwitz I. Na czele szli prezydenci Polski Andrzej Duda i Izraela Reuven Riwlin. Uczestniczyli w nim też ocaleni z Zagłady, w tym pochodzący z Piotrkowa Trybunalskiego rabin Meir Lau, który jest przewodniczącym rady Instytutu Yad Vashem.

Wśród uczestników Marszu był ocalony z Holokaustu Janek Jabłoń. Dziś mieszka w Kanadzie. „Pochodzę z Krakowa i tam straciłem całą rodzinę, 39 osób. Ja się uratowałem. Przyjechałem tu po ponad 70 latach. Jako 15-latek byłem tu przez rok. Przeżyłem, bo pomógł mi ruch oporu; pan Stańczykowski” – mówił z trudem powstrzymując wzruszenie.

W Marszu uczestniczył były polski więzień Auschwitz Bogdan Bartnikowski, który do obozu został deportowany, w sierpniu 1944 r. z Warszawy. Miał wtedy 12 lat. „To dla mnie ważny dzień, bo to Marsz Żywych, ale żywych więźniów Auschwitz-Birkenau jest dziś niewielu. I dlatego właśnie, czując się na siłach, jestem obecny. Oczywiście, to nie jest tylko demonstracja z mojej stron, że przeżyłem. Chcę wspominać o tych zamordowanych, zagazowanych Żydach i Polakach, od których właściwie zaczął się obóz już w 1940 r. Pierwsi więźniowie Auschwitz byli Polakami” – powiedział.

Pierwszy Marsz odbył się w 1988 r. Dotychczas trasę między byłymi obozami pokonało ok. 260 tys. osób. Wśród nich byli m.in. prezydenci Polski, Izraela i Węgier. Szedł też noblista Elie Wiesel oraz Rafi Eitan, który dowodził akcją ujęcia Adolfa Eichmanna, zbrodniarza odpowiedzialnego za masową zagładę Żydów.

 

RP, PAP