30-letni górnik zginął w kopalni „Knurów-Szczygłowice”
30-letni górnik zginął w kopalni „Knurów-Szczygłowice” – podały w czwartek rano służby kryzysowe wojewody śląskiego. Do wypadku doszło w środę 850 metrów pod ziemią. Był to już drugi tego dnia śmiertelny wypadek w polskich kopalniach węgla kamiennego.
Jak podało w porannym raporcie Wojewódzkie Centrum Zarządzania Kryzysowego w Katowicach (WCZK), do wypadku doszło w środę wieczorem; zginął w nim maszynista podziemnej lokomotywy. „Podczas wyjazdu lokomotywą z zajezdni lokomotyw na poziomie 850 m poszkodowany wychylił się z kabiny lokomotywy i został dociśnięty do obmurza tamy wentylacyjnej” – poinformowało WCZK.
Był to kolejny minionej doby śmiertelny wypadek w górnictwie. W środę rano zmarł 49-letni górnik w kopalni „Murcki-Staszic”. Do tamtego wypadku doszło 500 m pod ziemią.
Tego samego dnia w tej samej kopalni doszło do wstrząsu, w wyniku którego siedmiu górników doznało niegroźnych obrażeń. Dwóch z nich ze względu na stłuczenia głowy zostało na obserwacji w szpitalu, pięciu pozostałych po zaopatrzeniu wróciło do domów.
Przyczyny i okoliczności tych wypadków bada nadzór górniczy.
JG, PAP

