Francuska armia o zaginięciu rosyjskiego samolotu
Rzecznik francuskiej armii oświadczył, że Francja nie ma nic wspólnego z zaginięciem rosyjskiego samolotu wojskowego u wybrzeży Syrii. Ił-20 zaginął nad Morzem Śródziemnym.
Na jego pokładzie, jak podało rosyjskie ministerstwo obrony, znajdowało się 14 wojskowych. Łączność z załogą zanikła, gdy Ił-20 znajdował się 35 km od wybrzeży Syrii.
W tym czasie izraelskie myśliwce F-16 przeprowadziły atak na obiekty w syryjskiej prowincji Latakia; obok miasta o tej samej nazwie znajduje się rosyjska baza lotnicza Hmejmim. Zdaniem Rosjan, w momencie zaginięcia ich maszyny – w poniedziałek około godz. 23.00 (godz. 22.00 czasu polskiego) – z francuskiej fregaty Auvergne wystrzelone zostały pociski rakietowe. Resort powołuje się na dane z rosyjskich radarów.
„Zaprzeczamy jakiemukolwiek udziałowi” – powiedział Agencji Reutera rzecznik armii francuskiej pułkownik Patrik Steiger.
Amerykańska telewizja CNN, powołując się na źródło we władzach USA, podała, że rosyjski samolot został zestrzelony przez syryjską obronę przeciwlotniczą podczas próby odparcia izraelskiego ataku. Źródło to potwierdziło, że za ostrzałem Latakii stoi Izrael.
Izraelskie ministerstwo obrony nie skomentowało informacji Moskwy na temat domniemanego nalotu Izraela na obiekty w Syrii.
RP, PAP

