Chińskie MSZ odrzuca oskarżenia Trumpa
Rzecznik chińskiego MSZ Geng Shuang oświadczył w środę, że Chiny nie ingerują w wewnętrzne sprawy innych krajów, gdy na konferencji prasowej zapytano go o zarzuty ze strony prezydenta USA Donalda Trumpa, że ChRL usiłuje wpłynąć cłami na wybory w jego kraju.
We wtorkowym wpisie na Twitterze Trump zarzucił Chinom, że „otwarcie i aktywnie” próbują wpłynąć na amerykańskie wybory, atakując rolników i pracowników przemysłowych „z powodu ich lojalności” wobec niego. Najbliższe wybory parlamentarne w USA odbędą się 6 listopada.
Według amerykańskiego przywódcy, Chiny „od wielu lat wykorzystują USA w handlu”, a na wprowadzane przez Waszyngton karne cła odpowiadają taryfami wymierzonymi w określone grupy społeczne w USA – szczególnie w farmerów i robotników, których głosy znacznie przyczyniły się do zwycięstwa Trumpa w wyborach prezydenckich w 2016 roku.
W poniedziałek Trump ogłosił, że w przyszłym tygodniu wejdą w życie cła na kolejne chińskie produkty warte 200 mld dolarów rocznie. W odwecie Pekin zapowiedział taryfy na amerykańskie produkty wartości 60 mld dolarów rocznie. Wcześniej oba kraje ocliły już wzajemny eksport wart po 50 mld dolarów rocznie.
Na liście towarów objętych już odwetowymi cłami Pekinu jest m.in. soja – największy rolniczy produkt eksportowy USA do Chin. W ubiegłym roku do najludniejszego kraju świata trafiła ze Stanów Zjednoczonych soja warta 12 mld dolarów.
Choć rzecznik MSZ zaprzeczył w środę próbom „ingerencji w wewnętrzne sprawy” USA, ściśle kontrolowane przez władze państwowe media ChRL sugerowały wcześniej zamiar uderzenia w elektorat Trumpa w związku z nasilającym się konfliktem handlowym pomiędzy krajami. Chiński resort handlu określał ten spór jako największą wojnę celną w historii gospodarki.
Na przykład w lipcu, po wejściu w życie pierwszych taryf Trumpa, państwowa chińska telewizja opublikowała w internecie krótką kreskówkę propagandową w języku angielskim, w której animowane nasionko soi „tłumaczy” widzom sytuację w sporze handlowym. Filmik – stylizowany na edukacyjny – w rzeczywistości niesie przekaz polityczny z Pekinu.
„Chińskie środki odwetowe wpłyną na 10 amerykańskich stanów produkujących najwięcej soi, z czego dziewięć głosowało na Trumpa” – mówi nasionko, dodając, że trzy z tych stanów to tzw. swing states, czyli stany, które nie mają zdecydowanej preferencji partyjnej, a zdobycie ich głosów może przesądzić o wyniku wyborów.
„Czy więc tamtejsi wyborcy poprą Trumpa i Republikanów, gdy zostaną uderzeni po kieszeni?” – pyta nasionko na chińskiej kreskówce.
RP, PAP

