logo

Naciski na Londyn w sprawie porozumienia

Poniedziałek, 12 listopada 2018 (13:06)

Ministrowie ds. europejskich 27 państw UE kolejny raz poparli w poniedziałek w Brukseli działania unijnego negocjatora ds. brexitu Michaela Barniera. Z nieoficjalnych informacji wynika, że jest postęp w rozmowach; UE-27 naciska na Londyn w sprawie zakończenia rozmów.

Od oceny stanu rozmów rokowań zależy, czy jeszcze w listopadzie możliwy będzie dodatkowy szczyt UE w sprawie brexitu. Szef Rady Europejskiej Donald Tusk zapowiadał we wrześniu, że miałby się on odbyć 17-18 listopada, ale tylko pod warunkiem osiągnięcia znaczącego postępu wcześniej.

– Wszyscy wiemy, że zegar tyka, i musimy teraz doprowadzić do dobrego rezultatu, nie zostało nam zbyt wiele czasu – powiedział przed rozpoczęciem posiedzenia niemiecki minister ds. europejskich Michael Roth.

Wszystkie kwestie, w tym ta najbardziej problematyczna, dotycząca uniknięcia twardej granicy między Irlandią a Irlandią Północną, muszą zostać uzgodnione na tyle wcześnie, aby można było ratyfikować porozumienie przed datą wystąpienia Wielkiej Brytanii, czyli przed 29 marca 2019 r. W ostatnich miesiącach nie było postępu w tym zakresie.

– Na tym końcowym etapie negocjacji ministrowie kolejny raz pokazali, że jesteśmy zdeterminowani, by utrzymać jedność UE-27. Ponownie wyraziliśmy nasze zaufanie wobec negocjatora. Wspieramy jego starania, aby kontynuował prace na rzecz porozumienia – oświadczył po spotkaniu minister ds. europejskich sprawującej prezydencję w UE Austrii Gernot Bluemel.

Szczyt w najbliższy weekend – nawet jeśli ostatecznie uda się osiągnąć porozumienie – wydaje się mało prawdopodobny, ale presja czasu może sprawić, że do nadzwyczajnego spotkania szefów państw i rządów faktycznie dojdzie w ciągu kilku-kilkunastu dni.

Scenariusz taki jest tym bardziej prawdopodobny, że pojawiły się nieoficjalne informacje sugerujące postęp w rozmowach. Dziennik „Financial Times” pisał po piątkowym spotkaniu ambasadorów UE-27, że jest blisko przełomu w rozmowach. Negocjatorzy mieli przekazać, że jest porozumienie z Londynem w sprawie struktury umowy dotyczącej wyjścia Wielkiej Brytanii z UE, a także rozwiązania awaryjnego (backstopu) dotyczącego granicy między Irlandią a Irlandia Północną.

Zabezpieczeniem przed powrotem do tzw. twardej granicy w Irlandii jest zapowiedź brytyjskiego rządu dotycząca czasowo ograniczonego utrzymania tymczasowego członkostwa w unii celnej przez całe Zjednoczone Królestwo nawet po wyjściu z UE i zakończeniu tzw. okresu przejściowego. Zabezpieczenie takie miałoby funkcjonować aż do momentu znalezienia innego rozwiązania.

Unijni ministrowie wskazywali w poniedziałek, że to, czy dojdzie do porozumienia, zależy od Londynu. – Piłka jest po stronie Brytyjczyków, do nich należy polityczna decyzja – powiedziała dziennikarzom francuska minister ds. europejskich Nathalie Loiseau.

Choć kwestia granicy irlandzkiej była najbardziej problematyczna w ostatnich miesiącach, prowadzący rozmowy ze strony unijnej wskazują też na inne potencjalne problemy. Brytyjczycy – według nieoficjalnych doniesień – zażądali, żeby sektor rybny był wyłączony z unii celnej, w której ich kraj miałby pozostać po wyjściu z UE.

Londyn nie chce dawać rybakom z kontynentu gwarancji dostępu do swoich łowisk, co jest z kolei problematyczne dla krajów mających wielkie floty rybackie. Zamiast tego Downing Street chce negocjować „w dobrej wierze” prawa do połowów dla rybaków spoza Zjednoczonego Królestwa.

– Rybołówstwo to coś, o czym będziemy rozmawiać w ramach umowy o przyszłych relacjach, ale w związku z tym, że dyskutujemy o unii celnej, musimy sobie odpowiedzieć na wiele pytań i rybołówstwo jest jednym z nich. Dla nas, ale nie tylko dla nas: dla Holandii, Danii, Belgii, Irlandii i Hiszpanii to bardzo ważny problem – mówiła francuska minister.

Paryż chce utrzymania obecnego stanu rzeczy, tak by rybacy z tego kraju mieli prawo do połowów na wodach brytyjskich, ale Brytyjczycy mieliby również prawo do sprzedaży swoich ryb bez żadnych obostrzeń w ramach unii celnej.

Umowę o przyszłych stosunkach unijno-brytyjskich będzie można wynegocjować i zawrzeć dopiero wtedy, gdy Wielka Brytania stanie się państwem trzecim. Jednak ogólne założenia tych stosunków zostaną przedstawione w deklaracji politycznej towarzyszącej umowie o wyjściu.

Mimo znaków dających nadzieję na porozumienie UE cały czas przygotowuje się do negatywnego scenariusza, biorąc również po uwagę, że nawet gdy premier Theresa May zaakceptuje umowę z UE, może ona zostać odrzucona przez brytyjski parlament.

Nathalie Loiseau przekonywała, że scenariusz braku umowy nie jest preferowany, ale trzeba nad nim również pracować. – Nawet jeśli będziemy mieli porozumienie, nie możemy być pewni, czy Parlament Europejski lub brytyjski parlament ją ratyfikuje – zaznaczyła Francuzka.

RP, PAP

Aktualizacja 12 listopada 2018 (14:19)