Francja: 15 tys. osób protestowało w Paryżu na wezwanie CGT
Blisko 15 tys. osób uczestniczyło w piątek w Paryżu w demonstracji zorganizowanej na wezwanie centrali związkowej CGT, domagając się podwyżek. „Mobilizacje nie wykluczają się. Dobrze, że są akcje kolektywne” – powiedział szef CGT o „żółtych kamizelkach”.
Sekretarz generalny centrali związkowej CGT Philippe Martinez wezwał do zorganizowania tego strajku po blisko trzech tygodniach protestów „żółtych kamizelek” i po wystąpieniu prezydenta Francji Emmanuela Macrona, który w poniedziałek starał się załagodzić narastający konflikt społeczny.
W piątek strajkujący na wezwanie Martineza domagali się podwyżek, darmowej edukacji, miejsc pracy, lepszych usług publicznych i wyższych emerytur; ich żądania pokrywają się z hasłami „żółtych kamizelek”.
„Dobrze, że są akcje kolektywne, »żółte kamizelki«, »czerwone kamizelki«, »niebieskie kamizelki«, to bez znaczenia. Teraz trzeba, aby te akcje mogły się zjednoczyć” – powiedział Martinez.
Według CGT, w Paryżu protestowało 15 tys. osób. W Lyonie – według policji – było 2,5 tys. demonstrantów, w Saint-Etienne i Grenoble – po 1,4 tys. osób.
W piątek rano, przed manifestacją w Paryżu, Martinez był gościem telewizji BFMTV i wzywał do udziału w protestach. „Potrzebne są strajki wszędzie! [...] Najlepszy sposób działania to oczywiście to, co robią »żółte kamizelki«, ale trzeba też strajkować, bo trzeba podnieść stawkę” – podkreślił.
W marszach udział wzięli pracownicy sektora publicznego i prywatnego, licealiści, studenci, nauczyciele; pokazali się też przedstawiciele skrajnych lewicowych partii: Francja Nieujarzmiona i Nowa Partia Antykapitalistyczna (NPA).
Specjalista od organizacji związkowych Stéphane Sirot powiedział w wywiadzie dla AFP, że ruch „żółtych kamizelek” potrafił się zmobilizować bez żadnych struktur i komunikując się przez media społecznościowe, sprawił, że tradycyjne związki zawodowe nie mają przyszłości.
„Żółte kamizelki” od ponad czterech tygodni protestują w całej Francji przeciw wciąż rosnącym kosztom utrzymania. W Paryżu w ostatnie weekendy protesty przerodziły się w gwałtowne zamieszki. Ruch zmusił rząd do ustępstw, w tym do wycofania projektu akcyzy na benzynę. „Żółte kamizelki” mają jednak zamiar nadal protestować.
RP, PAP

