logo

PERN wykrył skażenie ropy

Czwartek, 20 czerwca 2019 (12:25)
Aktualizacja: Czwartek, 20 czerwca 2019 (15:55)

PERN wykrył skażenie ropy i na kilkanaście godzin wstrzymał tłoczenie surowca rurociągiem Przyjaźń. Dostawy już wznowiono – poinformowała spółka.

Jak podał PERN, w środę po południu spółka zatrzymała tłoczenie ropy „od strony wschodniej” – powodem był „fakt wykrycia przez spółkę przekroczonych norm chlorków organicznych w dostarczonym surowcu”.

„PERN zastosował procedurę reagowania w tego typu sytuacjach i postąpił zgodnie z ustaleniami z rafineriami w tym zakresie. Dziś rano, po wykonaniu dodatkowych analiz kolejnych partii ropy naftowej i potwierdzeniu jej właściwej jakości, tłoczenie zostało przywrócone. Nie ma zagrożenia w dostawach surowca dla klientów PERN” – podkreśliła spółka w czwartkowym komunikacie.

PERN podał, iż zwrócił się do GomelTransieft „z prośbą o wyjaśnienie tej sytuacji”. „W odpowiedzi białoruski operator rurociągu podkreślił, że incydent jest wynikiem przełączania kolejnych elementów infrastruktury” – poinformowała spółka.

PERN zaznaczył, iż „zgodnie z procedurami obowiązującymi w spółce o całym zdarzeniu poinformował odpowiednie instytucje państwowe, w tym Ministra Energii”.

„PERN od momentu przywrócenia dostaw ropy do Polski regularnie, częściej niż wynika to z normy GOST, bada dostarczany surowiec. Chodzi o zabezpieczenie sieci PERN i instalacji klientów przed ryzykiem przerobu skażonego surowca” – podkreśliła spółka.

PERN przypomniał, iż „zgodnie z deklaracjami strony rosyjskiej, od 1 lipca rurociąg Przyjaźń ma być w pełni przepustowy i posiadać możliwość dostarczania czystego surowca poprzez wszystkie trzy nitki”.

19 kwietnia informowano, że rurociągiem Przyjaźń płynie przez Białoruś w kierunku zachodnim zanieczyszczona ropa. PERN, aby ochronić krajowy system przesyłowy i instalacje rafineryjne, 24 kwietnia wstrzymał odbiór dostaw zanieczyszczonej rosyjskiej ropy. Na wniosek rafinerii odbierających ropę tą drogą wznowił 9 czerwca odbiory surowca.

Oczyszczenie systemu przesyłowego i magazynowego w Polsce z brudnej rosyjskiej ropy zabierze 5-6 miesięcy - zapowiedział w środę pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej Piotr Naimski. Jak przypomniał, pozbywanie się brudnej ropy polega na tym, że rozcieńcza się ją czystym surowcem i doprowadza do takiego poziomu zanieczyszczeń, które są akceptowalne z technologicznego punktu widzenia.

„W trakcie kryzysu byliśmy zmuszeni, by w praktyce przetestować funkcjonowanie maksymalnych możliwości przeładunkowych Naftoportu, maksymalne zdolności logistyczne PERN-u. Rafinerie zostały zmobilizowane do technologicznej manipulacji gatunkami ropy, by utrzymać produkcję paliw, która została utrzymana na normalnym poziomie” – tłumaczył w środę Naimski.

„Nie było z tego powodu żadnych perturbacji na rynku paliwowym” – podkreślił. Jak ocenił, „ten bardzo poważny kryzys został rozwiązany z sukcesem”.

„Będą jednak trwały rozmowy – i one się toczą – o odszkodowaniach. Na poziomie technicznym kryzys został rozwiązany, ale na poziomie handlowym i odszkodowań jeszcze rozwiązany nie został” – dodał Naimski.

Problematyczny jest wolumen brudnej ropy, który znalazł się w naszym kraju. Polska szacuje, że to ok. 1 mln ton. Rosjanie uważają zaś, że zanieczyszczonej ropy jest mniej, a milion ton, na który wskazują Polacy, to surowiec wymieszany już z czystą ropą. 

RP, PAP