Portugalia: Strajk lekarzy i pielęgniarek
Ponad 3000 operacji zostało odwołanych w Portugalii w efekcie trwającego od wtorku protestu lekarzy i pielęgniarek. Paraliż publicznej służby zdrowia potrwa do soboty.
Z szacunków komitetu strajkowego wynika, że łącznie w całej Portugalii bierze udział w strajku ponad 80 proc. lekarzy i pielęgniarek zatrudnionych w państwowych szpitalach. W niektórych placówkach, m.in. w Chaves na północy, we wtorek nie podjął pracy nikt z personelu medycznego.
Jak powiedziała PAP szefowa Związku Zawodowego Pielęgniarek Portugalii (SEP) Guadelupe Simoes, głównym postulatem środowiska przez nią reprezentowanego jest zwiększenie liczby etatów w publicznej służbie zdrowia.
„Protest lekarzy zostanie zakończony w nocy ze środy na czwartek. W dalszym ciągu do soboty kontynuowany będzie tymczasem strajk pielęgniarek we wszystkich szpitalach na terenie kraju” – dodała Simoes.
Według szefowej związku, wysoka frekwencja w proteście pielęgniarek może doprowadzić do całkowitego paraliżu szpitali. „Do soboty należy się spodziewać odwołania łącznie 6000 operacji” – dodała.
W środę po południu minister zdrowia Marta Temido stwierdziła, iż socjalistyczny gabinet Antonia Costy nie ponosi żadnej odpowiedzialności za trwający od wtorku paraliż portugalskiej służby zdrowia.
„Odwoływanie na skutek strajku zabiegów w szpitalach, podobnie jak starzenie się portugalskiego społeczeństwa, to procesy niezawinione przez obecny rząd” – powiedziała minister Temido.
Od września 2018 r. portugalskie środowisko pielęgniarskie organizuje regularne akcje protestacyjne. Domaga się m.in. zwiększenia personelu w placówkach publicznej służby zdrowia o 20 tys. osób, a także obniżenia wieku emerytalnego z 66 do 57 lat.
Z kolei głównymi postulatami lekarzy jest obniżenie z 18 do 12 godzin tygodniowego dyżuru na izbie przyjęć, a także zapewnienie każdemu obywatelowi lekarza pierwszego kontaktu.
RP, PAP

