logo

Pentagon zatwierdził decyzję o wysłaniu wojska do Arabii Saudyjskiej

Sobota, 20 lipca 2019 (08:40)

Desygnowany na szefa Pentagonu Mark Esper zatwierdził w piątek decyzję o dyslokacji amerykańskiego kontyngentu wojskowego w Arabii Saudyjskiej. W komunikacie wskazano, że inne elementy odstraszania mogą zostać użyte, „gdyby pojawiło się wiarygodne zagrożenie”.

Wcześniej o zamiarze rozmieszczenia amerykańskich wojsk na Półwyspie Arabskim poinformowała saudyjska agencja prasowa SPA, która podała, że panujący w Arabii król Salman wyraził w piątek zgodę na stacjonowanie kontyngentu amerykańskiego na terytorium królestwa. „Będzie to służyć wzmocnieniu regionalnego bezpieczeństwa” – podkreślił tamtejszy resort obrony.

W komunikacie wydanym w piątek wieczorem przez saudyjskie ministerstwo obrony kierowane przez pierwszego wicepremiera i zarazem przewodniczącego komitetu ds. walki z korupcją, ks. Muhammada ibn Salmana as-Sauda, zaznaczono, że chodzi „o podniesienie poziomu współdziałania Arabii Saudyjskiej i USA na rzecz zapewnienia pokoju i stabilności w regionie”.

Źródła amerykańskie, z którymi skontaktowali się dziennikarze agencji Associated Press, potwierdziły ze swej strony, że chodzi o dyslokację kontyngentu liczącego ok. 500-700 żołnierzy, a także skierowanie do Arabii Saudyjskiej samolotu myśliwskiego i dostarczenie pocisków rakiety dla obrony przeciwlotniczej tego kraju.

Również w piątek Pentagon poinformował, że koncern Lockheed Martin wygrał przetarg o wartości 1,48 mld USD na zainstalowanie i doposażenie systemu obrony przeciwrakietowej typu THAAD w Arabii Saudyjskiej.

Decyzja o ponownej dyslokacji wojsk amerykańskich w królestwie Saudów była przedmiotem negocjacji trwających od kilku miesięcy, „nie stanowi zatem odpowiedzi na przejęcie w piątek przez Irańską Gwardię Rewolucyjną brytyjskiego tankowca”. Część sił USA, jakie skierowano na Półwysep Arabski, już zresztą przybyła do bazy Prince Sultan, znajdującej się na południe od saudyjskiej stolicy, Rijadu – pisze AP.

Po pierwszych doniesieniach o przejęciu w piątek przez irańską Gwardię Rewolucyjną dwóch brytyjskich tankowców Pentagon poinformował, że na bieżąco monitoruje sytuację w cieśninie Ormuz.

„Nieuzbrojony samolot patrolowy pozostający w międzynarodowej strefie lotów śledzi rozwój sytuacji w cieśninie” – powiedział pułkownik Earl Brown, rzecznik Centralnego Dowództwa (Central Command) sił zbrojnych USA. Podkreślił równocześnie, że centralne dowództwo marynarki wojennej „jest w stałym kontakcie z wszystkimi amerykańskimi statkami działającymi na tamtym obszarze, by w razie czego zapewnić im maksymalne bezpieczeństwo”.

W ocenie szefa podległej ministerstwu obrony USA Agencji Wywiadu Obronnego (DIA), gen. Roberta Ashleya, Iran zwiększył w ostatnim okresie liczbę incydentów i napaści, aby ukryć fakt, że będąca pod naporem sankcji gospodarka znajduje się na krawędzi zapaści. „Obecne działania Iranu to rozpaczliwa próba zmiany status quo” – oświadczył Ashley w piątek podczas forum bezpieczeństwa w Aspen w stanie Kolorado.

W ocenie Agence France Presse ogłoszenie decyzji o ponownym przyjęciu wojskowych amerykańskich przez Arabię Saudyjską – poprzednio Amerykanie stacjonowali tam w latach 1991–2003 w związku z wojną w Iraku – nie było przypadkowe.

Zarówno przejęcie brytyjskiego tankowca w piątek przez Iran, jak i zestrzelenie przez amerykański okręt wojenny USS Boxer irańskiego drona, który zbliżył się do niego na odległość niecałego kilometra w cieśninie Ormuz w czwartek – to kolejne odsłony coraz ostrzejszego konfliktu między władzami USA oraz Iranu.

Tankowiec Stena Impero został przejęty krótko po godz. 19.00 czasu lokalnego (17.00 czasu polskiego) w trakcie przepływania przez międzynarodowe wody w pobliżu cieśniny Ormuz. Na pokładzie statku znajdowały się 23 osoby.

Nie jest to pierwszy incydent tego rodzaju na wodach Zatoki Perskiej w ostatnim okresie. Waszyngton oskarża Iran i wspieranych przez Iran bojowników o ataki na statki, w tym na tankowce przewożące ropę naftową. Teheran od dawna grozi zablokowaniem cieśniny Ormuz, przez którą transportowana jest prawie 1/5 światowych dostaw ropy naftowej, jeśli nie uzyska możliwości eksportowania własnej ropy.

Zaostrzający się konflikt między Iranem i USA sprawił, że Departament Stanu zarządził wyjazd z Iraku amerykańskich „pracowników rządowych niepełniących kluczowych funkcji”.

Dodatkowo na początku maja USA skierowały na Bliski Wschód grupę uderzeniową okrętów wojennych z lotniskowcem Abraham Lincoln i eskadrę bombowców B-52 oraz baterie Patriot. 

RP, PAP

Aktualizacja 20 lipca 2019 (09:55)