logo

Znów starcia w Hongkongu

Niedziela, 4 sierpnia 2019 (19:21)
Aktualizacja: Niedziela, 4 sierpnia 2019 (21:18)

Policja w Hongkongu użyła dzisiaj gazu łzawiącego do rozproszenia kilkuset osób protestujących na głównej wyspie miasta przeciwko projektowi nowelizacji prawa ekstradycyjnego. Dzień wcześniej również doszło do starć demonstrantów z policją.

Przedstawiciel Pekinu powiedział, że „Chiny nie będą bezczynnie patrzeć” i nie pozwolą na samoistny bieg wydarzeń – podała oficjalna agencja prasowa Xinhua.

Od miesięcy w Hongkongu mają miejsce protesty przeciwko władzom lokalnym i zgłoszonemu przez nie projektowi nowelizacji prawa ekstradycyjnego, która umożliwiłaby m.in. przekazywanie osób podejrzanych o przestępstwa do Chin kontynentalnych. Pod wpływem największych demonstracji od przyłączenia Hongkongu do ChRL w 1997 roku władze bezterminowo zawiesiły prace nad projektem, ale nie wycofały go całkowicie, czego domagają się protestujący.

„Rząd centralny nie będzie siedzieć bezczynnie i pozwalać, aby ta sytuacja trwała dalej. Stanowczo uważamy, że Hongkong będzie w stanie pokonać trudności i stojące przed nim wyzwania” – napisała Xinhua.

Niedziela to kolejny dzień protestów. Manifestanci rozdawali kolorowe ulotki wzywające do strajku powszechnego w poniedziałek. Krzyczano „Przywrócić Hongkong” i „Rewolucja naszych czasów”.

Protesty przeciwko nowelizacji prawa rozszerzyły swój cel i ich uczestnicy domagają się, oprócz większej demokracji, rezygnacji z urzędu Carrie Lam, szefowej administracji Hongkongu.

Policja poinformowała, że protestujący „uczestniczyli w nielegalnym zgromadzeniu”, podobnym do sobotniego, kiedy w rejonie Koulun siły bezpieczeństwa zaczęły rozpraszać gazem łzawiącym ubranych na czarno aktywistów. Policja oświadczyła też, że aresztowano około 20 osób za udział w nielegalnych zgromadzeniach i chuligaństwo.

Jak w niedzielę podała Xinhua, dzień wcześniej „radykalni protestujący” dopuszczali się aktów przemocy, m.in. atakowali posterunki policji, niszczyli pojazdy, podpalali kosze na śmieci i blokowali wjazd do tunelu łączącego główną wyspę z półwyspem Koulun.

Podejrzewa się również, że celowo uszkodzili flagę narodową Chin, co jest naruszeniem prawa – dodano. Władze potępiły te działania i zapowiedziały, że winni zostaną pociągnięci do odpowiedzialności.

Były szef administracji Hongkongu CY Leung określił zerwanie flagi jako „bardzo obelżywe” i zaoferował nagrodę w wysokości 1 mln dolarów hongkońskich (ok. 495 tys. zł) za przekazanie informacji, które doprowadzą organy ścigania do sprawcy. Leung jest obecnie wiceprzewodniczącym Ludowej Politycznej Konferencji Konsultatywnej Chin (LPKKCh) – organu doradczego Komunistycznej Partii Chin (KPCh).

W piątek przeciwko działaniom lokalnego rządu w związku ze sporem o nowelizację protestowały tysiące przedstawicieli zawodów medycznych oraz tysiące pracowników administracji publicznej. 

RP, PAP