logo

Chiny nie chcą odpuścić

Poniedziałek, 25 listopada 2019 (11:20)

Hongkong jest częścią Chin niezależnie od okoliczności – oświadczył w poniedziałek szef chińskiego MSZ Wang Yi.

Szef chińskiego MSZ wypowiedział się tak po niedzielnych wyborach do rad dzielnic Hongkongu, w których opozycja demokratyczna odniosła miażdżące zwycięstwo nad kandydatami prorządowymi.

Wybory lokalne powszechnie uznawane były za plebiscyt poparcia społecznego dla prodemokratycznych protestów trwających w tym specjalnym regionie administracyjnym ChRL od prawie sześciu miesięcy. Zdaniem obserwatorów, wysoka frekwencja i zwycięstwo demokratów sugerują, że protesty wciąż cieszą się poparciem Hongkończyków, mimo że w ostatnich tygodniach stawały się coraz gwałtowniejsze.

„Niezależnie od tego, jakie rzeczy dzieją się w Hongkongu, jest on częścią chińskiego terytorium […]. Nie powiodą się żadne próby zniszczenia Hongkongu ani jego stabilności i rozwoju” – powiedział dziennikarzom Wang Yi po spotkaniu z premierem Japonii Shinzo Abem.

Premier Japonii wezwał natomiast chińskie władze do utrzymania wolności i otwartości byłej brytyjskiej kolonii. Podkreślił „wagę umożliwienia Hongkongowi rozkwitu zgodnie z zasadą jeden kraj, dwa systemy”, która gwarantuje regionowi szeroką autonomię – przekazała japońska agencja Kyodo.

Ogłoszone później w poniedziałek oficjalne wyniki potwierdziły olbrzymie zwycięstwo demokratów w wyborach do rad dzielnic Hongkongu, które od 2007 roku zdominowane były przez sympatyków Pekinu. Demokraci wywalczyli większość miejsc w radach 17 spośród 18 hongkońskich dzielnic. Politycy prorządowi zachowali większość tylko w dzielnicy Islands, gdzie 8 z 18 mandatów rozdzielono automatycznie bez głosowania.

W ostatnich tygodniach demonstracje w Hongkongu stawały się coraz bardziej gwałtowne i regularnie dochodziło do starć z policją. Demonstranci domagają się demokratycznych wyborów szefa administracji regionu i wszystkich członków lokalnego parlamentu. Żądają również niezależnego śledztwa w sprawie działań policji, której zarzucają używanie nadmiernej siły. Popierane przez Pekin władze Hongkongu wykluczyły jednak ustępstwa.

 

 

AB, PAP