logo

Więzienie za zabicie karpia

Wtorek, 26 listopada 2019 (10:54)

59-letni Wojciech C. sprzedawał w grudniu 2018 r. w Krotoszynie karpie, uśmiercając je gilotyną. O podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez sprzedawcę zawiadomiła policję Fundacja Międzynarodowy Ruch na rzecz Zwierząt Viva! Do obrońców zwierząt trafiło nagranie z targowiska.

– Kiedy otwierałam filmik nagrany w Krotoszynie, byłam przekonana, że nic mnie nie zaskoczy. Myliłam się. Mężczyzna w sposób absolutnie okrutny zabijał ryby. Naprawdę nie dało się na to patrzeć – powiedziała wówczas  Anna Plaszczyk z Fundacji Viva! prowadzącej kampanię „Krwawe Święta”.

Sprawa znalazła swój finał w sądzie. Prokuratura z Krotoszyna wnioskowała o 6 miesięcy więzienia dla oskarżonego „ze względu na wysoce szkodliwy społecznie czyn”.

Pełnomocnik Fundacji Viva!, adwokat Katarzyna Topczewska, sprawę nazwała precedensową i zażądała roku więzienia oraz zakazu hodowli i sprzedaży ryb na 5 lat. Jak podkreśliła, ustawodawca przesądził, że jedynym sposobem na zabijanie i minimalizowanie cierpienia zwierząt jest ich wcześniejsze ogłuszanie.

Mężczyzna przyznał się do zarzucanego mu czynu, ale – według jego słów – nie wiedział, że nie można w taki sposób zabijać karpi. Zapewniał w sądzie, że nigdy więcej nie będzie tak robił i wnioskował o uniewinnienie.

Sąd Rejonowy w Krotoszynie skazał 11 marca 2019 r. Wojciecha C. na 3 miesiące bezwzględnego więzienia, nawiązkę 1000 zł i przepadek dowodu rzeczowego w postaci gilotyny.

– Oskarżony był już wcześnie skazany na więzienie, w związku z tym przepisy Kodeksu karnego nie przewidują możliwości warunkowego zawieszenia kary, dlatego jest ona bezwzględna – tłumaczyła sędzia podczas uzasadnienia wyroku.

Pełnomocnik Fundacji Viva! zaskarżyła wyrok. W poniedziałek w Sądzie Okręgowym w Kaliszu odbyła się w tej sprawie apelacja. – Mam nadzieję, że w najgorszym przypadku sąd utrzyma ten wyrok w mocy, bo nie wyobrażam sobie, żeby była inna kara niż bezwarunkowe pozbawienie wolności – powiedziała mecenas Topczewska. Wyjaśniła, że „gilotyna to była tępa krajalnica do sera i dlatego w mojej ocenie to było szczególne okrucieństwo”.

Na sprawie apelacyjnej oskarżonego prezentował adwokat Wojciech Kołodziejczyk z Kalisza, który został opłacony ze środków zebranych podczas internetowej zbiórki pieniędzy na rzecz obrony Wojciecha C. Zainicjował ją Leszek Świerzewski z Pudliszek.

Mężczyzna postanowił pomóc oskarżonemu, bo – jak powiedział: – Każdy wędkarz i rybak wie, że ryb się nie ogłusza, wszystko idzie pod nóż i pod maszyny, a tu za coś takiego karać więzieniem; to niesprawiedliwe.

Podczas apelacji sąd poinformował o możliwości zmiany kwalifikacji prawnej czynu ze znęcania się nad rybami ze szczególnym okrucieństwem na zarzut ich uśmiercania.

Ponadto sędzia Maria Siwek-Walczak postanowiła powołać biegłego z zakresu ichtiologii, żeby uzyskać odpowiedź m.in. na pytania, czy karpie mają układ nerwowy pozwalający na odczuwanie bólu i strachu oraz czy posiadają na skórze receptory wyczuwające krew od innego osobnika tego gatunku, co może powodować ich cierpienie.

Ichtiolog ma odpowiedzieć m.in. na pytanie, czy karpie odczuwają ból i strach – zdecydował w poniedziałek Sąd Okręgowy w Kaliszu rozpatrujący apelację od wyroku trzech miesięcy dla 59-latka gilotynującego ryby bez ogłuszania. Odwołanie wniosła Fundacja Viva!, która domaga się roku więzienia.

 

 

AB, PAP