Alex Azar o lobbingu na rzecz „prawa” do aborcji
Azar mówił o tym na spotkaniu z odpowiedzialnymi za resort zdrowia w 25 „podobnie myślących” państwach, jakie odbyło się 16 stycznia w Waszyngtonie. Wskazał na ciągłe powtarzanie w aulach Narodów Zjednoczonych i Światowej Organizacji Zdrowia”wyrażeń: „zdrowie seksualne i reprodukcyjne” oraz „prawa reprodukcyjne”, co ma na celu ich uprawomocnienie. Za „coraz bardziej jasne” uznał, że gdy niektóre instytucje ONZ i państwa mówią o prawach reprodukcyjnych, chodzi im po prostu o „nieograniczony dostęp do aborcji”. – Nie możemy tego pozostawić bez odpowiedzi – powiedział amerykański polityk.
– Stwierdziłem ten fakt w ONZ we wrześniu i powtórzę to tutaj: nie ma międzynarodowego prawa do aborcji. Z drugiej strony istnieje międzynarodowe prawo do życia – podkreślił z mocą Azar. Przywołał słowa prezydenta Trumpa, który na forum międzynarodowym stwierdził, że służba zdrowia istnieje po to, by poprawiać stan zdrowia i chronić ludzkie życie. – Wszyscy podzielamy ten cel – wskazał sekretarz zdrowia.
Jego zdaniem, stawką w tej „światowej walce” jest również suwerenność państw. Jeśli bowiem aborcja rzeczywiście zostałaby „międzynarodowym prawem człowieka”, oznaczałoby to, że państwa, których prawo chroni życie dziecka nienarodzonego, łamałyby prawo międzynarodowe ze wszystkimi tego konsekwencjami. Tymczasem „każde państwo ma prawo i obowiązek wobec swoich obywateli, by samodzielnie decydować, jakie prawo i polityka są najlepsze dla wzmocnienia rodziny, dla zapewnienia kobietom i dziewczętom optymalnej opieki zdrowotnej w ciągu całego życia oraz dla ochrony nienarodzonych”.
Przyznał jednocześnie, że ustawodawstwo aborcyjne w USA należy do najbardziej liberalnych na świecie. Zapewnił jednak, że administracja Trumpa stara się o lepszą ochronę życia nienarodzonych za pośrednictwem narzędzi prawnych.
AB, PAP

