Pożar w Biebrzańskim PN. Świadectwo strażaka
Pożar w Biebrzańskim PN jest jednym z największych, z jakimi polscy strażacy mieli do czynienia – ocenił w rozmowie z PAP uczestnik akcji gaśniczej w BPN mł. brygadier Tomasz Grelak. Przed prawie dwoma laty dowodził jednym z modułów polskich strażaków, którzy pomagali gasić pożary w Szwecji.
Naczelnik wydziału operacyjnego Komendy Wojewódzkiej PSP w Poznaniu mł. brygadier Tomasz Grelak, który bierze udział w pracach sztabu w Biebrzańskim Parku Narodowym, zaznaczył w rozmowie z PAP, że dotychczas powierzchnia spalonego obszaru to około 6 tys. hektarów.
Dodał, że w piątek strażacy skupiają swoje działania na wysokości miejscowości Wroceń, gdzie starają się nie dopuścić do spalenia lasu. Pożar w parku skupia się obecnie w dwóch głównych ogniskach. Jak zaznaczył, jak dotąd nie ma sygnałów o tym, by zapalił się torf. Przyznał jednak, że teren objęty pożarem jest zbyt duży, żeby z całą pewnością to wykluczyć.
Grelak zaznaczył, że pożar w BPN – zaraz po pożarze lasów w Kuźni Raciborskiej i pożarze w Puszczy Noteckiej – jest jednym z największych, z którymi polska straż pożarna miała kiedykolwiek do czynienia.
Strażak przyznaje, że o ile polscy strażacy mają ogromne doświadczenie w gaszeniu pożarów nieużytków, traw i trzcin, o tyle doświadczenie to jest mniejsze w przypadku pożarów w tak trudnym terenie i na tak dużej powierzchni, jaką zajmuje Dolina Biebrzy.
Dodatkowo akcję utrudniają warunki atmosferyczne oraz wysuszona trawa i trzcina. Strażacy mają też duży problem z dotarciem do ognisk pożaru.
Grelak zapytany o podobieństwo pożaru w BPN do rozległych pożarów z 2018 roku w Szwecji, gdzie dowodził jednym z modułów polskich strażaków walczących z ogniem, zaznaczył, że „wbrew pozorom pożary te są do siebie bardzo podobne”.
„Wspólnym mianownikiem na pewno jest trudność w dotarciu do ognisk pożaru. Tak samo tam, jak i tutaj ze względu na brak możliwości dojazdu od pewnego momentu byliśmy zmuszeni iść pieszo. Wykorzystywane były również samoloty” – powiedział.
Porównując pożary w Szwecji do pożaru w BPN, podkreślił również pomoc społeczności lokalnej. „To jest niesamowite. Od rzeczy prozaicznych, typu dostarczanie żywności, po pomoc inżynieryjną, techniczną, udostępnianie infrastruktury czy pomoc w przewożeniu strażaków” – podkreślił. Dodał, że z podobną skalą pomocy strażacy spotkali się w Szwecji. „To dla nas, dla strażaków, ogromna pomoc” – ocenił. Podziękował również za pomoc Lasom Państwowym, SG, policji oraz żołnierzom WOT.
JG, PAP

