Protest pracowników transgranicznych
Zatrudnieni w Czechach mieszkańcy polsko-czeskiego pogranicza protestowali w piątek wieczorem w pobliżu przejścia granicznego w Chałupkach (Śląskie), domagając się umożliwienia im powrotu do pracy.
Od blisko miesiąca większość zatrudnionych w Czechach mieszkańców przygranicznych miejscowości nie pracuje, ponieważ po powrocie z pracy do domu każdorazowo byliby kierowani na dwutygodniową kwarantannę. O zmianę tych regulacji kilkakrotnie apelowali w ostatnich tygodniach samorządowcy m.in. z powiatów cieszyńskiego, wodzisławskiego, raciborskiego oraz Jastrzębia-Zdroju.
O piątkowym proteście jego uczestnicy informowali się głównie w mediach społecznościowych. Akcja polegała na spacerowaniu po przejściu dla pieszych oraz chodnikach w pobliżu przygranicznego skrzyżowania. Protestujący – zgodnie z obowiązującymi zasadami – mieli maseczki i zachowywali co najmniej dwumetrowe odległości między poszczególnymi osobami. Niektórzy mieli ze sobą polskie i czeskie flagi.
Policja nie interweniowała ani nie legitymowała uczestników akcji. W ocenie policji, w trwającej blisko godzinę akcji uczestniczyło w różnych jej momentach od 50 do ok. 80 osób.
Uczestnicy protestu mówili reporterom, że boją się utraty pracy u czeskich pracodawców, z którymi często są związani od wielu lat. Niektórzy wskazywali na brak środków do życia, ponieważ już od miesiąca są pozbawieni możliwości zarobkowania. Apelowali o otwarcie granicy dla osób zatrudnionych w Czechach, z zachowaniem obostrzeń sanitarnych, ale bez obowiązkowej kwarantanny, wprowadzonej od 27 marca.
Według danych Czeskiego Urzędu Statystycznego, w 2018 r. w Czechach zatrudnionych było ok. 47,5 tys. Polaków. Statystyka nie obejmowała osób, które w Czechach założyły działalność gospodarczą. W samym powiecie wodzisławskim problem dotyczy ok. 3,5 tys. osób. Na sobotę podobny do piątkowego protest zapowiedziano w Cieszynie.
AB, PAP

