logo

Sytuacja polskich kierowców w Wielkiej Brytanii

Poniedziałek, 21 grudnia 2020 (17:56)
Aktualizacja: Poniedziałek, 21 grudnia 2020 (19:56)

W związku z decyzją Francji ws. zamknięcia granicy z Wielką Brytanią na kontynent nie może wrócić nawet kilkanaście tysięcy kierowców, w tym kilka tysięcy z Polski – ocenił prezes związku pracodawców Transport i Logistyka Polska Maciej Wroński.

Maciej Wroński w rozmowie z PAP podkreślił, że decyzja Francuzów o całkowitym wstrzymaniu przewozów drogowych z Wielkiej Brytanii jest dla sektora transportowego „nagła i niezrozumiała”. W niedzielę, po posiedzeniu rządowej rady obrony i bezpieczeństwa narodowego, ogłoszono wprowadzenie we Francji od północy z niedzieli na poniedziałek 48-godzinnego zakazu wjazdu dla osób przybywających z Wielkiej Brytanii.

Decyzja jest spowodowana szerzeniem się w tym kraju nowego wariantu wirusa SARS-CoV-2, który według informacji władz brytyjskich jest bardziej zaraźliwy niż jego poprzednia odmiana. Zakaz obejmuje wszystkie formy przewozów pasażerskich, ale nie dotyczy transportu towarów oraz przemieszczania się ludzi z Francji do Wielkiej Brytanii.

Prezes TLP podkreślił, że nie lekceważy kwestii medycznych, ale powoływanie się na nie w przypadku kierowców ciężarówek jest nieporozumieniem. Przypomniał, że w związku z COVID-19 i wprowadzanymi wcześniej obostrzeniami w ruchu pomiędzy krajami to właśnie m.in. ta grupa zawodowa, czyli transport drogowy, była wyłączona z zakazu przekraczania granicy. Zaznaczył, że kierowcy ciężarówek poruszają się wyznaczonymi korytarzami transportowymi i w czasie swojej podróży generalnie nie muszą opuszczać swoich pojazdów.

– Decyzja Francji spowodowała, że na granicy, bez żadnej pomocy, utknęło kilkanaście tysięcy kierowców, w tym tysiące kierowców z Polski, którzy nie mogą teraz wrócić na kontynent. Natężenie ruchu jest teraz szczególne, ponieważ jest okres świąteczny. Bardzo duży ruch do Wielkiej Brytanii wynika też z niepewności, jaka towarzyszy brexitowi. Kontrahenci robią duże zapasy, które mają pozwolić im funkcjonować nawet przez kilka miesięcy – zwrócił uwagę Wroński.

AB, PAP