logo

Białoruś: Sprawa zabójstwa Bandarenki

Piątek, 19 lutego 2021 (07:58)
Aktualizacja: Piątek, 19 lutego 2021 (09:38)

Dziennikarka białoruskiego portalu TUT.by Kaciaryna Barysiewicz i lekarz Arciom Sarokin są oskarżeni o ujawnienie tajemnicy lekarskiej w rozpoczynającym się dzisiaj procesie.

Reporterka napisała w artykule, że we krwi zabitego podczas opozycyjnej demonstracji Ramana Bandarenki nie było alkoholu. Proces ma rozpocząć się o godz. 8.00 czasu polskiego przed sądem dzielnicy moskiewskiej w Mińsku.

Obojgu oskarżonym grozi do trzech lat więzienia. Prokuratura zarzuciła im ujawnienie tajemnicy lekarskiej, co miało pociągnąć za sobą „wzrost społecznego napięcia i tworzenie atmosfery braku zaufania do organów państwowych”.

Chodzi o artykuł Barysiewicz z 13 listopada 2020 roku. „Lekarz szpitala pogotowia ratunkowego: We krwi Bandarenki było zero promili” – ta informacja trafiła do mediów już wcześniej, a dziennikarka tylko ją potwierdziła. Ponadto na publikację informacji zgodziła się matka Ramana Bandarenki.

Oskarżenie będzie argumentować, że przez swoją publikację Barysiewicz podsycała społeczne protesty, które wybuchły w listopadzie po zakatowaniu Bandarenki przez „nieznanych sprawców”. Białorusini znowu wyszli wtedy na ulice, zszokowani zabójstwem mężczyzny.

Raman Bandarenka zmarł wieczorem 12 listopada 2020 roku w szpitalu na skutek doznanych ciężkich obrażeń. Wcześniej na podwórku, zwanym placem Przemian, został zaatakowany przez „nieznanych sprawców”, najprawdopodobniej funkcjonariuszy w cywilu, którzy obcinali wiszące na płocie biało-czerwono-białe wstążki. W czasie sprzeczki jeden z mężczyzn pchnął Bandarenkę, a następnie zabrano go do białego mikrobusu. Potem miał trafić na komisariat, a kilka godzin później do szpitala w stanie nie do uratowania, z ciężkimi obrażeniami, w tym z pękniętą czaszką. Arciom Sarokin uczestniczył w tej operacji.

Przedstawiciele organów ścigania oraz Alaksandr Łukaszenka twierdzili później, że na podwórku doszło do „sąsiedzkiej awantury”, a Bandarenka był pijany. Barysiewicz i Sarokin napisali prawdę, ale ujawnili kłamstwo władz, w tym osobiście prezydenta. Część ekspertów nie ma wątpliwości, że to właśnie dlatego postawiono im tak poważne zarzuty.

AB, PAP