logo

Śląskie: Pamięć Żołnierzy Wyklętych uczczono w Mazańcowicach

Niedziela, 28 lutego 2021 (13:49)
Aktualizacja: Niedziela, 28 lutego 2021 (14:04)

Msza św. w intencji żołnierzy podziemia niepodległościowego ze zgrupowania NSZ pod dowództwem mjr. Henryka Flamego „Bartka” odprawiona została w niedzielę w kościele w podbielskich Mazańcowicach w przededniu Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych.

Na mazańcowickiej nekropolii parafii św. Marii Magdaleny spoczywa jeden z podkomendnych „Bartka” – Edward Biesok.

Ksiądz Marek Różycki, kapelan I drużyny harcerskiej, której patronem jest Henryk Flame, prosił, aby podczas Mszy św. modlić się „o pokój duszy tych, co życie oddali w walce o wolną Polskę, ale także tych, którzy cały czas szukają Żołnierzy Wyklętych, odkrywają prawdę i próbują przez to całe kłamstwo, narastające przez lata, dojść do rzeczywistego obrazu naszych bohaterów narodowych; tych, którzy pielęgnują to dziedzictwo”.

Duchowny w homilii podkreślił, że Żołnierze Wyklęci „ginęli, ale nie umierali”. – Nigdy też nie przegrali. Ci, którzy żyją dla Polski, którzy żyją ideałami i pielęgnują wartość, tacy ludzie przegrać nie mogą. Ta walka się nie skończyła, bo nadal trzeba czuwać nad naszą wolnością, pilnować chrześcijańskiej wolności w życiu narodowym, politycznym i społecznym – podkreślił.

Ksiądz Różycki mówił, że ci, których wspominamy w Dniu Pamięci, borykali się z wieloma rozterkami. – Na pewno zmagali się z duchowymi przeżyciami, wątpliwościami, przeżywali dylematy – jak postąpić, gdzie są granice ofiary. Być może nie wszystko w życiu robili dobrze. [...] Ale nie oddaje się życia za Polskę, jeśli nie jest się człowiekiem pokoju. [...] Nie oddaje się życia za drugiego człowieka, nie mając w sercu przekonania, że tak trzeba – podkreślił.

Po Mszy św. znicze i kwiaty złożone zostały m.in. na grobie wojennym, w którym spoczywa Edward Biesok. Upamiętnia on także pięciu jego podkomendnych.

Edward Biesok urodził się w 1927 r. w Mazańcowicach. W czasie okupacji został usunięty ze szkoły za manifestowanie niechęci do Niemców. Z powodu odmowy podpisania Volkslisty przez rodziców w wieku 13 lat został wywieziony na roboty do III Rzeszy, skąd uciekł. Ukrywał się w rodzinnym domu.

Od lata 1945 r. miał kontakty z partyzantami z oddziału Henryka Flamego „Bartka”, którzy walczyli w okolicach Czechowic. We wrześniu 1945 r. poszedł do gimnazjum w Bielsku, lecz został z niego usunięty, prawdopodobnie w wyniku interwencji działaczy PPR oraz funkcjonariuszy UBP w związku z podejrzeniami o udział w NSZ. Dołączył do oddziału „Bartka”.

W styczniu i lutym 1946 r. na rozkaz Flamego organizował własną grupę, która rozpoczęła działalność wiosną. Liczyła osiem osób. Przeprowadzili kilkanaście akcji. 

W maju 1946 r. „Edek” z oddziałem wziął udział w zlocie Zgrupowania „Bartka” na Baraniej Górze i defiladzie NSZ w Wiśle. Zginął na Błatniej w zwycięskim dla partyzantów starciu z plutonem kompanii operacyjnej milicji z Katowic.

AB, PAP